Poszanowanie praw akcjonariuszy warunkiem przetrwania polskiego rynku kapitałowego

  • Źle rządzona, Polska zeszła na ubocze świata, izoluje się od jego wpływów, więc omijają nas współczesne prądy zmierzające do reformy rynków;
  • Szerokim frontem przechodzi przez rynki postulat, by z dobrodziejstw spółki korzystali nie tylko akcjonariusze, także wszelcy interesariusze;
  • Niestety, w Polsce niewiele jest spółek świadczących dobrodziejstwa inne niż dywidenda, należna wyłącznie akcjonariuszom;
  • Nie oczekujmy od akcjonariuszy, by posunęli się i dopuścili do dobrodziejstw spółki interesariuszy, dopóki prawa tych pierwszych nie będą respektowane.

Reformę polskiego rynku kapitałowego należy zacząć od bezwzględnego poszanowania praw akcjonariuszy. Nie lekceważę interesariuszy: pracowników, dostawców (i innych uczestników łańcucha dostaw), konsumentów, lokalnych społeczności, niekiedy ogółu społeczeństwa. Lecz bez akcjonariatu nie będzie rynku, przeto nie będzie komu wspierać interesariatu spółek kapitałowych. Prawa akcjonariuszy są często naruszane, a w spółkach z udziałem Skarbu Państwa można dostrzec symptomy ich lekceważenia i oszukiwania. Świadczą o tym przynajmniej trzy zjawiska:

  1. Fatalne zarządzanie majątkiem państwa, w tym udziałami w spółkach notowanych na GPW, wobec czego ich kapitalizacja zmniejszyła się w okresie rządów Prawa i Sprawiedliwości nawet o kilkadziesiąt procent, co dla akcjonariuszy innych niż Skarb Państwa, w kilku wypadkach większościowych, oznacza stratę rzędu kilkudziesięciu miliardów złotych.
  2. Ograniczanie wpływu akcjonariuszy innych niż Skarb Państwa na spółki z jego udziałem, niekiedy mniejszościowym, co szkodzi rynkowi, spółkom i ich akcjonariatom.
  3. Beztroskie wydawanie przez notowane spółki z udziałem Skarbu Państwa – bez uzgodnienia tego z akcjonariatem – znacznych sum na cele nie mające nic wspólnego z interesami tych spółek.

Przykładów rozpasanego marnotrawstwa pieniędzy spółek przez ich zarządy można wskazywać wiele. Należy do nich lokowanie reklam – pozbawionych merytorycznego uzasadnienia i ekonomicznego znaczenia – w mediach ulubionych przez rządzących, niekoniecznie reprezentujących należyty poziom i znaczący zasięg. Oraz kierowanie pieniędzy spółek na patronaty i sponsoringi przedsięwzięć i wydarzeń, które grabionym w ten sposób spółkom i ich akcjonariuszom nie przynoszą żadnych korzyści, a politykom honorowanym za te pieniądze prestiżowymi wyróżnieniami – najwyżej ulotną chwałę. Czy akcjonariaty spółek z udziałem Skarbu Państwa były konsultowane w sprawie dotacji na kontrowersyjną „Polską Fundację Narodową”, która przynosi Polsce głównie wstyd, a kierowane do niej fundusze znikają w czarnej dziurze, co rodzi podejrzenia znacznych nadużyć?

Lech Kaczyński zasłynął kiedyś powiedzeniem „Jak ktoś posiada pieniądze, to skądś je ma”. Można te słowa interpretować dwojako. Albo jako wskazówkę „Follow the money”, co pomoże ukazać źródła finansowania rozmaitych przedsięwzięć, albo jako charakterystyczną dla braci Kaczyńskich insynuację, że czyjeś pieniądze nie mają należytej proweniencji. W przypadku Fundacji Narodowej znamy źródła pochodzenia kapitału,  natomiast nie wiemy dokładnie jak i na co jest on obracany. Nie kwestionuję poszczególnych pozycji sprawozdania fundacji, odrzucam całe sprawozdanie jako nieścisłe, mętne – i domagam się od fundatorów, oraz patronującego tej hucpie rządu, postępowania wyjaśniającego, gdzie są pieniądze polskich podatników i akcjonariuszy kilkunastu spółek.

Cała ta granda budzi oburzenie także z punktu widzenia corporate governance. Przypuszczam, że premierzy wydają spółkom polecenia, że fundacji te pieniądze „po prostu się należą”. Otóż członkowie zarządów wykonujący takie dyspozycje powinni zostać przez akcjonariuszy pociągnięci do odpowiedzialności korporacyjnej, finansowej, nie pomijając karnej. Nie potrafię zrozumieć bezczynności rad nadzorczych spółek obrabowanych datkami na Fundację. Statuty wielu z nich przyznają radzie nadzorczej ogromne uprawnienia: czemuż rady nie sięgają po nie? Fundatorzy (darczyńcy) nie mają wpływu na działalność wspomnianej fundacji i nie zabiegają o niego. Muszą mieć świadomość, że działalność finansowana ze szkatuły spółki nie służy spółce, jej akcjonariuszom, interesariuszom, ani dobrej sprawie.

Spędziłem kilkadziesiąt lat we władzach organizacji pozarządowych: Studenckiego  Stowarzyszenia Przyjaciół ONZ, Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, Polskiego Towarzystwa Przyjaciół ONZ, Fundacji Polski Instytut Dyrektorów. Wiem, jak trudno prowadzić działalność w oparciu o skromne środki; wiem także, że nawet skromne środki nie uniemożliwiają przyzwoitych osiągnięć. W kategorii value for money Polska Fundacja Narodowa bije rekordy lekceważenia zasad gospodarności. Powinniśmy reagować.

 

 

 

 

1 myśl w temacie “Poszanowanie praw akcjonariuszy warunkiem przetrwania polskiego rynku kapitałowego

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *