Archiwa tagu: BRIC

Corporate governance cyrylicą. O braku zaufania do rosyjskiego rynku

Podejmując temat corporate governance w Rosji należy wspomnieć i napiętnować zbrodnię dokonaną na Siergieju Magnickim, niesłusznie uwięzionym po wykryciu przezeń idącej w setki milionów korupcji czynowników i zamęczonym w moskiewskim więzieniu.

Pisywałem o corporate governance w rozmaitych krajach: od Japonii po RPA, od Norwegii po Nową Zelandię, nigdy natomiast o Rosji, ponieważ nie było powodu. Idee i zasady porządku korporacyjnego zdecydowanie się tam nie przyjęły. Żywiołowa prywatyzacja początku lat 90. ub. wieku zmierzała w niewłaściwą stronę. W założeniu powszechna, okazała się elitarną. Społeczeństwo nieufnie przyjęło vouchery, jego ugruntowane przekonania rodziły oczekiwania, że przemysł pozostanie w ręku państwa, będzie ono dbać o pełne zatrudnienie i kontrolować dochody. Tanio udostępniany majątek uległ szybkiej koncentracji. Powstały ogromne fortuny. Prawa inwestorów mniejszościowych nie były respektowane. Nad rynkiem rozpostarto kontrolę polityczną.

Michaił Chodorkowski nie trafił za kraty pod zarzutem przenoszenia, w ostatniej chwili, walnych zgromadzeń Jukosu o tysiące kilometrów, w miejsca trudno dostępne dla drobnych akcjonariuszy, ale z powodów politycznych. Nawiasem: jako jedyny z oligarchów deklarował on zainteresowanie tematyką corporate governance, nawet sfinansował przekład na rosyjski świetnego poradnika The Economist pióra Boba Trickera. Podejmując temat corporate governance w Rosji należy wspomnieć i napiętnować zbrodnię dokonaną na Siergieju Magnickim, niesłusznie uwięzionym po wykryciu przezeń idącej w setki milionów korupcji czynowników i zamęczonym w moskiewskim więzieniu. Usiłował on zwrócić uwagę na nadużycia urzędników podatkowych, aż sam został oskarżony i uznany – już pośmiertnie – za winnego. Rosja została za to pokarana sankcjami Zachodu, odtąd uczy się życia pod ich ciężarem. Jej odpowiedzią na sankcje był zakaz adopcji rosyjskich dzieci przez Amerykanów.

W 2002 r. ogłoszono pierwszy rosyjski zbiór dobrych praktyk spółek giełdowych w oparciu o zasadę „stosuj lub wyjaśniaj”, lecz stosowanie kulało, a wyjaśnianie nigdy nie zostało potraktowane poważnie. W tym samym czasie także w Polsce ogłoszono pierwszy zbiór dobrych praktyk. Lecz podobieństwo metryki nie powinno przesłonić różnicy: u nas dobre praktyki powstały na rynku i z jego inicjatywy, a przyjęła je giełda; tam kleciła je administracja, a zatwierdzeniem zajął się sam rząd. Rosja pracowała nad ustawami o rynku kapitałowym, lecz nie była w stanie zapobiec ani nadmiernej koncentracji własności, ani niedostatkom przejrzystości. Inicjatywy na rzecz poprawy rynku podejmowane były na zewnątrz, przez międzynarodowe instytucje finansowe. Należy wspomnieć, że także Krzysztof Lis, wielki inspirator corporate governance, usiłował promować te standardy także w Rosji i jej byłych republikach.

Był czas, że rosyjska gospodarka budziła nadzieję. Rosję zaliczano do BRIC, później BRICS, grupy obiecujących rynków kapitałowych (Brazylia, Rosja, Indie, Chiny, oraz RPA). Lecz tak wynikami gospodarki, jak stanem corporate governance Rosja z czasem przestawała równać do innych rynków wschodzących. Pokazał to opracowany przez Bank Światowy w 2013 r. Report on the Observance of Standard and Codes. Prawodawstwo wzorowane na Zachodzie uległo prymatowi obyczajów i praktyki Wschodu. Rosła liczba spółek o niskim free float, za to z dominującym udziałem inwestorów – oligarchów zaprzyjaźnionych z Kremlem. Zasady promowane przez OECD stosowano tylko w części. Korupcja przybierała ogromne rozmiary. Nie zapobiegły temu ogłoszone przez moskiewską giełdę w kwietniu 2014 r. nowe dobre praktyki. Zachód był w pełni świadomy sytuacji na rosyjskim rynku, ale wbrew ogromnemu ryzyku inwestycyjnemu kierowano tam z rozmachem znaczące środki w oczekiwaniu na szczególnie lukratywne zyski. W wojennej rzeczywistości przychodzi za to płacić zawieszaniem działalności, porzucaniem aktywów, stratami.

W Rosji położono nacisk na legislację, za jej sprawą zbudowano nowoczesną infrastrukturę prawną rynku kapitałowego. Lecz prawo nie jest absolutem, przepisy traktowane są wybiórczo, jak gdyby używając cyrylicy nie dało się ukształtować kultury corporate governance. Zresztą Rosja jest także wiązana przepisami wielu międzynarodowych konwencji humanitarnych. Jaki ma do nich stosunek, widać w trakcie jej napaści na Ukrainę. Parafrazując powiedzenie o dobrych intencjach: dobrymi konwencjami Rosja brukuje tam drogę do piekła.

Tekst ogłoszony 14 marca 2022 w Gazecie Giełdy i Inwestorów PARKIET               

 

W Państwie Środka [2005]

Gospodarka już mknie po odległych orbitach, porządek korporacyjny dopiero wsiada na rower.

Mityczni argonauci wyprawili się do Kolchidy po złote runo. W poszukiwaniu wysokich stóp zwrotu współcześni inwestorzy wędrują ku mitycznym ziemiom obiecanym. Chodzi o rynki państw nazwanych zbiorczo BRIC: B jak Brazylia, R jak Rosja, I jak Indie, C jak Chiny. Ponieważ gospodarkę nakręca w znacznym stopniu należyte sprawowanie władztwa, zarówno na szczeblu państwowym, jak w poszczególnych podmiotach gospodarczych, losy tych rynków mogą ułożyć się rozmaicie. Brazylia i Rosja dopiero tworzą ramy corporate governance, zaś ich tożsamość polityczna jest wciąż nieokreślona. Indie to demokracja z silnie rozbudowanym porządkiem korporacyjnym, natomiast Chiny zdają się przeczyć teorii, że gospodarka łaknie demokracji i porządku korporacyjnego. Tamtejszą gospodarkę postrzegamy przez pryzmat wzrostu, który wyniósł ją pomiędzy galaktyki. Lecz warto także dostrzec obiecujący zwrot ku zrozumieniu wagi praw człowieka i porządku korporacyjnego.

Im bardziej jakakolwiek gospodarka zespala się ze światem, tym bardziej skłania się ona ku przyjęciu światowych standardów. W Chinach rodzi się rynek, rozwija się sektor prywatny. Rośnie wymiana handlowa. Firmy działające w formie spółek zostają dopuszczane do działalności w sektorach do tej pory zamkniętych przed nimi, jak infrastruktura, finanse, usługi komunalne. Sprzyja to przekształcaniu przedsiębiorstw państwowych w spółki i wprowadzaniu ich na giełdy, aczkolwiek wciąż występują liczne utrudnienia dla tworzenia spółek akcyjnych i spółek z ograniczoną odpowiedzialnością. Niemniej powstało nowoczesne prawo upadłościowe i trwają prace nad reformą prawa spółek. Zniesiony zostanie dokuczliwy limit liczby wspólników spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, dopuszczone zostanie zawiązywanie spółek jednoosobowych, obniżone będą wymogi dotyczące wysokości kapitału zakładowego w spółkach akcyjnych i z o.o.. Zresztą wszelakie limity są istną plagą chińskiej gospodarki, a tendencja zmierzająca ku ich ograniczaniu (jak zwiększenie możliwości zaangażowania inwestorów zagranicznych w spółkach działających w wybranych sektorach) wydaje się raczej wyrazem doraźnej polityki niż trwałym elementem porządku korporacyjnego.

Niemniej w toku reformy prawa spółek planuje się wprowadzenie instrumentów służących ochronie interesów mniejszości, zarówno w spółkach publicznych jak niepublicznych. Podejmowane są też usiłowania ku właściwemu określeniu roli rady nadzorczej i zdefiniowaniu praw i obowiązków członków organów spółki. Pożytki płynące z tych rozwiązań będą wszelako znikome dopóty, dopóki będzie utrzymywany faktyczny prymat organizacji partyjnej w przedsiębiorstwie spółki nad jej statutowymi organami.

W chińskiej praktyce corporate governance ścierają się sprzeczne prądy. Obok akcji zbywalnych, posiadanych przez inwestorów instytucjonalnych i indywidualnych, występują akcje niezbywalne, posiadane przez podmioty państwowe. Często właśnie podmioty państwowe dysponują większością głosów na walnych zgromadzeniach spółek publicznych, decydują o obsadzie rady nadzorczej i – niejako „martwą ręką” – kontrolują spółkę. Reforma zmierza w kierunku wzmocnienia pozycji rzeczywistych inwestorów poprzez uzależnienie ważności uchwał walnego zgromadzenia od poparcia ich przez większość głosów wykonywanych z akcji zbywalnych uczestniczących w walnym zgromadzeniu.

Warto jednak odnotować, że spółki notowane na giełdach są zobowiązane do umożliwienia akcjonariuszom uczestniczenia w walnym zgromadzeniu online. Chodzi o zapewnienie możliwie powszechnego udziału inwestorów indywidualnych w podejmowaniu uchwał i wyeliminowanie niedogodności, na jakie byliby narażeni akcjonariusze z odległych regionów kraju (tamtejsza prasa głosi, że są tacy, i to wcale liczni!) pragnący uczestniczyć w walnym zgromadzeniu. Wprawdzie rośnie popularność internetu jako narzędzia głosowania, niemniej wśród inwestorów indywidualnych nadal przeważa nieufność do elektronicznych środków komunikowania. Oraz niewiara, że ich uczestnictwo w walnym zgromadzeniu ma jakiekolwiek praktyczne znaczenie. Natomiast inwestorzy instytucjonalni chętnie wykonują swoje prawa za pośrednictwem internetu.

W Chinach nie wykształciła się jeszcze instytucja niezależnych członków rady. Nie ma procedur umożliwiających wybór rady nadzorczej w drodze głosowania oddzielnymi grupami. Lecz nie ma także akcji uprzywilejowanych pod względem siły głosu: na każdą przypada jeden głos. Tamtejsze giełdy i komisja papierów wartościowych podejmują starania na rzecz poprawy corporate governance nawet w dotychczasowych, niedoskonałych przecież ramach prawnych. Szanghajska giełda przyjęła zasady dobrej praktyki notowanych na niej spółek już w 2000 roku, czyli wcześniej, niż w Polsce podjęto prace nad kleceniem takich zasad…

Tekst ogłoszony 26 września 2005 r. w tygodniku Gazeta Bankowa