Shenanigans to po polsku łobuzeria

Shenanigans to termin często używany w językach rynków kapitałowych, zazwyczaj w odniesieniu do rad dyrektorów lub nadzorczych: boardroom shenanigans. Słowniki angielsko-polskie podają różne wersje przekładu tego słowa, niezmiennie o znaczeniu negatywnym. Przeto shenanigans to wybryki, krętactwa, machlojki, przekręty pozbawione skrupułów, działania zazwyczaj skomplikowane, nierzadko tajemne, wątpliwe moralnie lub prawnie, niekiedy śmieszne – błazeńskie. Shenanigans to zazwyczaj tricks: mischievious, deceptive, questonable, used especially for an underhand purpose. Jeżeli kiedyś nareszcie dokończę rozpoczęty przed laty SŁOWNIK WYRAZÓW, jako pierwsze z bogatego katalogu znaczeń terminu shenanigans podam łobuzerię.

Polski rynek kapitałowy jest młody, zwłaszcza w porównaniu z rynkami anglosaskimi, lecz i jemu od początku towarzyszyły przypadki łobuzerii. Pierwszym, który wstrząsnął rynkiem, był kazus publicznej oferty akcji Banku Śląskiego. Zapisy zostały objęte potężną redukcją, większości amatorów przydzielono ledwie po trzy akcje, lecz po wejściu spółki do notowań niełatwo było je zbyć. Kierownictwo banku uznało, że debiut akcji spotka się z ogromnym popytem, zatem dążąc do podbicia ceny w pierwszych dniach notowania – zarejestrowało swoje akcje, opóźniając rejestrację obcych. Wypracowane w ten łobuzerski sposób wysokie (trzynastoipółkrotne) przebicie kursu względem ceny emisyjnej wywołało z kolei łobuzerską reakcję samozwańczych znawców rynków kapitałowych (najgłośniej pomstował Bogdan Pęk), za tym poszło skandaliczne odwołanie wiceministra finansów Stefana Kawalca, a w proteście wobec tego aktu – rezygnacja ministra finansów Marka Borowskiego. Minęło ponad ćwierć wieku, Kawalec i Borowski cieszą się szacunkiem rynku, ówczesny premier Waldemar Pawlak usunął się w cień, a Bogdan Pęk został zapomniany.

Czytaj o nim: 2016.08.20 Magazyn Sztuk Padłych

Łobuzerie towarzyszyły losom wielu spółek notowanych na GPW. Słynął z nich zwłaszcza Elektrim (porównywałem go z Elektromisem, o którym mało kto pamięta). Najgłośniejsze przypadki to przyznanie przez spółkę Janowi Kulczykowi nadzwyczaj korzystnej opcji na posiadane przez Elektrim akcje telekomu Ery. Oraz manifestacyjna rezygnacja rady nadzorczej dla uniemożliwienia odwołania prezes Barbary Lundberg. Do najgłośniejszych rezygnacji rady nadzorczej seryjnie dochodziło w PZU Życie dla ocalenia posady Grzegorza Wieczerzaka.

Czytaj o tym m.in: 2001.03.19 Panika szalonych pudli

Niektórych przypadków łobuzerii dopuszczał się Skarb Państwa. Hypovereinsbank płacił mu za znaczący (37%) pakiet akcji BPH SA po 480 zł, Europejskiemu Bankowi Odbudowy i Rozwoju (9,99%) po 420 zł, ale wezwanie dla reszty opiewało już tylko na 230 zł za akcję. Kiedy pisałem, że banku już dawno nie będzie, ale o tym przekręcie pisać będą podręczniki – wyśmiewano tę opinię. Była słuszna, po BPH przepadł ślad, o zgodzie Skarbu Państwa na łobuzerskie potraktowanie innych akcjonariuszy pamiętamy.

Czytaj o tym m.in.: 2015.09.30 Bank z wydartym sercem

Najwięcej inwencji w łobuzerskich poczynaniach wykazywali szarlatani prywatni. To im zawdzięczamy aferę Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej – kantu nadzorowanego przez celebrytów rynku, którzy ponoć o niczym nie wiedzieli. I wzbierającą aferę W Investments, w którą dały się uwikłać banki. I arcyaferę Getback SA, która naraziła na ogromne straty wielką rzeszę obligatariuszy. Było to – i jest nadal, bowiem sprawa nie została zamknięta, jest od tego daleka – najbardziej szkodliwe wydarzenie w dziejach polskiego rynku kapitałowego. Spółka dopuściła się licznych i poważnych nieprawidłowości, poniosła wielkie straty i wyrządziła znaczące szkody innym. Łobuzeria polegała na oferowaniu przez niewłaściwe podmioty niewłaściwym osobom w niewłaściwy sposób niewłaściwych walorów.

Czytaj o tym: 2019.03.04 Getback i corporate governance. Raport Nartowskiego

Wspomniałem, że shenanigans bywają niekiedy zabawne. Ostatnio i my mieliśmy na rynku komiczną błazenadę. Pewna spółka z New Connect ogłosiła, że jej zarząd, przy aprobacie przewodniczącego rady nadzorczej (!) zażąda od GPW miliardowego odszkodowania za coś tam. Niestety, jak niebawem ogłoszono, za sprawą rady nadzorczej zrezygnowano z pozwu, „bowiem nie można walczyć z wadami systemowymi spółki Skarbu Państwa w celu uzyskania korzyści majątkowej”. Nic to, że GPW wcale nie jest „spółką Skarbu Państwa” (choćby Skarb Państwa tak sądził), lecz spółką z jego udziałem. Zapewne intencją zapowiedzi osobliwego powództwa było pragnienie pozyskania rozgłosu, więc nazwy tej spółki nie wymieniam.

POST SCRIPTUM

18 września poprowadzę webinarium objaśniające znaczenie wielu trudnych, często obcych, słów związanych z radami nadzorczymi (szczegóły: www.Personalities.pl – zapraszam!). W domu zwrócono mi uwagę, że termin shenanigans mam objaśnić podczas webinarium, nie opisywać zawczasu. Ale w zapasie mam tyle wyrazów, że starczyłoby ich na kilka webinariów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *