Archiwa tagu: podrzutek

O dwóch postaciach dyskryminacji

Do 28 kwietnia trwają konsultacje projektu ustawy o badaniach sprawozdań finansowych, zastępującej ustawę z 2009 roku o biegłych rewidentach i ich samorządzie, podmiotach uprawnionych do badania sprawozdań finansowych oraz o nadzorze publicznym. Miałem o niej złe zdanie, nazwałem ją „Wielkim Zderzaczem Andronów”. Pastwiłem się nad pomysłem uregulowania komitetu audytu rady nadzorczej poza Ksh – wszak jego wprowadzenie było największą reformą ustroju spółki akcyjnej po II wojnie światowej, a dokonano tej reformy chyłkiem, na doczepkę, w ustawie o biegłych. Zwalczałem pomysł, zrodzony w ubiegłym roku i zaprezentowany w jednym z wcześniejszych projektów nowej ustawy, zakładający możliwość wprowadzenia do komitetu audytu „podrzutka”, osoby spoza składu rady nadzorczej. Przede wszystkim protestowałem przeciwko pozbawieniu przez ustawę o biegłych członka komitetu audytu posiadającego akcje nadzorowanej spółki – przymiotu niezależności. Uznaję, że nic tak nie skłoni członka rady nadzorczej, w tym członka jej komitetu audytu, do najwyższej staranności w nadzorze, jak zaangażowanie kapitałowe, rzecz jasna w umiarkowanym wymiarze, poniżej progu znacznego pakietu akcji.

Sprawa uregulowania komitetu audytu w ustawie o biegłych nie obciąża pilotującego tę ustawę Ministerstwa Finansów. To niezbyt fortunne rozwiązanie wynikło z braku wyobraźni i lenistwa urzędników Ministerstwa Sprawiedliwości. Zamysł ulokowania w komitecie audytu podrzutka szczęśliwie został zaniechany. Projekt ustawy zawiera kilka sensownych rozwiązań, lecz niestety podtrzymuje założenie, że członek rady nadzorczej, który jest (lub był w ciągu ostatnich 2 lat) akcjonariuszem nadzorowanej spółki, nie korzysta z przymiotu niezależnego członka komitetu audytu. To złe rozwiązanie, bowiem ponad potrzebę mnoży ono kryteria niezależności. Już teraz w komitetach audytu działają obok siebie niezależni w rozumieniu Dobrych praktyk spółek notowanych na GPW 2016, oraz niezależni w rozumieniu ustawy o biegłych.

Zwrócono mi uwagę na jeszcze jeden niefortunny przepis projektu ustawy. Wymaga on od biegłych rewidentów stałego uczestniczenia w programach szkoleń zawodowych. Słusznie, należy podnosić kwalifikacje. Nie przewidziano jednak wyjątku dla biegłych rewidentów, którzy z powodu podeszłego wieku zaprzestali wykonywać zawód, utrzymują się z emerytur, rent lub oszczędności. Teraz grożą im postępowania dyscyplinarne i wykreślenie ze swojej społeczności zawodowej. Szkolenia są odpłatne, co rzutuje na sytuację materialną weteranów zawodu, a przy tym – bezużyteczne, skoro nie prowadzą już oni badań sprawozdań finansowych.

Jest nie bez znaczenia, czy doświadczeni weterani zawodu biegłego rewidenta biorą udział w życiu swojej społeczności zawodowej. Przez dwa kolejne lata przewodniczyłem – ja, ktoś spoza tej społeczności, ale znający ją i szanujący – komisji powołanej przez Krajową Izbę Biegłych Rewidentów do opiniowania wniosków o medale i odznaki KIBR. Wnioski dotyczyły najbardziej zasłużonych biegłych, a wespół ze mną opiniowali je doświadczeni seniorzy profesji. Miałem możliwość poznania pożytków płynących z uczestnictwa w pracach KIBR i oddziałów regionalnych specjalistów, którzy zaprzestali już badania sprawozdań, bądź planowali uczynić to niebawem, ale dysponują ogromną wiedzą o warunkach wykonywania zawodu, koniecznych kwalifikacjach merytorycznych i etycznych, oraz umiejętnościami dydaktycznymi. Wypchnięcie ich na margines wyrządzi profesji biegłych niewypowiedzianą szkodę.

Projekt ustawy wymaga przeto zmian! Chodzi o art. 6 ust 1 pkt 2, traktujący o obowiązku odbywania przez biegłego obligatoryjnego doskonalenia zawodowego w każdym roku kalendarzowym, oraz art. 128 ust 7 pkt 6 lit. a) odbierający przymiot niezależności członkowi komitetu audytu posiadającemu (obecnie lub w ostatnich dwóch latach) akcje nadzorowanej spółki. Pierwszy przepis dyskryminuje weteranów zawodu biegłego rewidenta, drugi – posiadaczy akcji. Nie godzi się w Polsce, w Unii, w cywilizowanym świecie, dyskryminować kogokolwiek.
Czytaj także:
2015.09.23 Podrzutek w radzie nadzorczej
2015.12.01 Trzy powiewy grozy
2015.08.20 Zderzacz Andronów do remontu
oraz przywołane tam wcześniejsze teksty.

Trzy powiewy grozy

Im bardziej skomplikujemy nadzór nad spółką, tym trudniej będzie sprawować go skutecznie i zapobiegać wyprowadzaniu ze spółki pieniędzy akcjonariuszy.

Komitet audytu w radzie nadzorczej spółki publicznej wrócił na listę tematów gorących. Wcześniej został nim dlatego, że jego wprowadzenie oznaczało najważniejszą od dziesięcioleci zmianę ustroju spółki akcyjnej, w dodatku dokonaną poza Kodeksem spółek handlowych, w krytykowanej ustawie o biegłych rewidentach z 2009 roku. Obecnie, w obliczu nowych regulacji unijnych i konieczności wprowadzenia ich do polskiego porządku prawnego, czekają nas kolejne daleko idące zmiany. Trzy sprawy budzą szczególne kontrowersje: wysokość kar dla członków rad nadzorczych, możliwość wprowadzania do komitetu audytu osoby spoza składu rady nadzorczej, oraz kryterium niezależności członka komitetu audytu.

Wysokość wspomnianych kar nie została jeszcze ustalona, ale już wieje grozą. Projekt zakładał możliwość nakładania na członków rad nadzorczych (w tym członków komitetów audytu, bardziej narażonych na odpowiedzialność) kar administracyjnych w wysokości do 4 milionów złotych. Z tego pułapu udało się zejść do 1 miliona złotych, co nadal jest sumą ogromną w zestawieniu z wynagrodzeniami członków rad nadzorczych, nawet członków komitetów audytu, którzy mają więcej pracy i powinni być wyżej wynagradzani. Lecz polskie spółki publiczne są niewielkie, często cienko przędą, marnie płacą nadzorcom i doprawdy niewielu członków polskich rad byłoby w stanie utworzyć milionową rezerwę na wypadek ewentualnej kary. Niebezpieczeństwo tkwi w tym, że świadomi zagrożenia będą odmawiać posługi w radach nadzorczych pozostawiając jeszcze więcej miejsca dla tych bez pojęcia.

Skrytykowałem tutaj w ostrych słowach propozycję wprowadzenia do komitetu audytu osoby spoza składu rady nadzorczej. Taką osobę nazwałem podrzutkiem, kosmitą, obcym. Wyłożyłem kilkanaście wątpliwości dotyczących statusu prawnego podrzutka, jego odpowiedzialności, ubezpieczenia, wynagrodzenia itd. Niedawno na konferencji o komitetach audytu objawił się taki „podrzutek” z ciekawą wypowiedzią. Został wybrany przez walne zgromadzenie do komitetu audytu spółki niepublicznej. Do rady nadzorczej nie wszedł, ponieważ w jej składzie są tylko „członkowie z ramienia” inwestora, on zaś jest niezależny. Chwali sobie swój status: skupia się na tym, co należy do komitetu audytu, nie angażując się w decyzje właścicielskie, jak udzielanie zarządowi zgody na określone czynności lub prace nad strategią.

Inny uczestnik obrad, powszechnie szanowany zawodowy członek rad nadzorczych, gotów był uznać korzyści płynące z wyboru podrzutka do komitetu audytu nawet w spółce publicznej. Nadałby się na ojca chrzestnego gdyby ktoś kiedyś chciał podrzutka przysposobić. Lecz na pytanie, czy podrzutek może zagrozić uzasadnionym interesom akcjonariuszy, odpowiadam twierdząco. W polskiej spółce akcyjnej mamy zarząd i radę nadzorczą, komitety rady i jej członków delegowanych do samodzielnego lub indywidualnego wykonywania czynności nadzorczych – i już wystarczy tych bytów. Im bardziej skomplikujemy nadzór nad spółką, tym trudniej będzie sprawować go skutecznie i zapobiegać wyprowadzaniu ze spółki pieniędzy akcjonariuszy. Unikajmy takich niebezpieczeństw.

Nie kwestionuję pożytków płynących z obecności w radzie nadzorczej członków niezależnych. Rzecz w tym, co przyjmujemy za kryterium niezależności. Ministerstwo Finansów z uporem stoi na stanowisku, że w komitecie audytu członek niezależny powinien spełniać kryteria niezależności biegłego rewidenta. Urzędnicy nie zdają sobie sprawy, że rewident i komitet audytu stoją po różnych stronach. Gdyby stali po jednej, sprawozdaniami spółki zająłby się komitet audytu, biegły nie byłby potrzebny. Nałożony na niezależnych w komitecie audytu zakaz posiadania akcji nadzorowanej spółki jest niezrozumiały. Jak pańskie oko tuczy konia, tak nadzorca zaangażowany materialnie lepiej dogląda spraw spółki. Zrozumiały byłby raczej zakaz wybierania do komitetu audytu posiadaczy znacznych pakietów akcji oraz osób z nimi powiązanych.

Zanim doszło do ustawowego wynaturzenia standardu niezależności w komitecie audytu, Dobre praktyki spółek notowanych na GPW określały ten standard jako niezależność od spółki i podmiotów pozostających w istotnym powiązaniu ze spółką. Obecne Dobre praktyki, przyjęte przez Radę Giełdy w październiku b.r. kontynuują takie rozwiązanie, ponadto słusznie postulują niezależność przewodniczącego komitetu audytu. W rezultacie, spółki publiczne stają w obliczu nie lada wyzwania: powinny spełnić wymogi ustawy oraz odmienne od nich wymogi Dobrych praktyki. Zdarza się, że niezależnym w rozumieniu ustawy jest ktoś inny niż niezależny w rozumieniu Dobrych praktyk. To wcale nie jest śmieszne, ponieważ obnaża brak racji stojących za przepisem. Groza bije z faktu, że ani legislatorzy, ani oddany im do dyspozycji aparat urzędniczy nie potrafią zapewnić poprawnego stanowienia prawa.

Tekst ogłoszony 25 listopada 2015 r. w dzienniku PARKIET

Czytaj także:
2015.09.23 Podrzutek w radzie nadzorczej
2015.08.20 Zderzacz Andronów do remontu

Podrzutek w radzie nadzorczej

Ktoś wpadł na taki pomysł: Ksh dopuści możliwość wybierania przez walne zgromadzenie do komitetu audytu rady nadzorczej osoby spoza składu rady reprezentującej kwalifikacje w zakresie rewizji finansowej i /lub rachunkowości. Zalecam ponowną lekturę poprzedniego zdania. Oraz chwilę medytacji nad nim.

Przytoczona ciekawostka pochodzi z dokumentu „Projekt założeń projektu ustawy o zmianie ustawy o biegłych rewidentach…” autorstwa Ministerstwa Finansów (datowanego 5 sierpnia 2015 r.). Jedno z projektowanych założeń przewiduje przeniesienie regulacji komitetu audytu rady nadzorczej spółki akcyjnej z niefortunnie zredagowanej, a teraz przewidzianej do głębokiej nowelizacji, ustawy o biegłych – do Kodeksu spółek handlowych. W planowaniu przenosin nic dziwnego, wprowadzenie do rady nadzorczej komitetu audytu i związanego z tym wymogu niezależności członka rady (mniejsza z tym, że fatalnie skonstruowanego) to najważniejsza zmiana ustrojowa spółki akcyjnej od 1928 roku, a dokonano jej przecież poza Ksh. Nie widzę w tym winy MinFin, leży ona po stronie „właściciela” ustawy – Ministerstwa Sprawiedliwości, w tym czasie wielokrotnie inicjującego nowelizacje Ksh w sprawach o mniejszej wadze, a karygodnie lekceważącego sprawy naprawdę istotne.
Zapewne pomysłodawcami projektu MinFin kierowały poczciwe intencje: po pierwsze, w komitecie audytu, lub w radzie nadzorczej pełniącej zadania komitetu audytu, niezbędne są kwalifikacje w zakresie rewizji finansowej i /lub rachunkowości; po drugie, w radach nadzorczych dotkliwie brakuje członków z takimi kwalifikacjami. Te dwie niezaprzeczalne prawdy doprowadziły do ryzykownego wniosku: niechaj walne zgromadzenie powołuje osoby o takim profilu przynajmniej do komitetu audytu, bez powierzania im członkostwa w radzie. Pragnę jednak zadać kilka pytań:
1. Czemu miałoby służyć oderwanie członkostwa komitetu audytu od członkostwa w radzie nadzorczej, jakie i czyje uzasadnione interesy prawne zostałyby spełnione?
2. Skoro walne zgromadzenie mogłoby wybrać do komitetu audytu osobę z pożądanymi kwalifikacjami, dlaczego nie miałoby wybrać jej do rady nadzorczej?
3. Czy w przypadku przyjęcia pomysłu do realizacji należy względem osób wybieranych do komitetu audytu, ale nie do rady nadzorczej, wyłączyć przepis art. 385 § 2 dopuszczający inny sposób powoływania i odwoływania członków rady nadzorczej niż przez walne zgromadzenie? Gdyby tego zaniechano, powoływanie obok rady nadzorczej podrzutków – członków komitetu audytu mogłoby zostać uznane w statutach jako uprawnienie osobiste wybranych akcjonariuszy.
4. Czy wybór członka komitetu audytu, który nie wchodzi w skład rady nadzorczej, będzie mógł zostać dokonany przez walne zgromadzenie w drodze głosowania oddzielnymi grupami?
5. Jak należałoby ująć kwestię odpowiedzialności członka komitetu audytu, który nie jest członkiem rady nadzorczej, osoby dla rady obcej niczym przybysz z kosmosu, za działania lub zaniechania na szkodę spółki lub jej akcjonariuszy? Byłby obcy pasażerem na gapę, zwolnionym z odpowiedzialności?
6. Jak pomysłodawcy sygnalizowanego rozwiązania wyobrażają sobie ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej takiego członka solo komitetu audytu? Czy liczą, że zakłady ubezpieczeń obejmą kosmitę polisą Directors & Officers – czy może zakładają, że działałby on bez ubezpieczenia D & O?
7. Czy ów podrzutek mógłby zostać przez radę nadzorczą, w skład której przecież nie wejdzie, delegowany do samodzielnego pełnienia określonych czynności nadzorczych?
8. Czy do osoby wybranej do komitetu audytu, lecz nie do rady nadzorczej, należałoby odnosić wprost – czy może przez analogię? – zasady postępowania dotyczące członka rady nadzorczej w kwestiach konfliktu interesów, zachowania poufności obrad rady, tajemnicy przedsiębiorstwa spółki itd.?
9. Czy w sytuacji, gdy zadania komitetu audytu zostaną powierzone radzie nadzorczej in pleno (projekt założeń projektu dopuszcza takie rozwiązanie wyłącznie w małych spółkach) zajdzie możliwość powołania osoby reprezentującej pożądane kwalifikacje „obok” rady nadzorczej, czyli nie do jej składu?
10. Jak wynagradzać podrzutka?
11. Czy wzięto pod uwagę, że oprócz komitetu audytu działają w radach nadzorczych także inne komitety, na przykład ds. strategii, ryzyka, corporate governance, a jeden z nich, komitet wynagrodzeń, został już prawnie zinstytucjonalizowany w bankach i niektórych domach maklerskich? Gdyby przeto walne zgromadzenie i do tych komitetów powoływało obcych – osoby spoza składu rady nadzorczej – mogłoby to doprowadzić do chaosu, może nawet paraliżu rad.

Czytelnik łatwo dostrzeże, że mam kłopot z ogarnięciem istoty problemu, nawet z nazwaniem go. Użyłem wielu pojęć: przybysz z kosmosu, kosmita, obcy – pasażer na gapę, członek solo komitetu audytu, ale najbardziej trafny jest przecież termin „podrzutek” (w miłej mi godce ślonskiej – „podciep”).

Tekst ogłoszony 21 września 2015 r. w dzienniku PARKIET.
Czytaj także:
2015.08.20 Zderzacz Andronów do remontu
2013.01.02 Wielki Zderzacz Andronów