Archiwa tagu: akcjonariusz

Spółki pod trzema dopustami

Nawet w spółce z udziałem Skarbu Państwa akcjonariusz ma prawa, w tym prawo do udziału w zysku. Gdyby nie Mateusz Morawiecki, nie przypominałbym tej oczywistości. Niestety, wicepremier do spraw rozwoju, jeszcze do niedawna prezes banku, nie rozumie natury spółki akcyjnej. Gotów jest dzielić akcjonariuszy na „już bogatych”, którym z racji ich bogactwa należy się mniej, albo w ogóle nic, oraz pozostałych, o których nie wiadomo, czy im się należy cokolwiek, ponieważ państwo ma swoje potrzeby, a te wydatnie rosną.

Wicepremier montuje projekt inwestycyjny, na który brakuje środków. Ma on kosztować równy bilion złotych. Państwo nie ma swoich pieniędzy, wydaje wyłącznie nasze, więc teraz trapi się, jak nam aż tyle zabrać. Od podatników aż tyle nie zbierze, chociaż wprowadza wiele nowych danin. Wprawdzie są jeszcze spółki Skarbu Państwa, ale wiele z nich przynosi same straty. Natomiast niektóre spółki z udziałem Skarbu Państwa wypracowują jeszcze spore zyski. Szkopuł polega na tym, że reszta akcjonariatu pragnie uczestniczyć w owych zyskach. Zamiast wypłacić im należny udział, państwo planuje zabrać te pieniądze, wydać na inwestycje – i zapewne zmarnotrawić. Jak mawiał Ronald Reagan, państwo nie rozwiązuje żadnych problemów, ono je tylko dofinansowuje. Z cudzych kieszeni.

Notowany na warszawskiej giełdzie Bank Zachodni WBK przez lata wypłacał dywidendy, zaś prezes Mateusz Morawiecki znosił to cierpliwie. Lecz bank jest w pełni prywatny, nie ma w nim Skarbu Państwa. Rząd obłoży go teraz podatkiem ze szkodą dla inwestorów, nie tylko zagranicznych, także polskich. Zapowiedź wicepremiera zmierza natomiast ku temu, by w zyskach spółek z udziałem Skarbu Państwa nie partycypowali pozostali akcjonariusze. Te pieniądze powinny wspierać „interesy państwa”. W radiowej Trujce wicepremier mówił, że akcjonariuszami spółek z udziałem państwa są „już bogate” fundusze emerytalne z różnych krajów, banki, fundusze inwestycyjne lub powiernicze. Dodam, że rodzime fundusze emerytalne nie są „już bogate”, bo rząd Platformy pozbawił je znacznej części aktywów. Lecz to nie powód do gadania głupot przez ministra następnego rządu. Odczekałem kilka dni, aż ugryzie się on w język i sprostuje fatalną wypowiedź. Nic takiego nie nastąpiło. Wstyd.

Najpierw Skarb Państwa upubliczniał spółki, później niektóre z nich obłożył wysokimi podatkami, innym narzucił kupowanie trupów w postaci kopalń fedrujących straty, a teraz w pozostałych chce głodzić inwestorów. Chodzi nie tylko o kapitał zagraniczny inwestujący na polskim rynku z potępianej dzisiaj chęci zysku, także o rodzimy akcjonariat nazwany „obywatelskim”, wystawiony do wiatru przez kolejne rządy. Kapitał zagraniczny zapewne odpłynie ze spółek z udziałem Skarbu Państwa, kapitał obywatelski także powinien zastanowić się, czy inwestować tam, gdzie będzie oszukiwany. Wprawdzie polskie prawo przewiduje, że w spółce kapitałowej wszyscy akcjonariusze powinni być jednakowo traktowani w takich samych okolicznościach, lecz rządzący i tak robią swoje.

Zdaniem Morawieckiego, konieczność większego dzielenia się przez spółki ich zyskami z państwem najlepiej widać w przypadku spółek energetycznych. Tak jest! Zyski tych spółek zapewne znikną w Czarnej Dziurze, czyli w górnictwie węgla kamiennego. Utrzymanie górnictwa zostało uznane za priorytet wspomnianego „interesu państwa”. Bierni akcjonariusze nie podejmą walki o rekompensatę w postaci dywidendy wyrównawczej. Wobec tego brak poszanowania interesu akcjonariuszy zapewne doprowadzi do odpływu kapitału ze spółek z udziałem Skarbu Państwa.

Nie ma potrzeby przypominania tutaj, jak Skarb Państwa blokował wypłatę dywidendy z zysku PZU, by dokuczyć uwierającemu go inwestorowi mniejszościowemu. Sprawa została po latach osądzona przez Sąd Najwyższy. Lecz wtedy PZU SA osiągała spore zyski, dzisiaj – uwikłana w repolonizację banków, sponiewierana podatkiem – znalazła się w innej sytuacji. Zresztą nie tylko podatki i wymuszone przez rząd decyzje inwestycyjne stały się dopustami trapiącymi spółki z udziałem Skarbu Państwa i odzierającymi je z możliwości osiągania wyższych zysków. Dopustem trzecim są nonszalanckie zmiany rad nadzorczych i zarządów, czyli wymiana piastunów tych spółek na miernych, ale posłusznych. Warto zdać sobie sprawę, do czego to doprowadzi. Obiecywany bilion rozpływa się we mgle.

Czytaj także:
2013.05 15 Państwo (norweskie) akcjonariuszem
2013.05.23 Parcie na dywidendę

Od inwestora do akcjonariusza [2010]

Ryszard Czerniawski, Akcjonariusz, Wolters Kluwer 2010, s. 548.

Rok wcześniej w prowadzonej przez Wolters Kluwer serii „Biblioteka Meritum” (pożytecznej, ale edytorsko nieudanej, nieprzyjaznej czytelnikom, brzydkiej) Ryszard Czerniawski wydał skromniejszą objętościowo (230 stron) prezentację „Walne zgromadzenie spółki publicznej”, obecnie kontynuuje temat z innego punktu widzenia. Trafnie zauważa, że termin
„akcjonariusz” jest wypierany z katalogu słów powszechnie używanych przez określenie „inwestor”. Autor podkreśla, że akcjonariusz jest, owszem, inwestorem, lecz inwestorem szczególnym, który może nie tylko rozporządzać swoją własnością, ale także wykonywać prawa uosobione w akcji. Inna sprawa, że często praw tych nie wykonuje, nie uczestniczy w walnych zgromadzeniach. Sygnalizowana książka jest w zamierzeniu przewodnikiem dla inwestora pragnącego stać się aktywnym akcjonariuszem, świadomym swoich uprawnień i konsekwencji korzystania z nich.

Ponieważ książka ostentacyjnie nie ma ambicji naukowych, Autor z umiarem prezentuje festiwale poglądów wyrażanych w doktrynie na omawiane przez niego zagadnienia. Ważniejsze pozycje są wykazane pod kolejnymi partiami wywodu, nie są natomiast analizowane. W bardzo poważnym zakresie przytaczane jest natomiast orzecznictwo dotyczące praw akcjonariusza. Zapatrzeni w literaturę, często nie uświadamiamy sobie należycie, jak znaczny jest współczesny dorobek polskich sądów. Autor cytuje więc wyroki z obszernymi fragmentami uzasadnień, acz bez glos; odsyła też do sentencji wyroków w licznych przypisach. Wywód ilustrowany jest także, acz z umiarem, przytaczanymi w istotnych fragmentach regulaminami walnych zgromadzeń. Praktyczną wartość książki wzbogacają także wzory ogłoszeń, pism i wezwań.

Korzystając z „Akcjonariusza”, zwłaszcza traktowanego pospołu z „Walnym zgromadzeniem spółki akcyjnej”, uczestnik rynku jest w stanie ogarnąć praktyczne aspekty omawianych zagadnień. Obszerny i szczegółowy spis treści pozwala korzystać z omawianej książki niemal jak z leksykonu. Kolejne rozdziały dotyczą: I – spółki i akcji, II – akcjonariusza i praw z jego akcji, III – akcjonariusza i walnego zgromadzenia, IV – obrad walnego zgromadzenia, V – rozporządzania akcją, VI – akcjonariusza w spółce publicznej, VII – akcjonariusza w sytuacjach szczególnych, VIII – akcjonariusza w postępowaniach szczególnych. Ponieważ tylko tytuły dwóch ostatnich rozdziałów mogą budzić wątpliwości co do ich zakresu, wyjaśniam, iż sytuacje szczególne obejmują istotną zmianę przedmiotu działalności spółki, przymusowy odkup akcji, przymusowy wykup akcji, umorzenie akcji oraz umowę nabycia mienia od akcjonariusza. Natomiast pod hasłem postępowań szczególnych Autor omawia zabezpieczenia na akcjach (sądowe i administracyjne postępowanie zabezpieczające oraz postępowanie zabezpieczające wynikające z umowy), egzekucję z akcji (egzekucję administracyjną i sądową), a także sytuację akcjonariusza w postępowaniach restrukturyzacyjnych (łączenie się spółek, podział spółek, przekształcenie spółki), w postępowaniach związanych z niewypłacalnością spółki (naprawczym i upadłościowym, z likwidacja majątku i możliwością zawarcia układu), oraz w postępowaniu likwidacyjnym.

Książka jest napisana klarownie (Autor ma w dorobku bodaj dwadzieścia pozycji traktujących o prawie spółek i rynku kapitałowym), przystępnie, z pozycji praktyka mającego na uwadze potrzeby praktyków. Rzecz warta jest wnikliwej recenzji merytorycznej spod pierwszorzędnego pióra.

Notatka ukazała się w nr 4/24/2010 kwartalnika Przegląd Corporate Governance

Lojalność w spółce [2009]

Dominika Wajda: Obowiązek lojalności w spółkach handlowych. Wydawnictwo C.H. Beck 2009. S. XXXVIII + 412.

Autorka – pracownik naukowy Uniwersytetu Warszawskiego – jest dobrze znana z tych łamów. Temat sygnalizowanej tu pracy jest interesującym wyzwaniem. Problematyce obowiązku lojalności w spółkach handlowych nie poświęcono bowiem w polskim piśmiennictwie równie wnikliwego wywodu. A przecież obowiązek ów ciąży nie tylko na piastunach (funkcjonariuszach) spółek, także na jej akcjonariuszach lub wspólnikach. Kto uzna tytuł książki za nazbyt akademicki – popełni błąd: odwrotnością lojalności wobec spółki jest konflikt interesów, zjawisko mające charakter na wskroś praktyczny, a także powszechny. Autorka zwraca uwagę, że w polskich spółkach osobowych podstawowe znaczenie ma ewentualny konflikt interesów pomiędzy spółką a jednym ze wspólników, natomiast w spółkach kapitałowych wyróżnić można kilka krawędzi sprzeczności interesów. Po pierwsze, możliwy jest konflikt między wspólnikiem a spółką. Po drugie, między większością (akcjonariuszem większościowym) a mniejszością. Po trzecie, między osobistym interesem członka organu spółki a jej interesem. Może także dojść do konfliktu pomiędzy spółką a podmiotami z otoczenia spółki – wierzycielami, pracownikami, odbiorcami.

Książka jest poważnym dziełem naukowym z dziedziny prawa. Niemniej jej lekturę można zalecić wszystkim praktykom. Wywód jest rzeczowy. Poprzedza go ogólne wprowadzenie do tematyki. Lekturę ułatwia rozbudowany hasłowy spis treści, a także indeks rzeczowy. Systemowe omówienie obowiązku lojalności obejmuje kolejno analizę tytułowego pojęcia, interesu spółki i celu spółki, konfliktów interesów w spółkach handlowych, oraz podstawy obowiązku lojalności. Ponieważ wywód przeprowadzony został na gruncie prawa obowiązującego, brakuje w nim szerszych odniesień do problematyki lojalności piastunów spółki wobec grupy kapitałowej, a także do problematyki interesu grupy i jego relacji względem interesu spółki wchodzącej w skład grupy, w szczególności w stosunku zależności wobec spółki dominującej. Polskie prawo nie dostrzega wielu aspektów wspomnianych zagadnień, lecz w praktyce mamy z nimi do czynienia. Za przykład może posłużyć dyskusja, jaka niedawno rozgorzała w mediach na kanwie zmiany prezesa jednej z największych polskich spółek giełdowych wchodzących w skład międzynarodowej grupy kapitałowej.

Autorka odrębnie rozważa obowiązek lojalności w spółkach osobowych i w spółkach kapitałowych. W odniesieniu do tych drugich warto zwrócić uwagę na fragmenty poświęcone zaufaniu jako elementu stosunku członkostwa w organie spółki (jakże rzadko w literaturze tematu podejmowana jest kwestia zaufania i moralności w obrocie!), niezależnym członkom rad nadzorczych i ich wpływowi na konflikt interesów, podziałowi obowiązków piastunów spółki (Autorka konsekwentnie stosuje tu termin „funkcjonariusze”) na lojalność i staranność, oraz problematyce wynagradzania członków organów. Jeden z rozdziałów poświęcony został w całości postępowaniu w przypadku konfliktu interesów. Natomiast dwa ostatnie rozdziały traktują o trudnym zagadnieniu lojalności wspólników i akcjonariuszy.

Warto przytoczyć niektóre konkluzje sygnalizowanej monografii. Autorka wskazuje więc, że „przedstawiona w pracy analiza ukazuje konwergencję pomiędzy systemami prawnymi common law a kontynentalnym. Pomimo istotnych różnic konstrukcyjnych w ustawodawstwach tych krajów oraz różnic płynących z odmiennych struktur kapitałowych w spółkach, okazuje się, że przyjęte w krajach common law rozwiązania są trafne także w odniesieniu do spółek kontynentalnych, a co najmniej, że mogą one stanowić źródło inspiracji przy rozwiązywaniu problemów funkcjonowania spółek kontynentalnych, w tym przede wszystkim spółek handlowych polskich, które były przedmiotem analizy w niniejszej pracy” (s. 399). I dalej: „Wspominając o orzecznictwie sądowym należy zauważyć, że obecnie przy rozmaitych szczegółowych problemach prawnych pojawiają się w orzeczeniach sądów kontynentalnych odwołania do orzecznictwa i praktyki amerykańskiej. Wpływ prawa amerykańskiego jest bardzo silny i pomimo pewnych odmienności w zasadach funkcjonowania spółek amerykańskich i europejskich (związanych choćby z problematyką kapitału zakładowego czy systemami organizacji spółek) zauważalna jest tendencja do recypowania w Europie rozwiązań amerykańskich (…) Można mieć jednak poważne wątpliwości, czy polskie orzecznictwo przy obecnym etapie rozwoju prawa spółek byłoby skłonne korzystać bezpośrednio z wzorców amerykańskich…” (s. 403). Otóż to! Zwracam uwagę na słowa „przy obecnym rozwoju prawa spółek”. Kiedy ów rozwój przyśpieszy, może odważniej sięgniemy po wzorce anglosaskie.

Na koniec fragment wywodu podejmujący wspomnianą wyżej kwestię grup kapitałowych, nazywanych tu grupami spółek (acz o naturze grupy nie decydują powiązania formalnoprawne, a powiązania kapitałowe): „Na szczególną uwagę zasługuje problematyka obowiązku w ramach grup spółek. Brak szczegółowych rozwiązań sprawia, że zastosowania znajdują regulacje ogólne, które zaś zwiększają ryzyko regulacyjne funkcjonowania grup kapitałowych. De lege lata [czyli z punktu widzenia prawa obowiązującego – przyp. asn) przyjąć należy bowiem, że na członkach organów spółki dominującej ciąży obowiązek lojalności wobec spółki dominującej, zaś funkcjonariusze spółki (spółek) zależnych są zobowiązani chronić interes spółki zależnej. Brak natomiast możliwości kierowania się interesem całego zgrupowania i poświęcania niekiedy interesów spółek zależnych, gdyż funkcjonariusze tych spółek naruszą wówczas obowiązek lojalności wobec spółki zależnej.
W odniesieniu do grup spółek interwencja ustawodawcy jest konieczna. Niezbędne jest stworzenie podstaw normatywnych umożliwiających formułowanie ogólnego interesu grupy spółek, a także legalizacja określonych rodzajów działań szkodzących spółkom zależnym. Przed ustawodawcą staje rozwiązanie rzeczywistego problemu, jakim jest zakres obowiązku lojalności w ramach grup spółek” (s. 406). Mądre konkluzje. Ciekawa, dojrzała praca, warta polecenia uczestnikom rynku.

Recenzja została ogłoszona w nr 4/16/2009 kwartalnika Przegląd Corporate Governance

Praktyczny przewodnik [2009]

Praca zbiorowa ekspertów BDO: Droga na giełdę. Jak przygotować spółkę do emisji publicznej. Wydawnictwo Difin 2008. S. 544.

Książka omawia polski rynek kapitałowy, konsekwencje decyzji o wprowadzeniu spółki na giełdę, wymagania, obowiązki i koszty związane z obecnością na parkiecie (w tym prawa i obowiązki akcjonariuszy spółki publicznej), drogę na giełdę – krok po kroku, postępowanie spółki po upublicznieniu, alternatywny system obrotu (ASO) – rynek New Connect, opcje menedżerskie, spółki zagraniczne notowane na GPW w Warszawie, wreszcie – zawieszenie obrotu papierami wartościowymi emitenta oraz wykluczenie akcji spółki z obrotu giełdowego.

Przewodnik jest bogato udokumentowany licznymi studiami lub omówieniami przypadków z praktyki. Prezentacji raportów okresowych towarzyszą przykłady omawiające zawartość raportu kwartalnego Dom Development (I kwartał 2007), półrocznego TVN (I półrocze 2006) i rocznego Comarchu (2006). Omówieniu obowiązków spółek i ich akcjonariuszy towarzyszą przykłady kar nakładanych przez KNF. Wywód na temat informacji poufnych, ich definicji i zakazu wykorzystywania został zilustrowany przykładem, jak Agora przeciwdziała wykorzystywaniu informacji poufnych.

Najobszerniejszy (s. 207-303) podrozdział „Jak napisać prospekt emisyjny” zawiera liczne przykłady: prezentacja wybranych danych finansowych LC Corp, opis historycznych oraz bieżących inwestycji J.W. Construction Holding, przegląd sytuacji operacyjnej i finansowej Petrolinvestu, opis zasobów kapitałowych Dom Development, opis strategii badawczo-rozwojowej oraz patentów i licencji posiadanych przez HTL-Strefa, opis strategii badawczo-rozwojowej Makarony Polskie za okres objęty historycznymi informacjami finansowymi oraz informacje w prospekcie dotyczące patentów i licencji posiadanych przez spółkę, informacje o tendencjach zamieszczone w prospekcie emisyjnym przez PolRest, prognoza wyników zamieszczona w prospekcie emisyjnym przez Makrum, konflikt interesów w przypadku Budvaru Centrum, przypadek Rainbow Tours – przedłużenie terminu oferty publicznej z powodu dużej ilości tanich akcji w ramach programu menedżerskiego, przykłady oświadczeń o kapitale obrotowym J.W. Construction Holding i Emperia Holding, oświadczenie o kapitalizacji i zadłużeniu eCardu, kapitał własny i zadłużenie Cinema City International N.V., przykłady Makrum, LC Corp, Petrolinvestu, Astarty Holding N.V. i Budvaru Centrum jako spółek o złożonej historii finansowej (ta ostatnia występuje także jako obszernie omówiony przykład przeglądu sytuacji operacyjnej i finansowej spółek), przykład Europejskiego Funduszu Hipotecznego wychodzącego z akcji Żurawi Wieżowych przed upływem okresu obowiązywania deklaracji o lock-up.

Omawiając postępowanie prospektowe przed KNF, Autorzy przytaczają przypadki Atlantisu, Fonu, Internet Group, ES System i Arcusa. Temat raportu analitycznego sporządzonego przez analityków finansowych na temat spółki zmierzającej na giełdę udokumentowany został przykładami IPO Graala i Polmosu Białystok. Prawa do akcji to przypadek wpadki Sfinksa, a wypełnianie obowiązków informacyjnych i polityka informacyjna spółki to „przypadek Biotonu – drastyczny spadek kursu akcji po publikacji gorszych od przewidywań wyników finansowych”. Fragment dotyczący pozyskiwania kapitału po debiucie na giełdzie zilustrowany został przykładem Krakchemii: „Czy można zadebiutować na giełdzie 2 razy?”.

W rozdziale o opcjach menedżerskich znajdziemy case studies Eurocashu, Kęt, Polish Energy Partners (PEP), MCI Management i Polimexu Mostostalu. W rozdziale na temat notowanych na GPW spółek zagranicznych omówiono przykłady ACE – Automotive Components Europe, Immoeast AG, Astarty Holding i Cinema City International. Na koniec, rozdział o zawieszeniu i wykluczeniu spółki z obrotu przynosi przykłady Elektrimu, Dębicy (jeszcze nie doszło do zawieszenia notowań ani wycofania spółki z obrotu), Elektromontażu Export, JC Auto (fuzja z Inter Cars) i Pratermu (możliwe wycofanie w związku z ograniczoną płynnością na giełdzie).

Sporządziłem powyższy spis casusów (tuszę, że kompletny), by wskazać, jak bogato udokumentowane są poszczególne partie przewodnika. Chociaż jest on dziełem zbiorowym (Autorzy nie zostali ani przypisani do napisanych przez siebie rozdziałów, ani nawet ujawnieni), praca jest zwarta: czytelnik nie odnosi wrażenia, iżby miał do czynienia ze składanką. Ryzyko Autorów (i czytelników) polega na tym, że niektóre partie wywodu szybko tracą aktualność w związku ze zmianami regulacji. Niebawem po ogłoszeniu przewodnika weszło w życie (15 marca 2009 r.) rozporządzenie Ministra Finansów z dnia 19 lutego 2009 r. w sprawie informacji bieżących i okresowych przekazywanych przez emitentów papierów wartościowych oraz warunków uznawania za równoważne informacji wymaganych przepisami prawa państwa niebedącego państwem członkowskim, zastępujące rozporządzenie Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji bieżących i okresowych przekazywanych przez emitentów papierów wartościowych. Jak trudno zresztą nadążyć za zmianami stanu prawnego niech świadczy, że najnowsze rozporządzenie wymaga nowelizacji w związku z wejściem w życie z dniem 3 sierpnia 2009 r. niektórych przepisów ustawy z dnia 5 grudnia 2005 r. o zmianie ustawy – Kodeks spółek handlowych oraz ustawy o obrocie instrumentami finansowymi.

W omawianej książce dotkliwie brakuje indeksu rzeczowego. Wprawdzie spis i kompozycja treści są szczegółowe, dobrze ułożone, lecz za indeksem przemawia mnogość i użytych w tekście terminów, i przytoczonych casusów. Trudno uwierzyć, by tak wnikliwa i obszerna praca powstała na podstawie tak skromnej bibliografii, wykazującej raptem kilka książek i dwadzieścia kilka artykułów, wyłącznie z prasy codziennej. Są też błędy. Autorzy piszą o „wirtualnym” walnym zgromadzeniu, co jest nieporozumieniem. Walne zgromadzenie (nie WZ Akcjonariuszy, to pomyłka) nie może odbywać się w przestrzeni wirtualnej. W konkretnym, ściśle oznaczonym miejscu, otwartym dla akcjonariuszy rejestrujących się na zgromadzeniu, musi przebywać przynajmniej przewodniczący WZ i notariusz protokołujący uchwały, a nadto – postuluję! – członkowie zarządu i rady nadzorczej. Natomiast akcjonariusze fizycznie nieobecni w tym miejscu mogliby uczestniczyć w WZ za pośrednictwem internetu (z małej litery, bo też po co z dużej?). Poprawnie byłoby więc pisać o „elektronicznym” lub „internetowym” walnym zgromadzeniu (np. s. 439).

W polskich usiłowaniach ku opracowaniu dobrych praktyk spółek publicznych uczestniczyłem od początku, ale dopiero teraz dowiaduję się, jakoby „w 1998 roku Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie … wyszła z inicjatywą opracowania zasad ładu korporacyjnego do (? – asn) spółek, których akcje notowane są na giełdzie”. Komitety audytu zostały wprowadzone już przez Dobre praktyki 2005 (zasada 28), nie dopiero przez Dobre praktyki 2008 (s. 441). Lecz to w istocie drobiazgi. Książka kosztuje (aż) 150 zł. Trudno – powinien ją mieć każdy praktyk rynku kapitałowego.

Notatka ukazała się w nr 1/17/2009 kwartalnika Przegląc Corporate Governance.

Podręcznik akcjonariusza [2007]

Komisja Nadzoru Finansowego: Prawa i obowiązki akcjonariuszy spółek publicznych. Stan prawny na dzień 19 września 2006 r. Opracowanie: Beata Binek, Paweł Heciak, Michał Stępniewski, Dominika Waltz-Komierowska. Warszawa 2007, s. 219

Niesposób przecenić znaczenie wpływu powszechnej edukacji na rozwój rynku giełdowego. Z jednej strony, pogłębia ona i porządkuje wiedzę inwestorów o mechanizmach działania giełdy i jej otoczenia. Z drugiej, umiejętnie prowadzona – jest ona w stanie pobudzić zainteresowanie tym rynkiem u osób do tej pory z nim nieobznajomionych. Podręcznik traktujący o prawach i obowiązkach akcjonariuszy spółek publicznych, którego trzecie wydanie ukazało się niedawno, tym razem już firmowane przez Komisję Nadzoru Finansowego, jest wydawnictwem adresowanym do pierwszej z wspomnianych tu grup. Jest to pozycja wartościowa, starannie opracowana, rzetelna, aktualna.

Regulacje tworzące ramy prawne polskiego rynku giełdowego znajdują się w kodeksie spółek handlowych, w trzech ustawach z 29 lipca 2005 roku (potocznie nazywanych ustawami o obrocie, o ofercie, oraz o nadzorze), licznych rozporządzeniach wykonawczych do tych ustaw, a nadto w innych aktach prawnych, w tym w kodeksie cywilnym. Można przyjąć, że przeciętny akcjonariusz czerpie wiedzę o tych regulacjach nie bezpośrednio z właściwych aktów prawnych, lecz przede wszystkim z gazet, mających przecież naturalną skłonność do upraszczania omawianych spraw. Nawet gdyby akcjonariusz sięgał wprost do źródeł prawa, przecież niekoniecznie dysponuje on kwalifikacjami pozwalającymi wynieść pożytek z ich lektury. Podręcznik jego praw i obowiązków, przybrany w formę przystępnego przewodnika po najważniejszych spośród obowiązujących regulacji, może spełnić kilka zadań naraz. Po pierwsze – zorientować akcjonariuszy spółek publicznych w stanie obowiązujących przepisów. Po drugie – oświecić ich, jak mogą postępować z korzyścią dla swoich interesów. I po trzecie – uzmysłowić im, że polski rynek giełdowy jest sprawny i bezpieczny.

Rozdział 1 traktuje o spółce publicznej i jej akcjonariuszach w świetle postanowień kodeksu spółek handlowych. Rozdział 2 prezentuje prawa i obowiązki akcjonariusza wynikające z ustaw regulujących rynek kapitałowy. Rozdział 3 dotyczy polskiej redakcji standardów corporate governance. Na koniec, rozdział 4 jest poświęcony zasadom dochodzenia roszczeń przed sądami. Taka kompozycja wywodu wywodzi się jeszcze z I wydania podręcznika (2003). Zmienia się przeto stan prawny, układ materii trwa. Słusznie.

Z tego, że podręcznik został wydany przez Komisję Nadzoru Finansowego, a jego autorzy legitymują się wieloletnimi związkami z organami nadzoru nad rynkiem, bynajmniej nie wynika, iż miałby on być kompendium urzędowej wykładni przepisów lub zbiorem oficjalnych wskazówek zachowań na rynku. W przedmowie do I wydania ówczesny prezes Stowarzyszenia Emitentów Giełdowych, Rafał Chwast, słusznie zwracał uwagę, że „ilość interpretacji przepisów prawa bywa czasem równa ilości prawników obecnych na sali obrad walnego zgromadzenia” (zapomniał o paraprawnikach – ci dopiero potrafią dokazywać!), a „wielu akcjonariuszy i członków władz spółek przekonało się na własnej skórze, że dla niektórych graczy giełdowych nie istnieją granice interpretacji prawa”. Niestety, cytowane tu opinie nic nie tracą na aktualności. Edukacja uczestników rynku jest procesem, który przecież nigdy nie spełni się do końca. Będzie trwał zawsze. Będzie przybierał różne formy. Lecz w Polsce już z pewnością nie będzie się mógł obyć bez kolejnych, aktualizowanych, wydań omawianego podręcznika.

Lecz na tym koniec pochwał. Są bowiem i drobne przygany. Podręcznik ze swojej natury powinien starannie systematyzować terminologię. Tego akurat brakuje. Nośnikiem normy prawnej jest oczywiście przepis, chociaż współcześnie media powszechnie używają słowa „zapis”, a za nimi i autorzy podręcznika wielokrotnie powtarzają ów błąd. Jednak w tym miejscu razi on szczególnie, ponieważ akcjonariusz często spotyka się także z zapisem: na akcje, na sąd polubowny, na rachunku papierów wartościowych, czy wreszcie w depozycie – a zapis pod żadnym z tych znaczeń nie ma nic wspólnego z przepisem. O przewadze w książce języka potocznego nad językiem prawniczym (i prawnym) świadczy operowanie pojęciami „walne zgromadzenie akcjonariuszy” (poprawnie: „walne zgromadzenie”) i „kodeks” dobrych praktyk (otóż zbioru zasad dobrych praktyk nie należy nazywać „kodeksem”, bowiem ów termin w polskiej praktyce legislacyjnej ma bardzo ścisłe znaczenie).

Nie brak też drobnych, znacznie mniej istotnych, uproszczeń i nieścisłości. „Szczególnie za Atlantykiem dywidenda stanowi dla akcjonariuszy podstawowe źródło dochodu” (s. 19). Zbyt kategoryczne to stwierdzenie. Wreszcie, autorzy powołują się na materiały konferencji Corporate Governance (s. 127), lecz chyba na jakieś zleżałe, gdyż konferencje te od kilku lat odbywają się pod auspicjami Polskiego Instytutu Dyrektorów, a nie wspomnianej w książce innej firmy… Jednak to tylko rysy na lakierze! Recenzent dostrzegł je, bo jest wnikliwy; wspomniał tu o nich, ponieważ miewa mentorskie skłonności – ale docenia wysiłek autorów i gorąco zaleca lekturę.

Recenzja ukazała się w numerze 1/9/2007 kwartalnika Przegląd Corporate Governance