Poszukiwany, poszukiwana

Wiadomo: człowiek strzela, Pan Bóg kule nosi. Snajper raz przeszyje wrażą pierś, innym razem trafi w płot. Tak samo w sieci: internauta wpisuje w wyszukiwarkę hasło, a ta prowadzi go w sedno albo wyprowadza na manowce. Doświadczam tego jako początkujący bloger. Kto trafi na tę stronę czasem znajdzie czego szuka, czasem opuści ją rozczarowany. Pragnę więc opisać, czego – nawigując po internecie – szukali ci, którzy w 2013 r. zawitali do tego blogu..

1 stycznia 2014 r. blog obchodzi pierwsze urodziny. Został on pomyślany jako wybitnie niszowa platforma monotematyczna. Nie udało mi się wejść z Czytelnikami w interakcję. Nie otrzymuję rzeczowych komentarzy. Nadchodzą głównie mechaniczne spamy, liczne i idiotyczne. Za to udało mi się zainteresować tym blogiem spore grono osób, liczba odwiedzin idzie w tysiące. W znacznej większości są to odwiedziny zamierzone, w połowie przypadków internauta wpisuje do wyszukiwarki adres strony, w mniej więcej ćwierci przypadków gość trafia tu po moim nazwisku, czasem z imieniem, czasem ze środkowym inicjałem, czasem z dopiskiem „prezes”. Mili Państwo, już niedługo mojej prezesury! Niebawem opuszczę stołek, co odbędzie się z pożytkiem dla mojego steranego serca, a zapewne i dla tego blogu, ponieważ do tej pory nie byłem w stanie poświęcać mu czasu, na jaki zasługuje. Ktoś szukał mojego życiorysu, ktoś inny mojego telefonu (jest w książce telefonicznej Krakowa).

Pozostali trafili tutaj wpisując do wyszukiwarek słowa kluczowe. Wyobrażałem sobie, że przepustką na tę stronę będzie temat corporate governance. Nic bardziej mylnego! Owszem, wiele pytań dotyczyło dobrych praktyk w spółkach publicznych. Lecz w roku 2013 absolutne pierwszeństwo przypadło tematyce związanej z hasłami dotyczącymi wartości nominalnej akcji (odmienianej na wszelkie sposoby) i pokrewnymi, jak odwrotny split, złamany grosz, wartość nominalna giełdy (?), akcje bez kwoty nominalnej, akcje giełdowe za 1 grosz, akcje notowane poniżej wartości nominalnej. W tym roku prowadziłem, tutaj i na łamach Gazety Giełdy Parkiet, prywatną wojnę z plagą spółek groszowych. Cieszę się, że udało mi się zainteresować tym tematem przynajmniej cząstkę społeczności rynku kapitałowego.

Innym tematem budzącym szczególne zainteresowanie internautów jest komitet audytu. Wielu Czytelników trafiło tu dzięki hasłom: ustawa o biegłych rewidentach, audyt wewnętrzny, brak komitetu audytu, komitet audytu, audyt wewnętrzny w spółce giełdowej, audyt corporate governance, audyt wewnętrzny czy jest organem spółki? Pytano także o kwalifikacje członków komitetu audytu. Ustawę o biegłych nazwałem Wielkim Zderzaczem Andronów, więc kto do wyszukiwarki wpisywał słowo androny, tego zaraz niosło na stronę www.andrzejnartowski.pl. Nie sądzę, żeby przynosiło mi to zaszczyt…

Zapytania na temat corporate governance miały charakter praktyczny: o przepisy dotyczące tej materii w 2013 r., o wzór do naśladowania, o ksiązki, o corporate governance w spółkach z udziałem Skarbu Państwa, w OFE i w zakładach ubezpieczeń. Znacznie więcej zapytań dotyczyło rad nadzorczych: współczesna rada nadzorcza, niezależność członków rad, badanie ich niezależności, brak kwalifikacji rady, uchwała rady, zdanie odrębne, protokół, brak podpisu członka rady na protokole, byli politycy w radach, certyfikat członka rady, członkostwo w kilku radach. Czy audytor wewnętrzny może być członkiem rady? A biegły rewident? A żołnierz, w szczególności zawodowy? A student – czy może? A inspektor kontroli skarbowej? Czy członek rady może zostać ukarany jako pracownik? Czy w radzie można zasiadać bez kursu? Jakim tekstem żegnać członka rady?

Liczne pytania dotyczyły drzwi obrotowych. W którym roku powstały? W którą stronę się kręcą? Wprowadziłem to pojęcie, by zobrazować nim sytuację, w której do rady nadzorczej wchodzi się nie na całą kadencję, lecz na krótko – ot, by się rozejrzeć, pokręcić i wyjść niebawem, kiedy odwołają. Biada mi, gdy wspomniane hasło doprowadza tutaj hotelarza, który poszukuje producenta drzwi obrotowych do hallu!

Do tematów wyróżniających się liczbą zapytań należą wynagrodzenia menedżerów, także jawność wynagrodzeń, jawność zarobków, komitet wynagrodzeń, wynagrodzenie audytora wewnętrznego w spółce giełdowej. Internauci szukali też informacji na tematy: kobiety w radzie nadzorczej, procent kobiet na czele spółek giełdowych, szklany sufit po angielsku, badania empiryczne na temat szklanego sufitu. Wiele pytań dotyczyło walnego zgromadzenia, w tym: walne zebranie sprawozdawczo-wyborcze (!), absolutorium lub dywidenda na nadzwyczajnym walnym zgromadzeniu, akcje uprzywilejowane w wyborach rady nadzorczej odrębnymi grupami. Pytano także o zarządzanie ryzykiem, narzędzia zarządzania ryzykiem. Niekiedy pytano o konkretne spółki, najczęściej o PGE (dywidenda, akcjonariusze PGE w sadzie – zapewne chodziło o sąd) i KGHM, niekiedy szukano konkretnych artykułów – do najczęściej wywoływanych odsyłam poniżej.

Wnioski z badania ścieżek prowadzących internautów na mój blog wskazują, jak wiele jeszcze spraw powinienem omówić, poruszyć, wyjaśnić… W sieci pojawiały się także pytania bezprzedmiotowe oraz takie, na które nie potrafię lub nie chcę odpowiedzieć: Jak płacić za posiedzenie audytu wewnętrznego? (o co chodzi?), Jak zwalczyć mniejszość w spółce? (wiem, ale nie ujawnię), Czego brakuje polskim menedżerom? (wiary w siebie), Kiedy głos przewodniczącego liczy się podwójnie? (nigdy!), Kiedy prezes zarządu może ograniczyć wynagrodzenie rady nadzorczej? (przenigdy!), Zarządzanie wartością spółki kapitałowej Pawłowicz, czy warto? (WARTO! Chodzi o podręcznik pod redakcją J. K. Bieleckiego i prof. L. Pawłowicza z moim rozdziałem o corporate governance), Co oznacza głos doradczy? (no właśnie!), Czy rady nadzorcze w spółkach giełdowych służą akcjonariuszom? (często mam wątpliwości), Komu ufają inwestorzy?

Najbardziej zastanawiające kwestie wklepywane do wyszukiwarek to Koszt wydestylowania kotki (o co chodzi? Co ja mam z tym wspólnego?), Co robi była prezes PGNiG? (nie wiem), Mam być prezesem w spółce SA, jakie wynagrodzenie? (negocjuj, człowieku), Jak dr Lisiecki Andrzej traktuje pacjentki? (nie mam pojęcia; przypuszczam, że to pytanie trafiło do mnie, gdyż kiedyś incydentalnie wspomniałem Martynę Lisiecką-Klinz, założycielkę niesławnego Prosper Banku, o którą pytało kilka osób). Ktoś dopytywał o „książkę dla prezesa spółki” – niestety, jedna nie wystarczy. Ktoś o skutki uboczne zażywania Cidrex Plus (nie zażywam). Wszakże najbardziej frapująca kwestia brzmi: Krs protokół nieufności. Doprawdy, nie mam pojęcia, o co chodzi. Czy ktoś potrafi wyjaśnić?

Po jednym zapytaniu dotyczyło etyki biznesu oraz: Jakie korzyści płyną z sumienności? Przynajmniej tyle dobrego.

Czytaj także:
2013.09.04 Sami swoi
2013.07.03 Dobry obyczaj: wypłata dywidendy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *