Archiwa tagu: kodeksy etyczne

Czas etyki [2005]

Rolę strażnika etyki w spółce powierza się radzie nadzorczej – kłębowisku konfliktów etycznych.

Zewsząd słychać, jak skrzypią pióra. To skryby mozolnie spisują tak zwane kodeksy etyczne firm, branż, a nawet całej gospodarki. Dyżurni etycy kraju wręcz nie mogą sprostać zamówieniom, więc wspomagają ich bystrzaki od public relations. Wielu z nich można byłoby wysłać do Sevres pod Paryżem, by obok wzorca metra dyżurowali na zmianę jako wzorce etyki. Wierzymy przy tym żarliwie, że nieodzownym warunkiem działania zgodnego z etyką jest wcześniejsze spisanie wskazówek, jak należy postępować. Liczy się magia słowa pisanego. Bijemy przed nim czołem, co jest przejawem zwątpienia we własną zdolność oceny, kiedy w praktyce mamy do czynienia z działaniem etycznym naprawdę, a kiedy – z etycznym inaczej. Najlepiej, żeby ktoś rozstrzygał to za nas wszystkich. Stąd moda na kodeksy etyczne.

Prawnicy szanują termin „kodeks” i protestują przeciwko nadużywaniu go. W polskiej praktyce prawodawczej nazwa „kodeks” bywa stosowana bardzo wstrzemięźliwie. Nadaje się ją wyłącznie szczególnie ważnym aktom prawnym rangi ustawowej wyczerpująco regulującym obszerną dziedzinę spraw. Zbiory zasad etycznych, choćby i doskonałe, nie dorastają do miana kodeksów. Dlatego Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia przyjęło zbiór zasad – a nie kodeks! – postępowania sędziów; dlatego Związek Banków Polskich przed kilku laty odstąpił od pierwotnej nazwy „kodeks”, krzewiąc obecnie „zasady” dobrej praktyki bankowej.

Zbiory zasad etyki biznesu kreowane są na trzech poziomach. Jeden to firma, drugi – branża, trzeci – gospodarka. Widziałem wiele korporacyjnych zbiorów zasad etyki. Niekiedy bywa to zgoła bezwartościowy kwit, natrętny spis powinności pracowniczych, raczej załącznik do regulaminu pracy, niż definicja wartości, jakimi kieruje się firma. Niekiedy bywa to światły dokument, wskazujący pożądany kształt stosunków pomiędzy firmą, jej pracownikami, konkurencją, klientelą, organami administracji i nadzoru. Tylko takie podejście do sprawy sprzyja kreowaniu właściwych zachowań pracodawcy i pracowników, buduje wartość firmy, wzmacnia jej wizerunek.

Branżowe zasady etyki służą dwojakim celom: budowaniu wizerunku branży i cywilizowaniu wśród jej uczestników zasad konkurowania. Łatwiej tworzyć korporacyjne standardy etyczne, niż standardy branżowe, ponieważ ich pojemność nie została dotąd określona. Dla przykładu: piszę tutaj w kółko, że szanujący się biegły rewident nie powinien podejmować się badania ksiąg w sytuacji, kiedy o jego wyborze decyduje nie rada nadzorcza lub walne zgromadzenie, a sam zarząd spółki. Uważam, że wpływ zarządu na wybór audytora jest niepożądany i szkodliwy, a przy tym rodzi ogromne ryzyko nie tylko dla akcjonariuszy, także dla biegłego rewidenta (przekonał się o tym Andersen). Czy jednak taka wskazówka powinna znaleźć się wśród zasad etyki branży?

Inny przykład: uważam, że nieetyczne jest przyznawanie nagród za pieniądze. Różne organizacje przyznają liczne nagrody, za które nagradzani suto płacą. Niekiedy płaci się nawet za samo zgłoszenie do nagrody. Płaci się temu, kto zgłasza. I temu, kto zgłoszenia rozpatruje. W takim procederze uczestniczą (w charakterze nagradzanych) firmy skądinąd szacowne, słynące z doskonale napisanych kanonów etyki firmowej. Lecz jak rozstrzygnąć ten problem? Nową konwencją międzynarodową o zwalczaniu nagród za pieniądze? Czy raczej cichą zmową środowisk biznesowych przeciw hucpie?

Corporate governance podpowiada, by funkcję strażnika etyki w spółce powierzyć radzie nadzorczej. Lecz sprawa nie jest prosta. W polskich realiach rada jest kłębowiskiem konfliktów etycznych. Niby kieruje się ona interesem spółki, lecz przecież jej członkowie często pragną wyrwać postaw sukna na korzyść akcjonariuszy, których reprezentują. Bywa, że inwestor strategiczny godzi się na obecność w radzie nadzorczej członków niezależnych – acz pod warunkiem, że będą to „jego” niezależni (jak godzi się na wybór rewidenta do spraw szczególnych, jeżeli będzie to „jego” rewident). Nierzadko członkom rady brak kwalifikacji niezbędnych do prawidłowego wykonania powierzonych im zadań. Niekiedy ukrywają oni powiązania ze spółką lub członkami zarządu. Niekiedy biorą na siebie zbyt wiele zobowiązań, by móc je rzetelnie wykonać.

Budowę profilu etycznego spółki należy przeto zaczynać od wyprowadzania z rad nadzorczych potencjalnych konfliktów etycznych. Zasady dobrej praktyki słusznie wymagają od członków rady wykształcenia, doświadczenia zawodowego i życiowego, wysokiego poziomu moralnego (cokolwiek to oznacza) i możliwości poświęcenia pracy w radzie niezbędnego czasu. Miernik staranności, oparty na wymogu zawodowego charakteru działalności, ma także wymiar etyczny. Od członków organów spółki możemy więc wymagać staranności w dochowywaniu etycznych norm zawodowych.

Tekst ogłoszony 28 marca 2005 r. w tygodniku Gazeta Bankowa
Czytaj także:
2013.11.12 Etyka w radzie nadzorczej