Archiwa tagu: kariera

Menedżer na zakręcie [2010]

Dla menedżerów nie ma okresów zamkniętych, sezonów ochronnych. O każdej porze roku mogą być odstrzeleni.

Rady nadzorcze zwalniają prezesów i członków zarządów nie czekając walnych zgromadzeń, które powinny ocenić ich pracę. Okoliczności dymisji często bywają niejasne, pełne mrocznych niedopowiedzeń. Czy kariera zwolnionego menedżera zostanie na zawsze przetrącona, czy też będzie on zdolny odzyskać swoją rynkową wartość – w znacznej mierze zależy od tego, jak on sam potraktuje swoje niepowodzenie. Oto kilka praktycznych wskazówek obserwatorów i uczestników rynku.

CIERPIENIA BYŁEGO PREZESA. Trzeba pogodzić się z sobą. Utrata statusu, prestiżu, wysokich wynagrodzeń – to cios dla morale i finansów menedżera. Wielu z nich zaszło na szczyt nie tylko dzięki wysokim kwalifikacjom, ciężkiej pracy i szczęściu. Wyniosła ich też ambicja, która teraz boleśnie uwiera. Należy stłumić ją w sobie, bądź skierować ją na inne tory. Można dołączyć do grup wsparcia dla byłych menedżerów, które pomagają przetrwać ciężki okres.

Trzeba pogodzić się z sytuacją. Wysokie, intratne stanowiska nie są dożywotnie. Nikt nie protestował przeciwko powołaniu go na funkcję, przeto nie powinien protestować po odwołaniu go. Bardziej niż utrata funkcji szkodzi reputacji menedżera wznoszony publicznie lament, jakoby miał zostać skrzywdzony. Albo proces o źle wyliczoną odprawę. Trzeba wreszcie pogodzić się z rynkiem. Prawdopodobieństwo powrotu na szczyt jest niewielkie. Liczba stanowisk jest ograniczona, napierają na nie młode kadry, równie dobrze (albo lepiej) wykształcone, niemniej ambitne, skłonne do równie wielkich poświęceń dla kariery. Lecz rynek stale tworzy coraz nowe szanse, możliwości. W kraju lub poza nim.

KORPUS ZAPOMNIANYCH. O licznych byłych piastunach stanowisk szybko zapomniano – w niejednym przypadku słusznie. Wielu czeka na atrakcyjną propozycję powrotu na wysokie orbity. Ewentualnie kontentują się miejscami w radach nadzorczych. Niewielu skłonnych jest przyjąć posadę na niższym szczeblu. Materialnie są zabezpieczeni, mieliby teraz pracować gdzieś w cieniu, podlegać komu innemu?

Poważny (wówczas) tygodnik gospodarczy przeprowadził przed laty interesujący wywiad z menedżerem branży finansowej, który z powodzeniem kierował wielkimi instytucjami, a w owym czasie piastował funkcję wiceprezesa niewielkiej firmy, de facto kierowanej z centrali za granicą. Na pytanie, czy dobrze się czuje na obecnym – dość podrzędnym – stanowisku, menedżer odparł, że owszem, ma zajęcie i docenia je. Przypomina się wskazówka z Dezyderaty, śpiewanej w krakowskiej Piwnicy pod Baranami: Szanuj pracę swoją, ją jedynie posiadasz w zmiennych kolejach losu!

Zdumiewa, jak niewielu polskich menedżerów decyduje się na karierę poza krajem. Polski rynek jest w miarę dojrzały, zdobycie na nim pozycji powinno dawać paszport na międzynarodowe stanowiska, nasi menedżerowie lokują się w skali światowej przynajmniej w górnej strefie stanów średnich. Dlaczego tak niewielu próbuje wkroczyć na obce rynki? Owszem, w łatwiejszej sytuacji są ekspaci z krajów o uznanej renomie gospodarczej, lecz pochodzenie z Polski, kraju przedsiębiorczego, cenionego za udaną transformację, też może nadymać żagle wiatrem.

NAJLEPIEJ NA SWOIM. Koniec kariery menedżerskiej może być przepustką do roli przedsiębiorcy w małym lub średnim biznesie. Menedżer zarządzał pieniędzmi inwestorów, nie ryzykował własną kieszenią, teraz obudzi w sobie ducha przedsiębiorcy i zaryzykuje część zasobów na własny biznes. Nie bycie menedżerem, ale właśnie bycie przedsiębiorcą – ryzykującym własny kapitał i dającym ludziom pracę – jest ukoronowaniem kariery człowieka aktywnego. Warto też inwestować w pomysły młodych, ambitnych specjalistów i czuwać nad ich rozwojem. Kapitałem są też doświadczenia. I sieć kontaktów, które były menedżer może wykorzystać jako zaufany doradca dużych i małych biznesów w Polsce i za wschodnią granicą. Niech szkoli na kursach i uczelniach, przemawia na konferencjach. Ma już czas na własny blog, stronę internetową, komentowanie wydarzeń. Niech dzieli się swoimi sukcesami i porażkami. To dobra szkoła dla młodych praktyków biznesu! Czas po aktywnym prezesowaniu to również możliwość solidnego traktowania członkostwa w radach nadzorczych, przyjęcia na siebie większej liczby zadań, lepszego przygotowywanie się do pracy. I wynegocjowania wyższego wynagrodzenia.

A MOŻE SAMORZĄDY? W samorządach mamy niedostatek menedżerów, nadmiar urzędników, którzy nigdy nie pracowali na rynku. Wiele gmin jest zadłużonych bardziej niż Skarb Państwa! Umiejętności planowania, redukcji kosztów, zdobywania funduszy, są kluczowe dla wójta, burmistrza czy starosty. Być może niezależność finansowa, doświadczenie w zarządzaniu budżetem spółki przekraczającym budżet gminy czy miasta pomoże byłemu menedżerowi w skoncentrowaniu się na dobru lokalnej społeczności. Politykę na szczeblu krajowym lepiej omijać łukiem. Po co ulec deprawacji?

ŻYCIE JEST PIĘKNE! Zamiast troszczyć się o zwrot z kapitału dla inwestorów, menedżer na zakręcie powinien zatroszczyć się o zdrowie, dać sobie zasłużoną szansę na kolejne lata życia. I zadbać o własne oszczędności, kapitał, inwestycje. Niewiele mamy książek napisanych przez rodzimych menedżerów. Z dystansu, już bez emocji, można dostarczyć uczonym i studentom cenny materiał poznawczy. Znalezienie dobrego ghostwritera nie jest problemem. Można też (acz już samodzielnie) dać upust własnym ambicjom badawczym, zrobić doktorat. Albo wesprzeć aspiracje żony (męża)? I nareszcie żyć prawdziwie!

Współautorem tekstu jest Bogusław Dąbrowski, ekspert corporate governance.
Tekst ogłoszony 3 września 2010 r. w Rzeczpospolitej