Naganny transfer uprawnień do nieuprawnionych

Przyznano niewłaściwie oznaczonemu akcjonariuszowi prawo decydowania
o wynagrodzeniu piastuna spółki wypłacanego z jej środków, do czego akcjonariusz nie może być uprawniony. Niech już powołanego przez siebie opłaca z własnej szkatuły, jeżeli pozostali akcjonariusze zgodzą się na prywatne finansowanie fagasa jednego spośród nich.

  • Uprawnień przysługujących w określonych sytuacjach określonym piastunom spółki lub jej organom nie należy bezmyślnie przenosić w inne dziedziny;
  • Statut może upoważnić indywidualnie oznaczonego akcjonariusza do powoływania członków rady nadzorczej, ale nie do ustalania ich wynagrodzeń!
  • Sprzeciw może służyć akcjonariuszowi na walnym zgromadzeniu, nie może korzystać z niego nieobecny członek rady nadzorczej!
  • Przewodniczący komitetu audytu nie ma głosu rozstrzygającego w razie równości głosów w komitecie!

Anglosasi często podkreślają różnicę między prawem w ustawach (law in books), a prawem w działaniu (law in action). Dostrzegam to zjawisko w polskim prawie spółek. Zanim jego klarowne przepisy przenikną do praktyki – nierzadko zmienią oblicze, zostaną wynaturzone, zastosowane opacznie wbrew duchowi i literze prawa. Jest to zjawisko naganne. Służę wymownymi przykładami.

NAGANA PIERWSZA. Statut spółki akcyjnej może wyposażyć indywidualnie określonego akcjonariusza w określone uprawnienia osobiste, jak prawo powoływania lub odwoływania członków organów spółki. Jest to produkt specyficznych stosunków właścicielskich, więc owe uprawnienia najczęściej wygasają gdy ich posiadacz pozbywa się akcji. Lecz czasem w statucie spółki znajduję sformułowanie dwakroć niezgodne z prawem. Zakłada ono, że posiadacz akcji określonej serii ma prawo powoływania i odwoływania przewodniczącego rady nadzorczej oraz określania jego wynagrodzenia. Wskazano tutaj nie podmiot, a przedmiot posiadania, co nie przecież określa akcjonariusza indywidualnie, a nadto – przede wszystkim! – przyznano niewłaściwie oznaczonemu akcjonariuszowi prawo decydowania o wynagrodzeniu piastuna spółki wypłacanego z jej środków, do czego akcjonariusz nie może być uprawniony. Niech już powołanego przez siebie opłaca z własnej szkatuły, jeżeli pozostali akcjonariusze zgodzą się na prywatne finansowanie fagasa jednego spośród nich.

NAGANA DRUGA. Akcjonariusz, który na walnym zgromadzeniu głosował przeciwko uchwale, która została powzięta, ma prawo żądać zaprotokołowania swojego sprzeciwu, co uprawni go do wniesienia przeciwko spółce powództwa o uchylenie uchwały lub uznania jej za nieważną. W statutach niektórych spółek znajduję niezgodne z prawem uprawnienie do wniesienia sprzeciwu względem uchwały rady nadzorczej przez członka rady nieobecnego podczas przyjmowania uchwały. Nie dość, że uprawnienie do wniesienia sprzeciwu zostało przetransferowane z walnego zgromadzenia do rady, od głosującego do nieuczestniczącego  w głosowaniu, to jeszcze po drodze zgubiło ono sens, gdyż nie daje podstawy do powództwa, ani do niczego. Przy tym zadziwia mnie praktyka mnożenia uprawnień przysługujących nieobecnym.

NAGANA TRZECIA. Ganiłem tu niedawno przypadki nielegalnego transferu prerogatywy głosu rozstrzygającego prezesa zarządu spółki lub przewodniczącego jej rady nadzorczej w przypadku równości głosów na inne osoby, jak wiceprezes lub zastępca przewodniczącego bądź prowadzący posiedzenie. Nie doceniłem wyobraźni autorów statutów i regulaminów spółek, która poniosła ich dalej: otóż potrafią oni wyposażyć przewodniczącego komitetu audytu rady nadzorczej w głos rozstrzygający wobec uchwał komitetu. Wprawdzie komitet audytu nie jest organem spółki, lecz ciałem pomocniczym wyłonionym z rady nadzorczej, więc niekoniecznie jego stanowiska przybiorą formę uchwały; wprawdzie najczęściej liczy on troje członków, co daje nikłe szanse na równy rozkład głosów, lecz przewodniczącego wyposażono z rozmachem w uprawnienie, które mu nie przysługuje. A wystarczyło poczytać kodeks.

Istnieje proste wyjaśnienie opisanego tutaj stanu rzeczy. Przez lata prowadziłem z prawnikami ze znanych kancelarii liczne warsztaty dla spółek poświęcone corporate governance i prawu spółek. Wyjaśnialiśmy wnikliwie stan prawny i stany faktyczne omawianych przypadków, ale po zaproszeniu uczestników do pytań i wypowiedzi często zabierał głos ktoś, kto deklamował: „Powiedziano to ciekawe rzeczy, ale u nas, proszę państwa, jest inaczej” – i omawiał stosowane w jego spółce zgoła księżycowe procedury. Na tym właśnie polega różnica pomiędzy prawem w ustawie a prawem w praktyce                        Tekst ogłoszony w Gazecie Giełdy i Inwestorów PARKIET 13 kwietnia 2022 r.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.