O szkopułach oferty PGE Polskiej Grupy Energetycznej

  • Polski rynek nie docenia praktycznego znaczenia wartości nominalnej akcji spółek notowanych;
  • Sprowadzenie wartości nominalnej akcji do minimalnego dopuszczalnego prawem poziomu (1 gr) ośmiesza spółki i rynek;
  • Ustalenie wartości nominalnej akcji na poziomie trwale przewyższającym notowania spółki pozbawia ją zdolności emisyjnej;
  • Z tym problemem zmaga się obecnie PGE SA zamierzająca przeprowadzić uzasadnioną potrzebami wtórną emisję akcji.

PGE (statutowa nazwa spółki brzmi PGE Polska Grupa Energetyczna Spółka Akcyjna) zwołała na 7 marca br. nadzwyczajne walne zgromadzenie z zamiarem uchwalenia wtórnej oferty publicznej. Spółka potrzebuje kapitału, piętrzą się przed nią ogromne potrzeby inwestycyjne, czeka ją także udział w zaspokojeniu czeskich roszczeń w sprawie Turowa, przeto słusznie postanowiła nie odkładać oferty do czasu zapowiedzianego wydzielenia z niej aktywów węglowych. Oferta obejmie 373 952 165 akcji serii E w drodze subskrypcji prywatnej z wyłączeniem prawa poboru. Nowe akcje obejmowane będą w cenie 8,55 zł.

Tutaj pojawia się szkopuł. Mianowicie, zgodnie z art. 309 § 1 Ksh, akcje nie mogą być obejmowane poniżej ich wartości nominalnej. Otóż wartość nominalna akcji PGE wynosi 10,25 zł. Została ona niegdyś podniesiona ze środków spółki na polecenie min. Krzysztofa Tchórzewskiego. Nie stała za tym racjonalna potrzeba  gospodarcza, chodziło jedynie po to, by od tej operacji ściągnąć ze spółki podatek. Minister zapowiedział powtarzanie takiej sztuczki w innych spółkach energetycznych, wspominał iż ten proceder przyniesie 50 miliardów (!) – aż objaśniono go, iż konsekwencją może być trwała utrata zdolności emisyjnej spółek, a dokonane przezeń zawierzenie energetyki Matce Boskiej kryzysu nie odwróci.

Uchwała PGE o emisji akcji ma przeto zostać poprzedzona uchwałą walnego zgromadzenia o obniżeniu wartości nominalnej akcji spółki do 8,55 zł. Lecz i tu może wyłonić się szkopuł. Mianowicie uchwała o obniżeniu wartości nominalnej akcji i związanej z tym zmianie statutu spółki wymaga kwalifikowanej większości trzech czwartych głosów (art. 415 § 1 Ksh). Skarb Państwa reprezentuje 57,39 proc. kapitału zakładowego, co może dać większość trzech czwartych głosów tylko przy umiarkowanej frekwencji na walnym zgromadzeniu, względnie za sprawą mobilizacji akcjonariuszy instytucjonalnych dostrzegających interes w obejmowaniu akcji. Wszelako nie dostrzegam argumentu na rzecz wysokiej frekwencji. Indywidualnych akcjonariuszy może ponadto zniechęcić brak możliwości zdalnego uczestnictwa w zgromadzeniu.

Kolejny szkopuł tkwi w tym, że kurs akcji PGE ostatnio kształtuje się trwale poniżej progu 8,55 zł. Amator papierów spółki może nabyć je taniej w obrocie. Objęcie ich po cenie wyższej od rynkowej będzie więc ekscentryczną decyzją polityczną. Zapewne podejmie ją Skarb Państwa. Utrzymanie obecnego udziału w kapitale spółki wymagałoby objęcia przynajmniej 214 596 820 akcji i wyasygnowania z pieniędzy podatników przynajmniej kwoty bliskiej 1,835 mld zł. Przynajmniej, ponieważ nie jest wykluczone, iż dla zapewnienia emisji powodzenia Skarb Państwa zwiększy swój udział w kapitale spółki. Zapewne Ministerstwo Aktywów Państwowych podejmie starania ku zaangażowaniu w emisję podmiotów zależnych od państwa. W przypadku braku ich zainteresowania akcjami o ograniczonym potencjale wzrostu, może posłużyć temu tryb nakazowy, zastosowany m.in. do skłonienia spółek z udziałem państwa do finansowania Polskiej Fundacji Narodowej, bądź – ostatnio – do zakupu ciepłej bielizny dla pograniczników.

Na koniec wspomnę o szkopule dotyczącym szkodliwego płoszenia z rynku inwestorów indywidualnych dających spółkom płynność. Obecna oferta PGE wyłącza prawo poboru i skierowana jest w pierwszej kolejności do inwestorów posiadających w dniu rejestracji uczestnictwa w NWZ 0,10 proc. akcji w kapitale zakładowym spółki. Inwestorzy indywidualni zostali potraktowani jako gorszy sort. Już pisałem, że państwo dąży do pozbycia się ze spółek ze swoim udziałem niechcianych inwestorów mniejszościowych. Z czasem ich kapitał odpłynie na bardziej przyjazne im rynki, a nasz – uwiędnie. Dlatego należy upominać się o należyte traktowanie akcjonariuszy indywidualnych. Inwestują oni licząc na nielubiane przez rząd dywidendy oraz na wzrost kursu akcji. W tym kontekście należy przypomnieć, że w ofercie publicznej z 2009 r., przed zawierzeniem energetyki, akcje PGE obejmowane były po 23 zł. Słownie: dwadzieścia trzy złote, zero groszy.
Tekst ogłoszony 14 lutego 2022 w Gazecie Giełdy i Inwestorów PARKIET

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.