Archiwa tagu: głosowanie korespondencyjne

Ksh po 20 latach (III). Zawodna procedura

Może dojść do sytuacji, że wielu głosujących nie zda sobie sprawy, iż chyłkiem wprowadza do spółki głosowanie korespondencyjne.

  • Uchwalony w 2000 roku Kodeks spółek handlowych zawierał kilka błędów pierworodnych, poprawionych w kolejnych nowelizacjach;
  • Z kolei niektóre z rozlicznych nowelizacji wprowadziły do ustawy przepisy budzące wątpliwości;
  • Za przykład mogą służyć uregulowania głosowania korespondencyjnego na walnym zgromadzeniu;
  • Chociaż możliwość korespondencyjnego oddawania głosu jest korzysta dla inwestorów, obecna procedura nie budzi ich zaufania.

Wbrew nazwie, walne zgromadzenie często nie jest ani walnym, ani w ogóle zgromadzeniem. Gdyby ktoś użył skrótu błędnej nazwy „WZA” – skorygowałbym, że często w obradach nie uczestniczą fizycznie akcjonariusze spółki, lecz ich pełnomocnicy. Frekwencja na walnych zgromadzeniach bywa niska, co nie ma związku z pandemią. Drobni akcjonariusze często nie wykazują zainteresowania udziałem w walnych zgromadzeniach. Świadomie rezygnują z wykonywania swoich uprawnień korporacyjnych, zwłaszcza jeżeli walne zgromadzenie odbywa się w innej miejscowości; jeżeli w spółce trwa konflikt, wobec czego walne zgromadzenia stają się polem walki; jeżeli zachodzi obawa, że dojdzie do przerwy w obradach, lub nawet serii przerw, a uczestnik tylko straci czas.

W pierwotnym brzmieniu Ksh nie przewidywał możliwości głosowania na walnym zgromadzeniu ani przy wykorzystaniu środków komunikacji elektronicznej, ani w drodze korespondencyjnej. Zostało to zmienione przy okazji wprowadzania do prawa polskiego postanowień ważnej dyrektywy unijnej o prawach akcjonariuszy 2007/36/WE. Owocem tych zmian jest możliwość oddawania przez akcjonariuszy spółki publicznej głosu na walnym zgromadzeniu drogą korespondencyjną, jeżeli przewiduje to regulamin walnego zgromadzenia.

Głosowanie korespondencyjne jest na niektórych rynkach szeroko rozpowszechnione i ma bogate tradycje. Nierzadko wyniki głosowania nad poszczególnymi uchwałami zostaną przesądzone w głosowaniu korespondencyjnym. Mogą ich nie znać ci akcjonariusze, którzy na walne zgromadzenie przybyli osobiście, bądź uczestniczą w nim przy wykorzystaniu środków komunikacji elektronicznej – ale już zna je zarząd. W Polsce do roku 2009 nie dopuszczano głosowania korespondencyjnego, obecnie jest ono dopuszczone w niewielu spółkach publicznych. Warto zauważyć, że współczesne technologie zmieniają oblicze walnych zgromadzeń. Coraz łatwiej uczestniczyć w nich zdalnie, drogą elektroniczną, wobec czego znaczenie głosowania korespondencyjnego maleje. W niektórych jurysdykcjach, przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych, coraz więcej walnych zgromadzeń odbywa się w postaci wyłącznie wirtualnej, co w ogóle wyklucza możliwość fizycznego udziału w obradach akcjonariuszy i pełnomocników.

Szkopuł polega na tym, że o możliwości wprowadzenia głosowania korespondencyjnego na walnym zgromadzeniu niekoniecznie decyduje statut spółki – wystarczy regulacja przemycona w regulaminie WZ. Świadomie piszę „przemycona”: do regulaminów walnych zgromadzeń nie przywiązuje się w Polsce większego znaczenia, są one niemal bez reszty wypełnione powtórzeniami przepisów Ksh i statutu spółki, a nadto niekiedy zawierają osobliwe nonsensy. Przed dwudziestu laty ogłosiłem katalog takich kwiatków, od tego czasu wiele zmieniło się na lepiej, ale nie wszystko, niestety. Akcjonariusze nadal uchwalają regulaminy walnych zgromadzeń bez należytej refleksji nad ich treścią i konsekwencjami. Następuje to często pod koniec obrad, kiedy ich uczestnicy wykazują osłabioną czujność, zwłaszcza iż regulamin będzie dotyczył dopiero przyszłych zgromadzeń. Może dojść do sytuacji, że wielu głosujących nie zda sobie sprawy, że chyłkiem wprowadza do spółki głosowanie korespondencyjne.

Kolejny szkopuł tkwi w tym, że głos oddany korespondencyjnie można odwołać poprzez oświadczenie złożone spółce – byle nie później, niż w chwili zarządzenia głosowania na walnym zgromadzeniu. Oznacza to, że można odwołać oddany głos także poza walnym zgromadzeniem, na dziennik podawczy spółki. Ani przewodniczący zgromadzenia, ani jego uczestnicy, ani protokołujący uchwały notariusz mogą się nie dowiedzieć o tym w porę. Nieprzemyślany przepis otwiera możliwość obstrukcji: w zasygnalizowanym tu przypadku trzeba byłoby prostować protokół notarialny, nawet korygować informację, czy uchwały zostały powzięte. Procedury buduje się po to, by wykluczyć niepewność obrotu. Tu procedura zawodzi.

Tekst ogłoszony w Gazecie Giełdy i Inwestorów PARKIET 17 maja 2021 r.                                           Czytaj także:

2021.04.26 Ksh po 20 latach (I). Z dystansu widać lepiej
2021.05.04 Ksh po 20 latach (II). Rozsądek zwycięża

 

 

 

 

e-Zgromadzenie da się lubić [2010]

O zbliżaniu się polskiego rynku ku światowym standardom świadczy ewolucja walnych zgromadzeń. Jeszcze dziesięć lat temu był to najbardziej palący i wstydliwy aspekt rodzimego corporate governance. Nic dziwnego, że pierwszy polski projekt zasad dobrej praktyki dotyczył właśnie walnego zgromadzenia i usiłował zaprowadzić na nim dobre obyczaje. Określałem je wówczas terminem „walne zwyrodnienie”, a cudzoziemcom wyjaśniałem, że zamiast „general meeting of shareholders” (walnego zgromadzenia akcjonariuszy) zdarzają się u nas przypadki „general beating of shareholders” (ogólnego obijania akcjonariuszy), wszak najważniejszym organem spółki bywała wówczas firma ochroniarska, która jednych wpuszczała na obrady, innych odprawiała kuksańcem.

Wiele zmieniło się na dobre. W „Parkiecie” czytam o walnym zgromadzeniu Netii, przeprowadzonym z wykorzystaniem środków bezpośredniego porozumiewania się uczestników, w czasie „rzeczywistym”, za pomocą komunikacji elektronicznej. Spółka dwakroć zasłużyła na pochwałę. Jako pierwsza przeprowadziła w Polsce takież elektroniczne walne zgromadzenie (e-WZ). I przebiegło ono bez zakłóceń, czyli zarówno technika, jak akcjonariat, stanęły na wysokości zadania. Nikt nie sięgał po środki lub metody służące obstrukcji. Co dawniej było niewyobrażalne – staje się oczywiste.

Elektronicznemu walnemu zgromadzeniu poświęcono ocean atramentu. Przeprowadzono liczne symulacje jego przebiegu. Wyrażono wielorakie opinie, od nasyconych przestrogami, poprzez ostrożne, po umiarkowanie pozytywne. Jedni uważają, że ta forma walnych zgromadzeń zaktywizuje inwestorów indywidualnych (w co wątpię). Inni wskazują, że ułatwi ona inwestorom instytucjonalnych, zwłaszcza zagranicznym, wykonywanie praw z akcji, co z czasem może zwiększyć atrakcyjność polskiego rynku.

Przepisy umożliwiające spółkom publicznym odbywanie elektronicznych walnych zgromadzeń weszły w życie w sierpniu 2009 r. Nowelizacja prawa spółek umożliwiła także głosowanie korespondencyjne (przed czym stanowczo przestrzegam, przyjęte rozwiązania rodzą dla spółki nadmierne ryzyko uwikłania jej w spory z akcjonariuszami, nawet działającymi w dobrej wierze). Przyjęto także nowe rozwiązania dotyczące instytucji pełnomocnika na WZ, w tym pełnomocnika ustanawianego elektronicznie i tak działającego. Z praktycznych symulacji wynika, że najbardziej skomplikowanym zjawiskiem jest właśnie e-pełnomocnik na WZ i na e-WZ. Lecz i w tym wypadku można przezwyciężyć trudności. Najważniejsze to zaangażować biura maklerskie w ustalanie tożsamości akcjonariuszy.

Walne zgromadzenie w polskich spółkach nie jest wolne od rutyny, klepania wyuczonych formułek – i nudy. Za to przestaje być matecznikiem złych obyczajów. Dojrzewa rynek, dojrzewają akcjonariusze. Rośnie zaufanie.

Tekst został ogłoszony 10 czerwca 2010 r. w Gazecie Giełdy PARKIET
Czytaj także: 2012.05.14 e-WZ bez przymusu