Archiwa tagu: narodowa instytucja finansowa

Nie ma pozorantów [2003]

Polskie instytucje finansowe stają się kółkami w zegarku, który chodzi wyśmienicie, ale wskazuje czas nowojorski.

Corporate governance w instytucjach finansowych to temat jednej z debat zaproponowanych przez Gazetę Bankową uczestnikom październikowego forum Twoje Pieniądze. Nie był on dobrany ‘pod publiczkę”. Materia jest przecież trudna. Nawet dr Andrzej Olechowski, były minister finansów i weteran nadzoru korporacyjnego, przyznał iż sam ma więcej pytań, niż odpowiedzi – niemniej podjął pytanie, jak odciska się na polskim rynku obecność inwestorów z wielkich grup kapitałowych. Kiedy instytucja finansowa staje się częścią globalnej grupy, zaczyna ona pracować w swoistej macierzy, więc przestaje być zarządzana w kraju, w którym się znajduje, a zaczyna być zarządzana z centrali tego globalnego organizmu. Chcemy, by taka spółka była bezpieczna, przejrzysta, odpowiedzialna przed tutejszymi inwestorami, władzami, klientami, lecz ona staje się kółkiem w zegarku. Jak oceniać kółko, nie mając oglądu całego zegarka?

Prezes warszawskiej giełdy dr Wiesław Rozłucki pozytywnie ocenia obecność na polskim rynku światowych inwestorów. Wnosi ona większe bezpieczeństwo systemu finansowego. Wraz z dominacją, niekiedy nadmierną, inwestorów zagranicznych w polskich instytucjach finansowych, idzie ich doświadczenie z innych rynków. Niemniej istnieje konflikt: rodzimy inwestor widzi w instytucji finansowej rodzimą spółkę, która powinna tutaj dzielić zyski, ale dla inwestora strategicznego jest ona tylko jedną z jednostek biznesowych, a kluczowe decyzje, tworzące wartość firmy, są najczęściej podejmowane zagranicą. Warto jednak dążyć do większej autonomii struktur lokalnych – uważa dr Rozłucki. I dodaje, że instytucje finansowe działają globalnie, w wielu krajach i w wielu dziedzinach (bankowość, ubezpieczenia, leasing itd.), co przemawia za konsolidacją nadzoru finansowego w poszczególnych krajach i jego harmonizacją w płaszczyźnie międzynarodowej. Regulatorzy winni dostosować się do sytuacji gospodarczej, lecz wznoszą oni bariery, bo skoro nie potrafią ogarnąć wszystkich ryzyk, przeciwdziałają łączeniu się spółek.

Gdyby „narodowa” instytucja finansowa dostała się pod wpływy polityków, drogo by to nas pokosztowało.

Prosiłem o komentarze do spekulacji na temat prób tworzenia narodowej instytucji finansowej. A. Olechowski, sam kiedyś rzecznik takiego pomysłu (w oparciu o Bank Handlowy w Warszawie), jest krytyczny wobec pomysłu fuzji PKO z PZU: obie instytucje mają ewidentne problemy, są nieprzystosowane do rynku, a niesprawny i niesprawny nie dadzą wespół jednego sprawnego. Natomiast dr Krzysztof Lis, prezes Polskiego Instytutu Dyrektorów jest w ogóle przeciwnikiem „narodowej instytucji”: wybraniec narodu, polityk, zaraz będzie chciał zaciągać „narodowy” kredyt na szczególnych warunkach, a to by nas za drogo kosztowało. Otóż Skarb Państwa nie jest w stanie wypracować mechanizmów dających takiej „narodowej” instytucji immunitet od nacisków politycznych. Kwestię łączenia PKO z PZU uważa K. Lis za nieobyczajną, bo toczy się spór w arbitrażu co do tytułu własności tego, czym teraz się handluje.

Wśród publiczności słychać było jednak odmienne zdanie. Przemysław Wróbel z Drukarni Skarbowej stoi na stanowisku, że w planach dotyczących PKO i PZU nie chodzi o instytucję narodową, a o stworzenie instytucji znaczącej na rynku. Być może to ostatni moment, by uchronić te dwa mastodonty od przejścia w ręce zagranicznych inwestorów. Wywiązała się także dyskusja na temat niezależnych członków rady nadzorczej i definicji ich niezależności. Dr Lis zwraca uwagę, że idea niezależności członków rady szybko rozprzestrzenia się po świecie, a skoro w Polsce tkwi jeszcze w oparach nieporozumień, konieczna jest dalsza dyskusja.

Kto kieruje polskimi instytucjami finansowymi będącymi w obcych rękach: prezes – tubylec, czy wiceprezes
przysłany z centrali? A. Olechowski wraca do rozważań na temat polskich spółek – cząsteczek globalnych systemów. To wpływa na styl zarządzania. Ale znając wyrazistość sylwetek polskich prezesów instytucji finansowych, ich osobowość, nie wyobrażam sobie, by którykolwiek z nich był wyłącznie pozorantem – konkluduje były minister finansów.

Tekst ogłoszony 3 XI 2003 r. w tygodniku GAZETA BANKOWA