Archiwa tagu: odszkodowanie

O dobrą praktykę D&O [2003]

Ubezpieczenie OC członków organów spółek kapitałowych upowszechni się dopiero wtedy, gdy stanie się przejrzyste.

O ubezpieczeniu D&O mówi się w Polsce bardzo jednostronnie. Słychać wyłącznie głosy towarzystw ubezpieczeniowych. Nic w tym dziwnego, bowiem towarzystwa rozumieją tę problematykę, natomiast publiczność – nie. Powtarza się więc dwie tezy. Pierwsza głosi, że na rozwiniętych rynkach polisa D&O stała się już standardem. Druga podnosi, że w Polsce największym wrogiem D&O jest fiskus. Są to twierdzenia prawdziwe, lecz nie dają one odpowiedzi na podstawowe pytanie: dlaczego D&O nie sprawdza się w naszych warunkach?

Niby odpowiedź jest prosta. Członkowie organów polskich spółek kapitałowych nie odczuwają potrzeby ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej, ponieważ nie są do niej pociągani. Nie dochodzimy odszkodowania za ich poczynania (lub zaniechania) na niekorzyść spółek i osób trzecich. Zadziwiająca jest zwłaszcza bierność akcjonariuszy, którzy powszechnie tracą, lecz wolą milczeć lub płakać, niż skarżyć. Przyczynia się do tego niewiara w skuteczność prawa, owoc opieszałości wymiaru sprawiedliwości, która dotkliwie godzi w sam sens państwa. Gdyby akcjonariusze, wierzyciele i inne ofiary Espebepe, Polisy, Universalu, BWR, Elektrimu, 4Mediów, Zachodniego NFI (tę czarną listę można ciągnąć długo) dochodzili wynagrodzenia szkód wyrządzonych im przez rozdokazywane organy tych spółek – wzrosłaby sprzedaż polis D&O.

Idzie ona świetnie na Zachodzie właśnie w obliczu roszczeń powszechnie kierowanych do członków organów spółek. Od czasu, kiedy pękła bańka internetowa, towarzystwa ubezpieczeniowe wypłacają coraz więcej odszkodowań. Do wzrostu wypłat przyczynia się także ponura seria afer związanych z oszukańczą księgowością. Wszelako, ponieważ wypłaty wzrastają z roku na rok kilkakrotnie, nawet najpotężniejsze towarzystwa ubezpieczeniowe odczuwają to bardzo boleśnie. Ostatnio dotkliwe straty poniosła na polisach D&O American Insurance Group.

Na polskim rynku (gdzie właśnie AIG sprzedała już w 1992 r. pierwszą polisę D&O) towarzystwa ubezpieczeniowe nie wypłacają jeszcze wysokich odszkodowań, więc konkurują niskimi składkami, byle pozyskać klientów. Brakuje rzeczowej dyskusji nad charakterem rodzimej oferty D&O. Za tym skrótem kryje się ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej członków organów spółek kapitałowych (Directors and Officers). W polskich realiach z ochrony nierzadko korzystają wyłącznie członkowie zarządów, natomiast członkowie rad nadzorczych są nią objęci pro forma. Nie wystarczy przełożyć na polski warunków ubezpieczenia – trzeba uwzględnić w nich także specyfikę ustrojową polskich spółek, zwłaszcza różną od modelu anglosaskiego organizację i współpracę zarządu i nadzoru. Istnieje niebezpieczeństwo, że towarzystwa ubezpieczeniowe uchylą się od wypłaty odszkodowania za skutki działań lub zaniechań członków rad nadzorczych.

To prawda, że fiskus nie sprzyja ubezpieczeniom D&O. Spółka nie może bowiem zaliczyć składki do kosztów uzyskania przychodów, a ubezpieczony przez nią członek jej organu obowiązany jest wykazać składkę w rocznym zeznaniu podatkowym łącznie z innymi przychodami i obliczyć należny podatek według skali (w praktyce wyniesie on najczęściej 40% przypisanego mu świadczenia). Lecz gdyby członek zarządu lub rady nadzorczej chciał ubezpieczyć się indywidualnie, nie będzie mógł skorzystać z odliczenia opłaconej składki jako (w całości lub części) kosztu uzyskania przychodu z tytułu członkostwa w zarządzie lub radzie. Zresztą nie jestem pewien, czy każde towarzystwo zdecyduje się go ubezpieczyć, bo wolą one ubezpieczać hurtem bezimiennych członków tych organów. Czy jest to właściwą praktyką?

Nurtuje mnie także pytanie, czy godzi się, by spółka obracała swoje środki na ochronę jej funkcjonariuszy przed skutkami ich własnego niedbalstwa? Przyjęte ostatnio przez giełdę zasady dobrej praktyki przemilczają tę istotną sprawę. Milczą one także w kwestii, czy spółka, która opłaca składkę za ubezpieczenie D&O, ma informować o tym (na przykład w raporcie rocznym), ujawniając poniesione koszty. Uważam, że polisa D&O wzmocni renomę spółki i zwiększy pewność obrotu. Jawność w tej sprawie leży w interesie rynku i akcjonariatu spółki, ale spodziewam się tu opozycji towarzystw ubezpieczeniowych. W niektórych krajach prawo zabrania spółce opłacania składki za członków jej organów. Także w Polsce spotkałem się już ze światłym poglądem, że jeżeli członkowie zarządu ubezpieczają się na koszt spółki bez podstawy po temu w postaci postanowienia umowy o pracę, lub uchwały walnego zgromadzenia bądź rady nadzorczej – wyrządzają oni spółce szkodę.

Kiedyś wzywałem do współdziałania towarzystw ubezpieczeniowych, spółek i fiskusa w poszukiwaniu nowoczesnego statusu podatkowego D&O. Dzisiaj widzę, że najpierw należy zapewnić większą przejrzystość tego ubezpieczenia. Zbyt wiele bowiem tutaj niewiadomych!

Tekst ogłoszony 23 lutego 2003 r. w tygodniku Gazeta Bankowa

Czytaj także:
2002.06.30 Kilka uwag w kwestii ubezpieczenia D&O w polskich realiach
2014.11.04 Paradoks D&O