Prawo spółek w trendzie bocznym

  • Prawo zazwyczaj nie nadąża za dynamiką rynku, rzadko twórczo ją kształtuje, wyprzedza rzeczywistość, pobudza przeobrażenia;
  • Wiele zależy od sztuki stanowienia prawa, umiejętności harmonizowania nowych przepisów ze starymi, umiaru w nowelizacjach;
  • Pandemia COVID-19 postawiła przed prawem nieoczekiwane i ważne zadania – nie ominęły one prawa spółek;
  • Pod ciśnieniem pilnych potrzeb pośpiesznie wzbogacono prawo spółek przepisami niedoskonałymi, których interpretacje grożą rynkowi zamętem.

Polskie prawo spółek wymaga delikatnego traktowania. Jest ono częścią korpusu prawa cywilnego wywodzącego się z prawa rzymskiego wzmocnionego pierwiastkiem Kodeksu Napoleona. Niemniej przepisy o spółkach noszą wyraźne piętno rozwiązań niemieckich, których zrąb został ukształtowany w XIX stuleciu i odbiega od tradycji romańskiej. W miarę rozwoju rynków uwydatniają się w nim coraz silniejsze wpływy anglosaskie. Kodeks spółek handlowych z 2000 roku powielił model niemiecki, jest niczym ufortyfikowana twierdza prawa (Festung Recht) oblegana przez rozpowszechnione na wielu rynkach instytucje wywodzące się z Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych. Tego, co dzisiaj w spółce akcyjnej najważniejsze, zwłaszcza w spółce publicznej: komitetu audytu i innych komitetów rady nadzorczej, audytora wewnętrznego, niezależności członków rady nadzorczej, odpowiedzialności członków rady, na równi z „kierownikiem jednostki”, za sprawozdawczość spółki – w Ksh próżno szukać.

Do niedawna nie umożliwiano zarządom spółek kapitałowych podejmowania uchwał poza posiedzeniami. W czasach, kiedy Niemczech formowano zręby prawa spółek, czyli głęboko w XIX wieku, nie widziano potrzeby takiej regulacji, bowiem nie wyobrażano sobie jeszcze, by członkowie zarządu mogli pracować inaczej, niż przebywając stale w jednym miejscu. Trzeba było dopiero dramatu COVID-19, by w pośpiesznie kleconej doraźnej regulacji z 31 marca 2020 r. nareszcie umożliwić członkom zarządów spółek z o. o. i akcyjnych uczestniczenie w posiedzeniach przy wykorzystaniu środków bezpośredniego porozumiewania się na odległość, a także podejmowania w tym trybie uchwał. Należało wprowadzić te przepisy już przed laty, przy okazji którejś z niezliczonych – i koniecznych – nowelizacji Ksh, a nie zmieniać kodeks na chybcika w związku z potrzebą pilnej reakcji na pandemię.

Przy okazji: przyznając członkom zarządów możliwość korzystania z nowoczesnych środków łączności, jednym tchem wprowadzono przepis umożliwiający członkom zarządu oddawanie głosu na piśmie za pośrednictwem innego członka zarządu, co może miało sens zanim wynaleziono telegraf, telefon, internet z pocztą elektroniczną, a możliwość komunikowania się na odległość zapewniała tylko zawodna jeszcze poczta. Ustawodawca nie potrafił zdecydować, czy zmierzać ku współczesności, czy cofać czas o stulecia.

Jeszcze dziwniej uregulowano zgromadzenie w spółkach. Akcjonariuszom i udziałowcom spółek kapitałowych  przyznano prawo do uczestniczenia w zgromadzeniach przy wykorzystaniu środków komunikacji elektronicznej – lecz jednocześnie odebrano je, pozostawiając decyzję o użyciu tych środków zwołującemu zgromadzenia. Stworzono też możliwość odstąpienia od wykonywania przez akcjonariuszy tego prawa poprzez wprowadzenie stosownego postanowienia w statucie lub umowie spółki. Gdyby walne zgromadzenie lub zgromadzenie wspólników wprowadziło taką zmianę do statutu lub umowy spółki, nietrudno byłoby ją zaskarżyć jako sprzeczną z dobrymi obyczajami i mającą na celu pokrzywdzenie akcjonariusza / wspólnika poprzez odebranie mu prawa uczestnictwa w zgromadzeniu przy wykorzystaniu powszechnie stosowanych instrumentów współczesnej komunikacji elektronicznej.

Inny przepis ustawy z 31 marca 2020 r. głosi, że spółka publiczna zapewnia transmisję walnego zgromadzenia  w czasie rzeczywistym – kropka. Urząd Komitetu Nadzoru Finansowego twierdzi, moim zdaniem bezpodstawnie, że spółka ma zapewnić transmisję tylko w przypadku zgromadzenia umożliwiającego akcjonariuszom uczestnictwo przy wykorzystaniu środków komunikacji elektronicznej. Czyli, akcjonariuszu, masz prawo uczestniczyć w walnych zgromadzeniach przy wykorzystaniu tych środków, albo nie. Masz prawo korzystać z transmisji obrad zgromadzenia, ale tylko wtedy, gdy są one transmitowane. Jeżeli tak ma wyglądać współczesne prawo spółek, jeżeli urzędy mają pokrętnie interpretować przepisy tak klarowne, że interpretacji nie wymagają – można oczekiwać, że następnym krokiem będzie utrudnienie zwoływania walnych przy wykorzystaniu środków komunikacji elektronicznej. Polskie prawo spółek tkwi od lat w trendzie bocznym.

Tekst ogłoszony 19 maja 2020 r. w Gazecie Giełdy i Inwestorów PARKIET

 

 

 

1 myśl w temacie “Prawo spółek w trendzie bocznym

  1. Plumbing Enterprise Sp.zo.o

    Wielce Szanowny Andrzeju,
    Ciekawy i jakże w dobitny sposób przedstawiłeś los Spółek Skarbu Państwa, ale i pozostałych innych podmiotów tego formatu, będących w odwrocie do normalności, a niemniej jednak próbujących, przetrwać.
    Niestety masz słuszność, że szybko i na “kolanie” nie jest możliwe wypracowanie poprawnych rozwiązań przy tak znacznej różnorodności akcjonariuszy.
    Z poważaniem pozdrawiam,
    Reginald Sas jaworski

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *