Opowieść wigilijna 2021 i odesłania do opowieści 2018, 2019 i 2020

Rok w rok opisuję wigilijne spotkania zwierzyny w stajence. Odkąd wrócił Wilk, zapowiada posprzątanie stajni. Oczyszczenie jej ze złogów łajna. Przewietrzenie. Czy sprosta temu projektowi?

Kiedy w Szwajcarii zarządzono referendum w sprawie czasu letniego, Helweci odpowiedzieli NIE. Zajęli stanowisko, że krowy mają ustalone pory dojenia i nie należy tego zmieniać. My tu przesuwamy wskazówki zegara raz do przodu, raz do tyłu, rząd usiłuje cofnąć nas o 75 lat, przeto nie dziwi, że zwierzęta się pogubiły i wieczór wigilijny, podczas którego posługują się ludzki głosami, zorganizowały już wczoraj.

Przybyli: Byk, Niedźwiedź, gościnnie Miś Panda, Głuptak Zwyczajny, Indyk, Psica, Tłuste Koty, Szakal, Jeż, Wilk i Hiena. Zgromadzenie dopełniały milczące Leszcze i Jelenie. Wciąż z nami jest, jakże niechciany, złowrogi Nietoperz z Wuhanu. Ponadto uroczyście wniesiono resztki Zdechłego Konia. A mnie zaproszono z urzędu, jako laureata Byka i Niedźwiedzia.

Obawiano się nalotu Szarańczy, acz bezpodstawnie. Odkąd Szarańcza obsiadła spółki, pilnuje stołków i nigdzie się nie rusza. Nie przybył chimeryczny Tchórz, bo  tchórz. A zresztą – może zaspał. Nie przybył Ropuch, bo przejrzał się w lustrze, a co zobaczył – wprawiło go w depresję. Nie przybył Skunks, bo coś knuje na boku. Nie przybył żaden Jednorożec, ani Czarny Łabędź. Nie wpuszczono Dwóch Wieprzów pragnących zademonstrować zebranej zwierzynie odrażający filmik o seksie z Krowo-Klaczą; na nic zdały się ich tłumaczenia, że u Kury już występowały z tym widowiskiem. Kura cieszy się w zwierzyńcu zasłużenie najgorszą opinią.

Nie wpuszczono także Stada Świń: z uwagi na świńską grypę (zwaną afrykańskim pomorem świń) zażądano od nich świadectw szczepień. Wywołało to wśród Stada oburzenie: żądanie szczepień uznano za zamach na fundamentalne świńskie prawa, dyskryminację i prześladowania. Jedynie Głuptak Zwyczajny próbował ująć się za Świniami. Tłumaczył, że nie każdy lubi się szczepić, no bo na przykład on – nie. Lecz nic nie wskórał, gdyż jest powszechnie lekceważony.

Byk samozwańczo objął przewodnictwo obradom. Ten rok, powiedział, należał do mnie. Protestował Niedźwiedź, który przespał wiosnę i lato, obudził się w jesienią i wtedy zaczął rozrabiać. Przytakiwał mu Miś Panda, który też nie miał najlepszego roku, ale kilka razy pokazał Chinom i światu, że należy się z nim liczyć. Nasz Niedźwiedź odgrażał się, że on jeszcze pokaże co potrafi. Już pokazał w Czarny Piątek po Święcie Dziękczynienia, a to – powiedział – dopiero początek!

Temat Święta Dziękczynienia podjął Indyk wychwalając prezydenta USA za widowiskowe ułaskawienie indyka, który wówczas miał zostać spożyty. Zapomniał, że 46 milionów innych indyków zostało w ten dzień zjedzonych. I miał pretensje, że u nas nie się ułaskawia indyków, tylko przestępców. Milcząca dotąd Psica zaprotestowała z oburzeniem: Ależ oni są bardzo mili! Bywali u mnie w domu. A jeden to całował jak Romeo… – rozmarzyła się .

Tłuste Koty zazwyczaj wylegują się w cieple na przypiecku, spijają śmietankę, a strącone – spadają na cztery łapy. W stajence nie ma przypiecka, więc Tłuste Koty zgromadziły się – gdzieżby inaczej! – przy żłobie. Tak im się tam spodobało, że może już nie wrócą na przypiecki.

Szakal uznał mijający rok za udany. Zdradził Ropucha, podebrał mu sporo zwierzyny, sformował z niej własne stado i dogadał się z Tchórzem. Sprawy tegoż idą źle, Tchórz potrzebuje poparcia zwierząt, oswaja dla siebie rozmaite insekty, Szakala też przygarnął. Ale musi się tłumaczyć z przygarnięcia Pluskwy i obdarzenia jej stanowiskiem.

Ze Zdechłym Koniem było tak: ilekroć notowania spadały, zwierzęta liczyły na odbicie, więc zrzucały z dachu Zdechłego Konia, żeby też się odbił. Zrzucały i zrzucały, więc ze Zdechłego Konia niewiele pozostało. Ponieważ Niedźwiedź obiecuje spore spadki, zwierzęta liczą na okazje do odbicia i rozglądają się za świeżym Zdechłym Koniem.

Niewiele zostało też z Jeża. Jeszcze niedawno stroił kolce, grał ważniaka nad ważniaki, przemawiał i przemawiał, chociaż niewiele miał do powiedzenia, same komunały. Lecz kiedy z brabanckich lasów przybył długo wyczekiwany Wilk, Jeż spuścił z tonu, nie wytrzymuje zimnego spojrzenia wilczych oczu i obraża się. Wilk nie musi nic mówić, bo wszystko wiadomo. Trzeba posprzątać stajenkę. Oczyścić ją ze złogów łajna. Przewietrzyć.

Jak zwykle, na koniec spotkania nastrój popsuła Hiena. Długo chwaliła się swoimi osiągnięciami, nazywała je epokowymi, chociaż zwierzyna powszechnie nie podziela takiej oceny. Hiena tak kręci, by ukrywać nowe podatki, domiary, kontrybucje. Ale nawet ona, jak mało kto biegła w koloryzowaniu ponurej rzeczywistości, nie jest w stanie zaprzeczyć, że nadciąga zamieć podatkowa, która wnet wszystko zawieje, zakryje, zabierze.

Czytaj także:

2020.12.31 Opowieść wigilijna 2020

2019.12.30 Opowieść wigilijna 2019

2018.12.31 Opowieść wigilijna 2018

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.