OPOWIEŚĆ WIGILIJNA 2020

Od kilku lat opisuję w Parkiecie spotkania stajenne zwierzątek przemawiających w noc wigilijną ludzkimi głosami. Poniżej tegoroczne sprawozdanie:

Opowieść wigilijna 2020

       Zamiast oczekiwanego stada Jednorożców i Czarnego Łabędzia   
                               niespodziewaną wizytę złożył nam złowrogi NIETOPERZ z Wuhanu

W poprzednich latach, by podsłuchać, co mówią ludzkimi głosami zwierzęta w stajence, korzystałem z programu Pegasus. Tym razem nie było takiej potrzeby. Uhonorowany przez Parkiet zaszczytną Nagrodą Byka i Niedźwiedzia, zostałem uznany za swojego i zająłem miejsce w loży SOWY, przewodniczącej senatu zwierzyńca.

Uwaga obecnych skupiła się, jak zwykle, na zmaganiach BYKA i NIEDŹWIEDZIA. W tym burzliwym roku raz jeden, raz drugi brał górę. Zanosiło się na duże zmiany, wróżono przełom. Niestety, zamiast oczekiwanego stada Jednorożców i Czarnego Łabędzia niespodziewaną wizytę złożył nam złowrogi NIETOPERZ z Wuhanu. Kiedy zamknięto lasy, Niedźwiedź uciekł z matecznika na giełdowy parkiet i rządził nim absolutnie. Trzymał z Nietoperzem, dusił notowania, kursom zabrakło tlenu – masakra, jak mówią szczenięta. W następstwie tych poczynań nad parkiet nadleciała na miotle bessa, później Byk musiał pracowicie odrabiać straty. Liczył, że misiu w końcu pójdzie spać na zimowe leże, niemniej widać, że się nie wybiera.

Bohaterami tej nocy były NORKI, które doświadczyły wiele zła, wiec współczuje im cały zwierzyniec. Sprawę groźnego zamachu na norki objaśniły WIEWIÓRKI, zawsze najlepiej poinformowane: kto pamięta PSA POLICYJNEGO, który tropił nieprawidłowości i został za to uśpiony, zna przypadek poszkodowanego, o którym mawiano „Nurek”. Chciano się na nim zemścić i bardzo mu zaszkodzić, ale ktoś ważny źle słyszy, pogrąża się w demencji, wiec zamiast nurka – na męki i zagładę skazał norki. Obroną Nurka zajmuje się KOŃ. Próbują go ujeżdżać, ale jest narowisty. Kopie każdego, kto podchodzi doń z tyłu. I zapowiada, że wszystkich wykopie. Chociaż może pójdzie na kompromis przystając na to, że KOT może zostać.

Nie przybył GŁUPTAK ZWYCZAJNY (Morus bassanus) objęty ścisłą ochroną, podobno odleciał w góry. Gdy tylko o nim wspomniano, rozległy się śmichy-chichy, przez co nie dosłyszałem, czy przezywają go puchaczem rolnym, czy może ruchaczem polnym. Nie przybyli także szefowie Zjednoczonej Menażerii, którzy stale obradują we własnym gronie, by przezwyciężyć problemy, jakie sami kreują. Najważniejszy z nich, TCHÓRZ, porusza się wyłącznie w towarzystwie osiemnastu GORYLI, rynku nie lubi, bo nie ma wpływu na kursy, zresztą nie lubi niczego. Inny ważniak, ROPUCH, ma za sobą trudny rok, zdradziła go o świcie przygłucha PASKUDNA ŻABA, za to zyskał pewną popularność wśród GOŁĘBI POCZTOWYCH, które ocalił przed powierzeniem im niewykonalnych zadań. Ropuch lubi się przedstawiać jako przyjaciel Byka, ale kto go tam wie? Najwięcej kłopotów ma SKUNKS, powszechnie nielubiany, bo wszystkim grozi, że ich upaprze. Skunksy tak mają. Całe to towarzystwo ma koszmary, że przepędzi je Ruch Ośmiu Gwiazd, albo z brabanckich lasów wróci WILK i zrobi z nimi porządek. Imię jego brzmi złowróżbnie, wilcze jego oczy budzą postrach.

Zwierzęta rywalizowały po cichutku, kto więcej nabroi i pójdzie w koszty. Za faworyta tej rywalizacji uchodził HIPOPOTAM, powszechnie znany pechowiec, czego bowiem dotknie – nieodwołalnie popsuje. Szło mu dobrze, udał się na pocztę, zamówił drogie usługi, nadrukował miliony pakietów, aby gołębie pocztowe rozniosły je migiem po kraju, atoli Hipopotam porusza się tak niezdarnie, że niemal w ostatniej chwili poślizgnął się na Ropuchu. Rywalizację nieoczekiwanie wygrał RUDY LIS z podkrążonymi oczyma. Przechera miał przepędzić Nietoperza, ale zamiast niego pogromił budżet, narobił strat i czmychnął. Podobno słuch o nim zaginął.

Zwyczajowo zapada trwożna cisza, kiedy zabiera głos HIENA. Wymachuje łapami i gada bez końca. Opowiada o swoich sukcesach, których jakoś nie widać. Kłamie jak mało kto.  Obiecuje, że nie podniesie podatków. Lecz ponieważ zapowiada mnożenie wydatków, więc tylnymi drzwiami, po cichutku, wprowadzi nowe podatki, podniesie rozliczne opłaty, a to wszystko niby dla dobra zwierzyńca i jego mieszkańców. Nie dopuszczając pytań, Hiena niebawem opuszcza stajenkę strzeżona przez przybocznych SZAKALI. Ochrona jest niezbędna, ponieważ skunks nie ukrywa, że czai się na hienę.

Zwierzęta żyją plotkami, że CD Projekt planuje przygotowanie gry o nich. Roboczy tytuł to „Godzina W”, czyli godzina, w której ci niegrzeczni będą wy… wychodzić ze zwierzyńca do klatek w ZOO. Tutaj powróci Wilk, z ptasiej budki wyfrunie SIKORKA, z czasem Sowa zastąpi Głuptaka Zwyczajnego. – Tylko, proszę pana – pyta Sowa – kto będzie chciał w to zagrać?

Czytaj także:

2018.12.31 Opowieść wigilijna 2018

2019.12.30 Opowieść wigilijna 2019

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *