Archiwa tagu: działalność konkurencyjna

Racja stanu [2001]

Porządek korporacyjny poskromi zapędy państwa ku obsadzaniu spółek kolesiami.

Pomiędzy kapitałem, spółkami, ich otoczeniem, oraz pomiędzy organami spółek rozpościera się wrażliwa przestrzeń, w której kształtuje się charakter gospodarki, jej konkurencyjność wobec świata, innowacyjność, mobilność. Wiele zależy od tego, czy ta przestrzeń ogarnięta jest chaosem, czy wypełniają ją jasne reguły i należycie sprawowane władztwo.
Współcześnie światem rządzi gospodarka, a gospodarką rządzą stosunki w owej wrażliwej przestrzeni, czyli corporate governance. Im lepsze te stosunki, bardziej przejrzyste i przewidywalne, tym atrakcyjniejsza gospodarka w oczach światowego kapitału, przeto tym więcej wchodzi go do spółek, przeto tym więcej bodźców pobudza je do działania, przeto tym większe ich szanse na sukces. Świadczy to o powołaniu naszych czasów do stanowienia i wcielania w życie zasad porządku korporacyjnego.

Niedawno słyszałem pogląd, że poprawa corporate governance jest dla Polski sprawą racji stanu. Podzielam to stanowisko. Konieczne jest wszak ważne zastrzeżenie. Otóż do racji stanu odwołujemy się najczęściej wtedy, gdy dążymy do wzmocnienia roli państwa. Natomiast w tym przypadku nie państwo wymaga wzmocnienia, ale reprezentacja światłych kół gospodarczych. Przyjęta przez nie autoregulacja pozwoli wygnać państwo z tej przestrzeni. Przywrócić w niej porządek, ustawicznie burzony przez państwo.

W ostatnich latach wpływ państwa na wydarzenia w sferze porządku korporacyjnego uległ degeneracji. Kolejni ministrowie Skarbu Państwa psuli Polskę, angażując resort w rozgrywki polityczne. Stanowiska w spółkach obsadzano z nadania partyjnego (nazwałem to zjawisko “alotażem”), wikłano Skarb Państwa w gorszące rozgrywki o NFI, wykorzystywano wpływ na spółki z udziałem Skarbu Państwa, by ich pieniędzmi wspierać wątpliwe przedsięwzięcia. Stąd pisałem, że „Skarb Państwa to dwa w jednym: włodarz wspólnego majątku i polityczny kłótnik”. Kiedy nastał fatalny epizod Andrzeja Chronowskiego, włodarzenia było jeszcze mniej, kłótni i szkód jeszcze więcej. Minister Aldona Sowińska zdążyła w krótkim czasie poprawić atmosferę. Dobrze, że w rządzie jest ktoś na poziomie. Źle, że tak wiele zależy od tego, czy szef jednego z resortów działa odpowiedzialnie. Fatalnie, że kiedy poprzedni minister postępował nieodpowiedzialnie, nie budziło to reakcji szefa rządu.

Dowodzi to, jak bardzo porządek korporacyjny bywa podatny na wpływ polityki. Wpływ kapryśny: raz zły, raz fatalny, lub akurat dobry, jak ostatnio. Trzeba wyzwolić go spod tego wpływu. Nikt przecież nie da gwarancji, że nie pojawi się kolejny Emil Wąsacz (na samą myśl – odpukuję!). Państwo ma zajmować się sprawami o randze strategicznej, a nie bezustannie ingerować w obsadę rad nadzorczych i zarządów, dobieranych całkiem do niedawna na podstawie antykompetencji. Wszechobecność polityki w gospodarce osłabia gospodarkę, szkodzi obrazowi Polski w świecie. Dobrze, że przy obsadzie prezesur Totalizatora i PZU nie liczyła się nareszcie polityka, ale kwalifikacje i cechy charakteru.

Porządek korporacyjny jest sprawą racji stanu w tym znaczeniu, że jego wprowadzenie pomoże gospodarce. Ale to nie państwo go wprowadzi. Nie państwo będzie dbało o jego przestrzeganie. Porządek korporacyjny pomoże okiełznać państwo, poskromić jego niezdrowe zapędy ku obsadzania spółek kolesiami i upartyjnianiu gospodarki. Utrudni finansowanie awanturniczych projektów pieniędzmi akcjonariuszy. Jeżeli środowiska gospodarcze przyjmą twórcza autoregulację zasad postępowania – wydatnie ograniczą rolę państwa, pozbawią je atrybutów politycznego kłótnika.

Racją stanu jest też wyplenienie nonszalanckiego stosunku do prawa. Za to, że prawo nie jest przestrzegane, wini się sądownictwo, które ponoć działa opieszale. To uproszczenie! Niedawno omawiałem postanowienie olsztyńskiego sądu, który nałożył grzywnę na prezesa Stomilu Olsztyn za odmowę udzielenia wyjaśnień członkowi rady nadzorczej delegowanemu do indywidualnego wykonywania czynności nadzorczych. Sąd szybko rozpoznał sprawę.

Wygląda na to, że sąd trudził się niepotrzebnie. Albowiem Stomil nie zmienia swojego postępowania. Sąd wywiódł, że zbyteczne jest składanie przez członka rady nadzorczej oświadczeń o zachowaniu poufności. Sąd wskazał, że Stomil bezpodstawnie żąda od członka rady zobowiązania do niepodejmowania działalności konkurencyjnej. Stomil przysłał mi ostatnio komunikat, w którym w istocie odmawia poddania się nadzorowi. Szczytem hucpy jest ubolewanie zarządu Stomilu Olsztyn, że członek rady nadzorczej nie podpisuje klauzul, których nie powinien podpisywać. Michelin zapowiedział ściganie inwestorów, którzy w Polsce zwalczają jego wątpliwe praktyki. Już pozwał ich o zniesławienie. Po ochronę prawa sięga ten, kto sam go nie przestrzega.

Tekst ogłoszony 17 kwietnia 2000 r. w Magazynie Finansowym dziennika Prawo i Gospodarka. Od tego czasu złagodziłem ocenę ministerium Emila Wąsacza, za to przygasł mój zachwyt dokonaniami min. Aldony Sowińskiej.

Czytaj także:
2001.03.16 We dwa kije
2001.04.02 Piąte koło

We dwa kije [2001]

Postanowienie olsztyńskiego sądu to sto mil na drodze ku porządkowi korporacyjnemu!

Są jeszcze sędziowie w Olsztynie! Tamtejszy Sąd Rejonowy Wydział VIII Krajowego Rejestru Sądowego w osobie SSR Barbary Wiśniewskiej wydał postanowienie w sprawie dotyczącej jednego z ważnych aspektów porządku korporacyjnego. Sąd nałożył karę grzywny na prezesa Stomilu Olsztyn SA, który odmówił wyjaśnień członkowi rady nadzorczej delegowanemu do stałego indywidualnego wykonywania czynności nadzorczych. Prezes zapowiedział zażalenie.

O ukaranie prezesa wnioskował tak skutecznie Waldemar Siwak, wybrany do rady nadzorczej olsztyńskiej spółki w drodze głosowania grupami. Ten tryb wyboru wyposażył go w prawo stałego indywidualnego wykonywania czynności nadzorczych (sąd rozpatrzył sprawę pod rządami kodeksu handlowego; nowy kodeks spółek handlowych utrzymał ów przywilej). Prezes Benoit de la Breteche odmówił jednak wnioskodawcy dopuszczenia go do wykonywania czynności nadzorczych, zasłaniając się regulaminem rady nadzorczej i załącznikiem do tegoż. Otóż po tym, jak w sierpniu 2000 r. grupa akcjonariuszy dokonała wyboru wnioskodawcy do rady nadzorczej, rada uchwaliła nowy regulamin, wraz z załącznikiem nazwanym „Regulaminem wykonywania czynności nadzorczych przez członka Rady Nadzorczej delegowanego do stałego, indywidualnego wykonywania nadzoru w spółce Stomil – Olsztyn S.A.”.

Regulamin rady i załącznik do niego zawierają, w moim przekonaniu, sporo dziwacznych rozwiązań, ale przedmiotem rozstrzygnięcia przez sąd były wyłącznie kwestie zgodności z prawem przepisów precyzujących (1) zakres informacji, które członek rady nadzorczej obowiązany jest zachować w tajemnicy, oraz (2) zakaz konkurencji. Obie kwestie dotyczą wielu spółek, więc postanowienie olsztyńskiego sądu może przyczynić się do kształtowania porządku korporacyjnego w Polsce.

W praktyce Stomil uzależnia możliwość uzyskania przez wnioskodawcę (W. Siwaka) żądanych informacji od spełnienia wielu warunków, w tym od “uprzedniej akceptacji rady nadzorczej”, od składania przez wnioskodawcę, na żądanie prezesa zarządu “pisemnego oświadczenia o zachowaniu poufności, jak to jest przyjęte w Spółce” oraz od widzimisię prezesa zarządu. Sąd wywiódł, że postanowienia regulaminu nie mogą być sprzeczne z prawem i statutem, oraz że zbyteczne jest składanie przez członków rady nadzorczej oświadczeń o zachowaniu poufności. Sąd zwrócił uwagę, że w świetle załącznika do regulaminu rady “organ, którego działalność ma być poddana kontroli przez członka rady nadzorczej delegowanego do stałego indywidualnego nadzoru, ma decydować o dopuszczeniu lub odmowie dopuszczenia tegoż członka do wykonywania swoich obowiązków”. Ponadto prezes zarządu żądał od Waldemara Siwaka podpisania przezeń zobowiązania do niepodejmowania działalności konkurencyjnej przez okres sprawowania funkcji w radzie, oraz przez dalszych 12 miesięcy, do czego nie dawał mu podstaw nawet (niezgodny z prawem) regulamin, ani tym bardziej statut.

Sąd wskazał, że członka rady delegowanego do stałego indywidualnego wykonywania czynności nadzorczych obejmuje ustawowy zakaz konkurencji i wywiódł, że rozszerzenie tego zakazu na okres po upływie kadencji, odwołaniu lub wygaśnięciu mandatu takiego członka rady może nastąpić tylko w drodze umowy stron. Dotyczące tej kwestii postanowienia regulaminu, czy innego aktu wewnętrznego spółki, nie są więc skuteczne względem wnioskodawcy – przedstawiciela mniejszości w radzie.

Czyli: w jednej sprawie prezes Stomilu Olsztyn zawinił dwakroć. Po pierwsze, opierając się na sprzecznym z prawem regulaminie rady, żądał od W. Siwaka oświadczenia o zachowaniu poufności. Po drugie, bezpodstawnie żądał od W. Siwaka zobowiązania do niepodejmowania działalności konkurencyjnej. Nie karze się członków rad nadzorczych za uchwalanie niezgodnych z prawem regulaminów, za to karze się członków zarządów za stosowanie tych regulaminów! Przeto i stary, i nowy kodeks przewidują grzywnę do 20.000 zł dla członka zarządu, który wbrew obowiązkowi dopuszcza do tego, że zarząd odmawia wyjaśnień osobie powołanej do rewizji lub nie dopuszcza jej do pełnienia obowiązków. Sąd nałożył na prezesa Stomilu Olsztyn grzywnę w wysokości 10.000 zł i powołał się na przepis pozwalający wymierzać grzywnę wielokrotnie w celu przymuszenia do żądanych czynności, bądź darować grzywnę w razie ich spełnienia.

W gronie akcjonariatu olsztyńskiego Stomilu trwa konflikt. Inwestor strategiczny (reprezentowany przez zarząd i większość w radzie nadzorczej) pozbawił mniejszość (reprezentowaną przez Waldemara Siwaka) prawa do informacji o spółce. Mniejszość weszła na drogę sądową, więc prezesa ukarano grzywną. Podobno mniejszość zamierza pozbawić jeszcze prezesa prawa do pracy w Polsce. Nieszczęśnik byłby wzięty we dwa kije. Łupu cupu!

Tekst ogłoszony 16 marca 2001 r. w Magazynie Finansowym dziennika Prawo i Gospodarka.
Czytaj także:
2001.04.17 Racja stanu
2001.04.02 Piąte koło