O potrzebie wnikliwej dyskusji na temat raportów kwartalnych spółek notowanych na GPW

  • Mimowolnie sprowokowałem na Twitterze dyskusję, czy należy znieść, czy też utrzymać obowiązek ogłaszania przez notowane spółki raportów kwartalnych;
  • Więcej głosów opowiedziało się za utrzymaniem raportów kwartalnych, chociaż nie brakło opinii, że mogą one być „lżejsze”, łatwiejsze w odbiorze;
  • Twierdzono: raportowanie co kwartał wymaga nakładu pracy i kosztów – ale należy do obowiązków spółki giełdowej wobec rynku;
  • Istnieje zgoda co do potrzeby usprawnienia raportowania, opracowania standardów komunikacji spółek z inwestorami – ale kto miałby to zrobić?

Warren Buffett i Donald Trump mają niewiele cech wspólnych, lecz łączy ich sceptycyzm wobec raportów kwartalnych. Kiedyś (14 VI 2008 r.) wyczytałem w New York Times, jak Warren Buffett zainwestował 4 mln USD w 80-procentowy udział w ISCAR, izraelskim producencie mechaniki precyzyjnej. Ledwo kilka dni po transakcji zaatakował Hezbollah (czerwiec 2006 r.), jego pociski wylądowały na parkingu spółki. Buffett machnął ręką: Mnie nie interesują perspektywy najbliższego kwartału, ale najbliższych 20 lat. W liście do akcjonariuszy Berkshire Hathaway nazwał transakcję wymarzoną. Lata płyną, ISCAR ma się dobrze, Hezbollah mu nie straszny. A kiedy Donald Trump wyraził wątpliwości na temat przydatności raportów kwartalnych i zwrócił się do SEC o zbadanie tematu, Financial Times uznał to (2018 r.) za najbardziej sensowny tweet od początku jego prezydentury.

Wypowiadałem się tu kilkakrotnie, chociaż z umiarem, przeciwko raportom kwartalnym (można to sprawdzić wpisując hasło raport kwartalny do wyszukiwarki blogu). Są one produktem myślenia zmierzającemu ku krótkoterminowemu horyzontowi inwestycyjnemu. Wartość na rynku buduje się długo, bywają i gorsze okresy, obrazujący je raport kwartalny może rozhuśtać notowania spółki ze szkodą dla inwestorów. Wieczorem 10 stycznia wysłałem tweeta o treści: Singapore Exchange, idąc śladem giełd Londynu i Hongkongu, rezygnuje z wymogu ogłaszania przez notowane spółki sprawozdań kwartalnych. Ma to oszczędzić czas i pieniądze. Jestem za naśladownictwem w Polsce. Tym sposobem wsadziłem kij w mrowisko.

Temat został podjęty przez dziesięciu specjalistów i kilkunastu obserwatorów podających tweety dalej lub lajkujących je. Otrzymałem przesłanie: Nie idźmy ta drogą. Niemniej nie dostrzegłem entuzjazmu wobec raportów kwartalnych w ich obecnym kształcie. Stanowisko im przeciwne głosi, że raporty powodują koszty i angażują pracę, a dają niewielkie korzyści. Jest to poważny wysiłek, szczególnie dla małych spółek. Warto zapytać akcjonariuszy, czy życzą sobie raportów – i jakich. Inwestorów nie interesuje 75 proc. sprawozdawanych treści. Tyle samo not tworzy się po to, by odhaczyć wymogi. Czyta to tylko autor i audytor. Liczy się szybkość publikacji raportu, a w polskiej praktyce raporty kwartalne bywają często publikowane na 30 dni przed początkiem następnego kwartału. Orlen, Kęty, raportują żwawo, ale co z tego wynika?

Więcej głosów wskazuje na korzyści płynące z raportowania co kwartał, acz niekoniecznie opowiada się za obowiązkiem sprawozdawczym. Publikacja wyników okresowych to święto inwestorów fundamentalnych. Lepiej mieć informacje o sytuacji w spółce, niż ich nie mieć. Zarządy nie lubią być kontrolowane, ale raportowanie uspokaja biznes. Pomysł likwidacji raportów kwartalnych jest bardzo zły, doprowadziłby do pełnej asymetrii informacji na GPW. Zarządzający funduszami mogliby wtedy wodzić indywidualnych  przez rok. Na swój użytek spółki sporządzają sprawozdania w rytmie miesięcznym. Inwestor większościowy otrzymuje dane na talerzu, indywidualny nie powinien być pokrzywdzony, dbajmy o równy dostęp do informacji. Replika: jeżeli większościowy ma ułatwiony dostęp do informacji – należy powiadomić o tym nadzór.

Unia Europejska nie wymaga raportów kwartalnych – ale co z tego? Spółka i tak co miesiąc śle dane do Urzędu Skarbowego. Opracowuje szczegółowe informacje dla zarządu. Wobec tego raport kwartalny nie jest dla niej obciążeniem. A gdyby nie było obowiązku ogłaszania raportów kwartalnych, porządne spółki i tak sprawozdawałyby rynkowi co kwartał. Lepiej podyskutować o szczegółowości raportów, ich lekkości, przystępności. Ktoś proponuje, by spółki szybko publikowały kluczowe dane finansowe; ktoś oponuje, ponieważ owe dane nie byłyby zbadane przez audytora.

Nie brakło kontrowersji. Z krytyką spotkał się pogląd, że środowisko (emitenci, inwestorzy, maklerzy, instytucjonalni) mogłoby wypracować standard raportu kwartalnego – ponieważ póki są one obligatoryjne, nic się nie zmieni. Albowiem gdyby zlikwidować obowiązek raportów kwartalnych, powstanie sytuacja podobna do możliwości zdalnego uczestnictwa w walnych zgromadzeniach: środowisko nie wypracowało żadnych standardów. Spółki cieszą się z możliwości monitorowania zmian w akcjonariacie, ale nie chcą korzystać możliwości, jakie daje #e-Voting na walnym zgromadzeniu. Środowisko nie próbowało się oczyścić, nie reagowało na przypadki spółek Getback, Kania, Krezus, Ursus, ABC Data.

Inna kanwa sporu: Nie dość, że pokazujesz bebechy konkurencji; nie dość, że masz dodatkowe koszty stałe – to jeszcze na każdym kroku straszą cię wysokimi karami. Na co odpowiedź (osoby kładącej się na podłodze przeciwko likwidacji raportów kwartalnych): koszty odsłaniania się konkurencji lub przygotowania raportów to po prostu koszty bycia spółką giełdową.

Trafne są postulaty usprawniania procesu komunikacji spółki z rynkiem. Wskazuje się na możliwość zobowiązania spółek do publikowania transkryptów wszystkich spotkań z inwestorami. Powtarzają się głosy, by ze sprawozdań usuwać to, co niepotrzebne (czyli co?), by zastąpić obecne raporty „lekkimi” (czyli jakimi?), by przyśpieszyć raportowanie (ale jak?). I postulaty praktykowania naming & shaming: wszak nawet notowany dom maklerski nie wie, jak sprawozdawać. Nie zgadzamy się nawet w materii, czy spółek jest na giełdzie za dużo – czy za mało?

Twitter nie jest platformą do rozwiązywania ważnych problemów rynku. Lecz rynek zasługuje na poważną merytoryczną debatę i jest do niej przygotowany. Kto wystąpi w roli moderatora? Czas zaapelować: Do roboty!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *