Różnorodność składu rad nadzorczych: postulaty, komplikacje i paradoks

  • Najlepszym sposobem na zdyskredytowanie słusznej idei jest doprowadzenie jej do absurdu. Wystarczy meritum sprawy zasłonić statystyką;
  • Przykładem jest słuszna idea kształtowania składu rad nadzorczych z uwzględnieniem należycie wykwalifikowanych kandydatur obu płci;
  • Uchwalane są już obowiązkowe kwoty udziału kobiet w radach, postulowane są kwoty udziału kobiet o różnych korzeniach etnicznych;
  • Kolejne kryteria różnorodności rad mnożone są bez umiaru, aż w końcu rady stracą możliwość efektywnego działania.

Mam w archiwum setki artykułów z branżowych pism i portali wykazujących nad wszelką wątpliwość, że różnorodność w składzie rad nadzorczych, względnie rad dyrektorów, służy interesom nadzorowanych spółek, ułatwia im osiągać dobre wyniki, wspiera ich reputację. Niektórym spośród tych tekstów brak należytej refleksji krytycznej, inne odzwierciedlają wyniki badań naukowych (albo „naukawych”), jeszcze inne podążają z nurtem rzekomej poprawności politycznej. Im więcej czytam na temat różnorodności w radach, tym więcej mam wątpliwości, czy droga, jaką zmierzamy, nie wiedzie na manowce.

PŁEĆ CZY KWALIFIKACJE? Odzew na hasło „Jak osiągnąć różnorodność w składzie rad?” brzmi jednoznacznie: „Więcej kobiet w radach!”. Prawda, że przez dziesięciolecia nie dostrzegano ich potencjału, rady (dyrektorów i nadzorcze) były środowiskiem starszych panów, o których pokpiwano, że nie nadążają za rzeczywistością, bywały obsiadane przez kolegów z jednego podwórka, z jednego rocznika studiów. Lecz od dwudziestu lat sytuacja ulega zmianom, na rynku jest coraz więcej doskonale przygotowanych kandydatek, trwają starania o zwiększenie udziału kobiet w radach, przyjmowane są procentowe kwoty ich obecności, ogłaszane są dane, ile kobiet zasiada w radach spółek danego indeksu, piętnowane są spółki bez kobiet w zarządzie lub radzie.

Płeć często bierze prymat nad wymogiem należytych kwalifikacji. Uważam, że gdyby pod uwagę brane były wyłącznie względy merytoryczne, rady byłyby silniejsze, a udział kobiet nie mniejszy. Lecz skoro nie dba się dość o kwalifikacje mężczyzn w radach, także od kobiet nie wymaga się ich należycie. Przeglądając składy polskich rad, trudno nie zwrócić uwagi na znaczną liczbę żon, matek lub córek głównych akcjonariuszy. Nie łudźmy się: do rad nie wyniosły ich kwalifikacje, lecz pospolity nepotyzm. Czy nie budzi wątpliwości żona prezesa zarządu jako przewodnicząca rady nadzorczej? To podejrzane zjawisko występuje nie tylko w Polsce. W Indiach, bardziej niż Polska dbałych o corporate governance, na wzrost liczby kobiet w radach zapracowały głównie żony i córki „patronów”, jak są tam nazywani dominujący akcjonariusze. Co więcej, pretendują one do miana niezależnych członków rad. Niełatwo walczyć z tym zjawiskiem, wszak analitycy i bystrzaki z agencji ratingowych nie zaglądają do wnętrza spółek, poprzestają na kłamliwej statystyce.

Dla mnie sprawa jest prosta: należy szeroko otworzyć stanowiska w radach nadzorczych, zarządach i na ich zapleczu, przed kobietami reprezentującymi należyte kwalifikacje. Burzmy szklane sufity rozpościerane ponad ich głowami. Zachęcajmy kobiety do podnoszenia umiejętności – oraz do starań o odpowiadające tym umiejętnościom wysokie stanowiska.

KOLOR SKÓRY. Lecz oto, obok kryterium płci, niekiedy otwarcie zamiast kryterium kwalifikacji, pojawia się kryterium koloru skóry kobiet. Nie dochodzą do mnie postulaty „Więcej kolorowych mężczyzn w radach!”, natomiast trudno nie dostrzec kampanii wspierających Women of Color (bez u, bo to po amerykańsku). Na przykład Thirty Percent Coalition, dążąca do obsadzenia kobietami 30% miejsc w radach spółek z indeksu S&P1500, zwraca uwagę, że jedynie 3,5% kobiet zasiadających obecnie w tych radach należy do grup etnicznych Afro Americans, Asian, Hispanic i Native Americans. W nadchodzących latach do tych grup będzie należeć większość mieszkanek USA, więc spółki bez nich w radach mogą stracić klientelę, nabywców itd. Dlatego należy sięgać po kandydatki do rad polecane przez Latino Corporate Directors Association lub Ascend, organizację zrzeszającą osoby pochodzenia azjatyckiego. Czyli chodzi o poprawność polityczną maskowaną interesem spółek, o nie o kwalifikacje…

INNE KRYTERIA RÓŻNORODNOŚCI. Prócz płci, a pośród kobiet także koloru skóry i pochodzenia etnicznego, wymieniane są także kolejne kryteria mające wykreować pożądaną różnorodność rad: doświadczenie zawodowe i życiowe, znajomość branż, niepełnosprawność, wiek, wykształcenie, pochodzenie społeczne, narodowość, ścieżki dotychczasowych karier, poglądy polityczne, cechy osobowości. Ogłaszane są statystyki wykazujące, że w radach brakuje osób reprezentujących którąś ze wspomnianych wyżej cech. Niewykluczone, że z czasem na każdą okoliczność zostaną wprowadzone kwoty.

OBCOKRAJOWCY. Wielokrotnie wskazywałem na pożytki, jakie do polskich zarządów i rad mogliby wnosić obcokrajowcy z bogatym doświadczeniem menedżerskim. Szanse na spełnienie mojej propozycji systematycznie maleją, Polska zatrzaskuje się przed światem, nikt dzisiaj nie wyobraża sobie udziału obcokrajowców w radach wielu spółek z udziałem Skarbu Państwa, zresztą ich doświadczenia byłyby mało przydatne, skoro skręcamy ku gospodarce centralnie planowanej, wyzwolonej spod wpływów wolnego rynku, zarządzanej – jak w PRL – przez nominatów partyjnych.

PARADOKS. Adrian Cadbury wskazywał, że nadzorowana spółka może odnieść niemałe korzyści dzięki radzie dyrektorów różnorodnej pod względem reprezentowanych w niej kultur, regionów geograficznych, umiejętności – lecz takiej radzie trudniej przewodniczyć, trudniej wydobyć wartość z zespołu tak barwnego. Na marginesie dodam, że kiedy różnorodność geograficzną zaleca Brytyjczyk pamiętający czasy świetności Imperium, znaczy to coś odmiennego, niż postulowana przez prowincjonalnego Polaka obecność obcokrajowca w zarządzie lub radzie nadzorczej lokalnej spółki.

Mnożenie kryteriów różnorodności doprowadzi w końcu do paraliżu rad. Ich skład będą komponować algorytmy. Lepiej niech same zajmą się nadzorem, bo my się pogubimy w gąszczu wymogów dotyczących różnorodności.

Czytaj także:

Wpisanie do wyszukiwarki bloga hasła kobiety spowoduje wyświetlenie kilkudziesięciu wcześniejszych wpisów o kobietach w radach, a wpisanie hasła różnorodność – kilkunastu kolejnych wpisów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *