Państwo (norweskie) akcjonariuszem

Przed trzema laty uwagę środowiska skupionego wokół corporate governance zaprzątnęła propozycja wprowadzenia w życie Narodowego Programu Nadzoru Właścicielskiego, sformułowana przez Radę Gospodarczą przy Prezesie Rady Ministrów. Normalną rzeczy koleją projekty reform zyskują uznanie specjalistów, po czym niestety gasną. Tłumaczy się to „brakiem woli politycznej” ku reformowaniu czegokolwiek. Szkoda, ponieważ ów program miał kilka bezspornych zalet. Jego autorzy oparli się na rozwiązaniach przyjętych – i z dobrym skutkiem sprawdzonych – w Norwegii. Istnieje tam, i ma się bardzo dobrze, silny sektor państwowy, a państwo umiejętnie spełnia się w łączonych rolach suwerena, właściciela zasobów naturalnych, architekta polityki przemysłowej, regulatora rynku i wzorowego akcjonariusza spółek ze swoim udziałem.

W domenie własności państwowej znajduje się przeto ponad 30% kapitalizacji spółek notowanych w na giełdzie Oslo oraz spółki jednoosobowe. Wartość tego portfela szacowana jest na ok. 80 mld eur. Obejmuje on m.in. pakiety akcji Statoil (paliwa, 67%), Statkraft (energia odnawialna, 100% udziałów o wartości 15-20 mld eur), Telenor (telekomunikacja, państwo posiada 54% udziałów spółki o kapitalizacji 28 mld eur), DNB (finanse, 34%), Hydro (aluminium 34%), Yara (nawozy, 36%).

Przytaczane są rozliczne argumenty za pozostawieniem w ręku państwa tak znacznej substancji. Chodzi o racjonalne gospodarowanie majątkiem w interesie przyszłych pokoleń. O utrzymanie w narodowej gestii zasobów naturalnych. O hodowanie narodowych czempionów. O wzmocnienie konkurencyjności spółek z udziałem państwa na światowych rynkach; do nas ten argument nie przemówi, dopóki nie weźmiemy pod uwagę, że operator telefonii komórkowej Telenor ma na rodzimym rynku 3,8 mln abonentów, a na rynkach ościennych 148 mln.

Państwo norweskie kieruje się względem spółek w swojej domenie „dziesięcioma zasadami dobrego władztwa”. Pierwsza głosi, że wszyscy akcjonariusze są traktowani jednakowo. To wprawdzie oczywista oczywistość, mamy nawet odpowiedni przepis w Kodeksie spółek handlowych, aliści w praktyce państwo fauluje resztę wspólników, zgodnie z prawem, jakie samo sobie stanowi, w niektórych spółkach ze swoim udziałem ograniczając prawo głosu innym niż ono akcjonariuszom. Druga zasada proklamuje przejrzystość spółek z udziałem państwa, z czym w Polsce jest już lepiej niż przed laty, acz do należytego stanu wciąż daleko.

Trzecia zasada przewiduje, że decyzje o charakterze właścicielskim zapadają na walnych zgromadzeniach (o konferencjach prasowych premiera nie wspomniano…). Czwarta, że państwo we współpracy z pozostałym akcjonariatem, ustala spółkom pożądane cele – KPIs, a odpowiedzialność za ich osiągnięcie spoczywa na radach dyrektorów. Zasada piąta głosi, że struktura kapitału powinna być podporządkowana charakterowi własności i indywidualnym cechom spółki; takie sformułowanie jest zbyt ogólnikowe, by skomentować je z sensem. Szósta dotyczy składu rady dyrektorów, który powinien uwzględniać kompetencję i zdolności członków rady oraz ich różnorodność (pod tym pojęciem kryje się charakterystyczne dla Norweżek i Norwegów dążenie do wypracowania w radach należytej reprezentacji obu płci), a także odzwierciedlać specyficzne właściwości spółki.

Siódma z zasad dotyczy wynagradzania piastunów spółki. Płace i systemy motywacyjne powinny wspierać kreowanie przez spółki wartości i być postrzegane jako uzasadnione. Ósma nakłada na osoby nadzorujące obowiązek działania w imieniu właścicieli (czyli w interesie akcjonariuszy) i sprawowanie niezależnego nadzoru nad działalnością kierownictwa (osób zarządzających). Dziewiąta przewiduje, że rada dyrektorów przyjmie plan swojej pracy i będzie aktywnie pracować ku pogłębianiu swoich kompetencji; tu w pełni wychodzi na wierzch urzędniczy sposób myślenia i biurokratyczne słownictwo („plan pracy”, „aktywna praca”). Na koniec dziesiąta zasada głosi, że spółka powinna być świadoma swojej rozległej odpowiedzialności względem społeczeństwa.

Niech za komentarz do norweskiego dekalogu corporate governance w wydaniu państwa wystarczy pobożne życzenie, by także państwo, moje państwo, przede wszystkim ono!, było świadome swojej odpowiedzialności wobec społeczeństwa, enter.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *