Niezależność jest publiczna

Czy niezależny członek rady nadzorczej powinien, na żądanie akcjonariusza, ujawniać jak głosował?

STAN FAKTYCZNY: spółka notowana na GPW nabyła od swojego akcjonariusza znaczące aktywa. Inwestorzy instytucjonalni (obecne w spółce fundusze emerytalne i inwestycyjne) mieli liczne wątpliwości co do zasadności transakcji, a zwłaszcza co do ceny. Jeden z funduszy zwrócił się do niezależnego członka rady nadzorczej, którego kandydaturę do rady wcześniej zgłosił, z prośbą o ujawnienie, jak głosował nad wnioskiem zarządu do rady o zgodę na transakcję. Niezależny członek rady miał wątpliwości, czy powinien ujawnić zajęte przez siebie stanowisko.

MOJA OPINIA brzmiała: jeżeli akcjonariusz zażądał ujawnienia stanowiska zajętego przez niezależnego członka rady nadzorczej w głosowaniu nad uchwałą budzącą czyjekolwiek wątpliwości, niezależny członek rady powinien publicznie ujawnić swój głos, a jeżeli złożył do niego zdanie odrębne – także treść uzasadnienia zdania odrębnego. W żadnym wypadku nie wystarczy ujawnienie głosu członka rady akcjonariuszowi, który zgłaszał kandydaturę niezależnego podczas wyboru rady nadzorczej; taki krok pozbawiłby w moich oczach członka rady nadzorczej przypisanego mu przymiotu niezależności. Ujawnienie treści głosu powinno być adresowane do wszystkich zainteresowanych, czyli bezwzględnie mieć charakter publiczny.

UZASADNIENIE mojego stanowiska składa się z dwóch argumentów. Po pierwsze, nie należy mylić powszechnie uznawanej poufności obrad rady nadzorczej z tajnością wyników jej prac, czyli powziętych przez nią uchwał. Rozumiem tych, którzy oponują przeciwko ujawnianiu przebiegu dyskusji na posiedzeniach rady lub w toku głosowania poza posiedzeniami. Sam opowiadam się nawet przeciwko protokołowaniu przebiegu takiej dyskusji, ponieważ jest to czynność niepotrzebna. Lecz uchwały rady nadzorczej nie powinny być obejmowane klauzulą tajności. Śmieszą mnie zresztą sytuacje, gdy rada nadzorcza podejmuje w głosowaniu tajnym uchwały inne niż w sprawach personalnych. Tajność nie ma sensu, skoro każdy członek rady ma prawo zgłosić zdanie odrębne względem każdej uchwały powziętej przez radę przy jego sprzeciwie. Nie widzę przeto przeszkód dla publicznego ujawniania przez niezależnych członków rady nadzorczej, jak głosowali w poszczególnych sprawach, a nawet dlaczego tak głosowali. Niezależność nie jest tajna – jest publiczna.

Po drugie, członkowie niezależni są w radzie nadzorczej po to, by ograniczyć w niej wpływy inwestora dysponującego szczególną pozycją w spółce. Wiele spółek notowanych na GPW ma przecież inwestorów rozporządzających bezwzględną większością głosów w spółce lub większością głosów wśród akcjonariuszy uczestniczacych w walnych zgromadzeniach. Pierwsza polska redakcja dobrych praktyk w spółkach publicznych (2002) przewidywała więc, (zasada 19 c) iż:

„Bez zgody przynajmniej jednego niezależnego członka rady nadzorczej nie powinny być podejmowane uchwały w sprawach:
 świadczenia z jakiegokolwiek tytułu przez spółkę i jakiekolwiek podmioty powiązane ze spółka na rzecz członków zarządu;
 wyrażenia zgody na zawarcie przez spółkę lub podmiot od niej zależny istotnej umowy z podmiotem powiązanym ze spółką, członkiem rady nadzorczej albo zarządu oraz z podmiotami z nimi powiązanymi;
 wyboru biegłego rewidenta dla przeprowadzenia badania sprawozdania finansowego spółki”.

Towarzyszyło temu założenie, że członkowie niezależni powinni stanowić przynajmniej połowę składu rady nadzorczej. Było to założenie nierealne: wówczas jeszcze mało kto w Polsce słyszał o niezależnych członkach rady nadzorczej, był to na naszym rynku gatunek niezmiernie rzadki, więc – jako realista – ostro krytykowałem pomysł by nagle, z marszu, oddawać niezależnym przynajmniej połowę miejsc w radach. Pisałem: to rozwiązanie idzie o jeden most za daleko. Albo o dwa. Nie kwestionowałem natomiast uprzywilejowania niezależnych, wyposażenia ich w swoiste veto wobec uchwał rady w wymienionych sprawach. Z czasem zaniechano starań o szczególną pozycję niezależnych członków w radzie nadzorczej, a nieudana ustawa o biegłych rewidentach (2009) odebrała im nawet możliwość posiadania akcji nadzorowanej spółki.

Wspomniany wyżej niezależny członek rady nadzorczej, którego ogarniały wątpliwości, czy powinien ujawnić swój głos, kilka lat wcześniej był entuzjastą cytowanej zasady Dobrych praktyk 2002.

Wniosek pierwszy: punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Niezależny członek rady nadzorczej publicznie ogłaszający swoją opozycję wobec poczynań znaczącego inwestora naraża się przecież na to, ze inwestor zablokuje jego reelekcję do rady. Z kolei gdyby uległ on inwestorowi akceptując jego poczynania, inwestor instytucjonalny nie zgłosiłby ponownie jego kandydatury do rady.

Wniosek drugi: nie należy szukać w prawie spółek wskazówek, jak postąpić w omawianej sytuacji. Ksh nie zna instytucji niezależnego członka rady nadzorczej, jak zresztą wielu innych instytucji corporate governance. To zrozumiałe, ponieważ corporate governance nie jest przedłużeniem prawa lecz treścią stosunków rozpościerających się pomiędzy prawem a rynkiem.

Czytaj także:
2003.03.31 O jeden most za daleko
2003.06.23 Niezależni: odrzut z importu

2 myśli w temacie “Niezależność jest publiczna

  1. Krzysztof Grabowski

    Uważam, że zagadnienie jest bardziej złożone, niż zostało tu przedstawione.
    Całkowicie się zgadzam, że jeżeli w spółce publicznej ujawnia się sposób głosowania niezależnych członków rady nadzorczej, to należy to robić publicznie, a nie tylko wobec tego akcjonariusza, który tego zażądał (gdyż mogłoby to i powinno zostać zakwalifikowane jako zakazane ujawnienie informacji poufnej).
    Natomiast nie jest już takie jednoznaczne, czy w tej konkretnej sytuacji ten konkretny niezależny członek rady nadzorczej powinien publicznie ujawnić sposób, w jaki głosował w tej konkretnej sprawie.
    O co chodzi? O to, że nie powinniśmy być zaskakiwani takim żądaniem, bo w tym przypadku było to działanie prawa (wprawdzie nie tyle prawa, ile raczej “zwyczaju”) wstecz. Co innego, gdyby taka zasada znajdowała się wcześniej np. w zbiorze zasad ładu korporacyjnego, który spółka stosuje, albo w regulaminie rady nadzorczej tej spółki, albo była powszechnie przyjęta na rynku. Może to dotyczyć wszystkich głosowań, albo tylko wybranych rodzajów (np. w sprawach transakcji z podmiotami powiązanymi). Wtedy oczywiście taki głos powinien zostać ujawniony publicznie.
    Jeżeli jednak takie ujawnianie głosów niezależnych członków rady nadzorczej miałoby się stać normą, to zdecydowanie “zdrowsze” byłoby jednak rozwiązanie, zgodnie z którym takie głosy byłyby ujawniane zawsze, a nie tylko wtedy, gdy jakiś akcjonariusz tego zażąda. Byłoby to bardziej zgodne z zasadą jawności działania spółki publicznej – jawność nie powinna obowiązywać tylko na żądanie jakiegoś akcjonariusza, ale albo obowiązuje zawsze, albo zawsze pewne informacje nie zostają ujawniane.

    Odpowiedz
  2. Mariusz Kanicki

    Wątek ma spory potencjał. Czy niezależny członek rady nadzorczej powinien „oświadczać” jak głosował? Oczywiście dopóki przedmiot, a w zasadzie treść uchwały rady nadzorczej nie jest znany publicznie, to żaden członek rady nadzorczej nie może odnosić się do niej publicznie. Uchwały rady nadzorczej najczęściej pozostają niejawne.

    Rada nadzorcza wykonuje obowiązki kolegialnie, ale członek wykonuje swoje uprawnienia osobiście. Absolutorium nie jest udzielane w pakiecie, lecz w odniesieniu do poszczególnych osób. Ale, zakładając, że akcjonariusz głosujący na walnym sam nie jest członkiem rady nadzorczej ani zarządu – skąd ma wiedzieć, jak głosować nad absolutorium dla danego członka? No właśnie – pomocna byłaby wiedza, jak ów głosował w określonych sprawach… I nie tylko w sprawach transakcji z podmiotami powiązanymi – np. buy back zawsze jest silnie związany z interesami akcjonariuszy znaczących, chociaż na ogół nie będzie się kwalifikował do transakcji z powiązanymi. Np. fascynująca jest kwestia opinii rady nadzorczej w sprawach objętych porządkiem obrad walnego zgromadzenia. (na marginesie – zaskakująco wiele spółek i rad ucieka od opiniowania – chyba, że jest to wyraźnie wskazane w ksh, a nie w dobrych praktykach).

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *