Retention bonus: czym jest, czemu służy, jakie ma zalety i wady

Retention bonus (ang.) to potoczna nazwa nadzwyczajnej wypłaty dla menedżerów i /lub wartościowych specjalistów w celu zatrzymania ich na stanowiskach. Do takiej wypłaty, bądź obietnicy wypłaty, najczęściej dochodzi w sytuacjach, kiedy spółka wchodzi w ostry wiraż, jak głęboka restrukturyzacja, postępowanie układowe /upadłościowe, likwidacja. W czasach pomyślności odejścia menedżerów i /lub specjalistów nie bywają nagminne, a zastąpienie odchodzącego kimś równie wartościowym nie jest zadaniem niewykonalnym. W obliczu nadciągającego kryzysu, bądź w jego trakcie, menedżerowie i specjaliści są skorzy do paniki, obawiają się pociągnięcia do odpowiedzialności za rzeczywiste lub zmyślone przewiny, a także utraty reputacji; jedno i drugie zaciąży niekorzystnie na ich pozycji na rynku pracy. Lecz właśnie wtedy są oni szczególnie potrzebni spółce: znają jej przedsiębiorstwo, sytuację, pracowników, kontrahentów, urzędników skarbowych itd., są znani przez wymienionych, a często też darzeni szacunkiem i zaufaniem. W chwili, kiedy piętrzą się kłopoty, odejście doświadczonych menedżerów byłoby szczególnie bolesne, więc spółka bywa skłonna sięgnąć głęboko do kieszeni – i płacić ekstra premię za pozostanie na pokładzie.

Termin „retention bonus” nie jest w Polsce używany, ani znany, lecz nadzwyczajne wypłaty mające powstrzymać odejścia bywają praktykowane z zachowaniem szczególnej dyskrecji. Chodzi o to, aby o wypłatach dla niektórych nie dowiedzieli się ci, którzy zostali pominięci. I związki zawodowe, propagujące kanon powszechnej równości żołądków. Oraz tabloidy, skłonne robić z igły widły. Pouczające są przypadki zachodnich korporacji, które chociaż – przejrzyste, chętne do komunikowania się z otoczeniem – zostały surowo skarcone przez otoczenie za ujawnienie wypłaty retention bonuses.

Pisałem tu niedawno o Kanadzie, więc mam w pamięci tamtejsze przypadki. Najsłynniejszy dotyczy upadłości Nortel Networks. Największa w swoim czasie spółka na giełdzie w Toronto, zatrudniająca u szczytu powodzenia blisko 100 000 pracowników, reprezentująca kapitalizację przekraczającą trzecią część łącznej kapitalizacji wszystkich spółek notowanych w Toronto, w styczniu 2009 r. wystąpiła o ochronę przed wierzycielami w Kanadzie, Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, narażając swoich pracowników, uczestników zakładowego funduszu emerytalnego, akcjonariuszy i interesariuszy na straty liczone w miliardach USD. Kilkudziesięciu menedżerów związano na wiele lat ze spółką poprzez retention bonuses, co ułatwiło częściowe zmniejszenie owych strat poprzez upłynnienie znacznego majątku.

Najświeższy przypadek to Sears Canada Inc., lokalne ramię Sears Holding Corp. W czerwcu 2017 r. spółka wystąpiła o ochronę przed wierzycielami (co było zaskoczeniem chyba tylko dla jej audytora) i podjęła bolesną restrukturyzację; czy coś z niej wyjdzie, zdania są podzielone. 43 menedżerów i specjalistów otrzymało premie za kontynuowanie pracy dla bankruta. Wydano na to 7,6 mln USD. Wypłaty otrzymali także kierownicy ważniejszych sklepów. Pracownicy zostali na lodzie, czują się oszukani. Klienci są oburzeni. Zapowiadają, że nie będą odwiedzać sklepów Sears Canada (lecz czy jeszcze będą sklepy?). Politycy toną w populiźmie. Ich zdaniem, krzywdą emerytów i pracowników sycą się tłuste koty – bezczelni menedżerowie! Guy Caron, walczący o funkcję przewodniczącego New Democratic Party, domaga się zmiany prawa: w pierwsze kolejności, powiada, należy chronić pracowników. Wtóruje mu konkurentka do przywództwa partii, Niki Ashton: „Haniebne zachowanie Sears Canada dowodzi, że potrzebujemy zasadniczej zmiany sprawiedliwości ekonomicznej”. Przeżyłem cały PRL, mam sceptyczny stosunek do gadania o sprawiedliwości ekonomicznej.

Zamknięto 59 placówek handlowych. Pracę straci zapewne 2 900 osób. Menedżerowie, którzy doprowadzili spółkę do upadłości, otrzymują miliony. Nie jest to wszakże nagroda za wątpliwe przeszłe dokonania, ale zachęta do pracy nad ratowaniem marki, majątku spółki, kilkudziesięciu domów towarowych, sklepów i outletów. Media ekscytują się przypadkiem utraty stanowiska przez pracownika mającego na utrzymaniu chorego na Alzheimera. Lecz wypłata nie wzbudziła zastrzeżeń nadzorującego restrukturyzację Sądu Najwyższego Ontario. Zatwierdził on dla spółki Key Employee Retention Plan (KERP), czyli system wynagradzania kluczowych pracowników. Spółka zamierza jeszcze w tym roku wyjść spod ochrony sądowej. Jeżeli tak się stanie, również w tym wypadku pieniądze wydane z myślą o zatrzymaniu menedżerów w spółce będą dobrze wydane.

Czytaj także:
2017.07.10 Kanada pachnąca szwindlem – lecz czy to aby prawda?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *