Po byku

Ledwo opuściłem Warszawę, by „na prowincji” zażywać starości, wybuchła awantura. Parafianie zaprotestowali przeciwko pomysłowi postawienia na Placu Trzech Krzyży, nieopodal kościoła p.w. św. Aleksandra, figur byka i niedźwiedzia, symboli pobliskiej Giełdy Papierów Wartościowych. Naszło mnie kilka zdziwień.

Nie zdziwił mnie pomysł GPW stawiania figur na placu, ponieważ po jej paru inicjatywach pod hasłem Kapitalna Warszawa, nic dziwić nie powinno. Można było się spodziewać, że innowacyjna GPW zechce przyćmić i palmę z pobliskiego ronda, i tęczę z Placu Zbawiciela. Natomiast nie spodziewałem się oporu społeczności parafialnej. Przyrównywanie przez nią giełdowego byczka Fernando do złotego cielca świadczy, że ktoś ma źle w głowie; niech poczyta biblię, to zmądrzeje. Oczekiwałbym raczej sprzeciwu Ministerstwa Gospodarki, zaniedbującego rynek kapitałowy. Może nie cały, ponieważ niedźwiedzia urzędnicy hołubią, tylko byk im nie w smak. Nie zdziwiłoby mnie zgorszenie parlamentarzystów, podążających przez plac ku Sejmowi, zwłaszcza tych z opozycji wobec rynku kapitałowego. Masakrując OFE, już skazali giełdowego byka na ubój rytualny.

Lepszym miejscem byłby Plac Powstańców Warszawy, gdzie mieszczą się siedziby NBP, Komisji Nadzoru Finansowego, Polskiego Instytutu Dyrektorów, UOKiK, Naczelnego i Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, wreszcie czekoladziarnia Wedla, która nie nagrywa rozmów gości. Ale figury byka i niedźwiedzia należałoby ustawić tyłem do KNF, jak Komisja i jej Urząd ustawiają się do rynku kapitałowego. Szkopuł w tym, że plac nosił kiedyś imię Napoleona i jest już na nim popiersie cesarza, który nie kojarzy się z bykiem czy niedźwiedziem, raczej z osłami („Osły i uczeni, do środka!”) zapędzonymi pod piramidami do wnętrza czworoboków.

Można byłoby rozważyć ustawienie figur byka i niedźwiedzia przy Świętokrzyskiej, na dziedzińcu Ministerstwa Finansów, lecz giełdowy byk jest tam uważany za skurczybyka, zaś resort zapewne wolałby wznieść pomnik podatku. Taki pomnik mają już w Paryżu, wszak Wieża Eiffla to nowojorski Empire State Building po zapłaceniu podatku.

A w Bukareszcie szef miejscowej giełdy został prezesem poczty. Ludzie, zejdźcie z drogi, bo listonosz jedzie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *