Reputacja i prawa człowieka

Prysł mit suwerenności chroniący państwa przed odpowiedzialnością za traktowanie własnych obywateli. Wkrótce pojawiła się świadomość, że podmiot gospodarczy ponosi odpowiedzialność za następstwa swojej działalności i w sferze środowiska i klimatu, i w sferze praw człowieka.

Kiedy w dyskusjach o corporate governace pojawia się temat praw człowieka, bywa on zbywany stwierdzeniami, że zapewne chodzi o sytuacje na plantacji herbaty w Sri Lance, lub o te biedne szwaczki z Bangladeszu szyjące na zamówienia znanych firm odzieżowych. Lecz nas to nie dotyczy: wszak mamy Kodeks pracy, bogate orzecznictwo w sprawach pracowniczych i aktywne związki zawodowe. Takie rozumowanie wypycha prawa człowieka w obszar Trzeciego Świata, przydaje im egzotyki i odziera je z aktualności.

Wspomniane podejście do sprawy jest błędne. Prawa człowieka to najbardziej uniwersalny kanon w dziejach ludzkości, obejmujący wszystkich mieszkańców kuli ziemskiej, rozpięty ponad podziałami ze względu na przekonania, płeć, kolor skóry, wyznania religijne, orientację seksualną, wykształcenie, itd. Kanon, który zakłada, iż ludzie rodzą się wolni i równi pod względem swej godności i swych praw – a zakres i treść ich praw są systematycznie rozszerzane. Początkowo prawa człowieka adresowane były do jednostek, z czasem dotknięto nimi interesów rozmaitych grup, a w końcu – całej ludzkości, jej wspólnego dziedzictwa, jej wspólnej przyszłości na wspólnej planecie – Ziemi.

Kanon praw człowieka bardzo intensywnie rozwijano po drugiej wojnie światowej pod wpływem jej niewiarygodnych okrucieństw. Zaczyn dała już Karta Narodów Zjednoczonych z 1945 r. Lecz pierwsze próby skodyfikowania praw człowieka – Powszechna Deklaracja Praw Człowieka [1948] i mniej powszechna, bowiem regionalna, ale bardziej konkretna Europejska Konwencja Praw Człowieka i Podstawowych Swobód [1950] – zorientowane były ku jednostce. Prace nad Deklaracją przebiegały w ostrych sporach, czy ważniejsza jest wolność jednostki od ingerencji państwa [jak proponował Zachód], czy bezpieczeństwo jej egzystencji [co próbował głosić blok sowiecki]. Pierwsi dawali prymat wolnościom słowa i wyznań, prawu do niezawisłego sądu i uczciwego procesu itd. Drudzy kładli nacisk na prawa do ochrony zdrowia, edukacji, pracy itd. Echa tych sporów do dzisiaj pobrzmiewają  w polskiej polityce…

Z czasem udało się pogodzić obie strony, czego wyrazem Międzynarodowe Pakty Praw Człowieka [1966]. Lecz kanon praw człowieka jest rozwijany nadal, wnikając w coraz nowe obszary ludzkiej działalności. Przed pięćdziesięciu laty głosiłem prawo do środowiska, dzisiaj głosi się prawo do bezpieczeństwa klimatycznego, ochrony warunków życia ludzkości. Zarazem prawa człowieka są coraz ściślej związane z wszelką działalnością gospodarczą. Przykładem niech będzie związek swobody działalności gospodarczej z wolnością słowa, swoboda głoszenia opinii [freedom of expression], wyraziście manifestowany w sprawie Discovery-TVN.

Prawa człowieka w coraz większym stopniu rzutują na powagę i reputację państw. O ocenie rynku decyduje nie tylko produktywność gospodarki, nie tylko corporate governance w podmiotach gospodarczych [nie tylko notowanych!], także reputacja państwa będącego nadbudową tego rynku. Od spółek wymagamy coraz więcej, obecnie musza one sprawozdawać nie tylko liczby składające się na wynik kwartalny lub roczny, także okoliczności towarzyszące temu wynikowi. W tym dane do niedawna mniej istotne na rynkach kapitałowych, jak oddziaływanie działalności spółki na środowisko, równowagę klimatyczną, poszanowanie praw pracowniczych.

To skutki rewolucji zapoczątkowanych jeszcze w ubiegłym stuleciu, w jego latach sześćdziesiątych (świadomość ekologiczna) oraz siedemdziesiątych (świadomość znaczenia praw człowieka). Tę drugą zainspirował niedoceniony jeszcze należycie prezydent USA James (Jimmy) Earl Carter, który postawił prawa człowieka w roli najważniejszego kryterium oceny państw i ich rządów. To właśnie na polu praw człowieka Zachód wygrał zimną wojnę, demonstrując miażdżącą przewagę nad Wschodem. Prysł mit suwerenności chroniący państwa przed odpowiedzialnością za traktowanie własnych obywateli. Wkrótce pojawiła się świadomość, że podmiot gospodarczy ponosi odpowiedzialność za następstwa swojej działalności i w sferze środowiska i klimatu, i w sferze praw człowieka. Na reputację spółek składa się więc nie tylko wynik na działalności gospodarczej, także konsekwencje ich obecności w społeczeństwie i środowisku. Bez poszanowania praw człowieka ani państwa, ani spółki, nie mają wartościowej reputacji.

Tekst ogłoszony 17 sierpnia 2021 r. w Gazecie Giełdy i Inwestorów PARKIET

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *