Archiwa tagu: powód rezygnacji

REZYGNACJA PIASTUNA SPÓŁKI AKCYJNEJ: NAJCZĘŚCIEJ ZADAWANE PYTANIA (PYTAQ VI)

I. DLACZEGO INSTYTUCJA REZYGNACJI PIASTUNA SPÓŁKI AKCYJNEJ BUDZI WĄTPLIWOŚCI?
Odpowiedź jest prosta: Kodeks spółek handlowych (Ksh) nie zawiera szczegółowej regulacji instytucji rezygnacji piastuna (członka zarządu lub rady nadzorczej) spółki akcyjnej, odsyłając w tej kwestii do Kodeksu cywilnego (Kc), a konkretnie – do przepisów o wypowiedzeniu zlecenia przez przyjmującego zlecenie (art. 746 §§ 2 i 3 Kc). Nic w tym dziwnego. Przepisy o spółkach handlowych są częścią systemu prawa cywilnego. Lecz dla wielu dwie ustawy to zbyt wiele, więc piszą do mnie.
II. KOMU NALEŻY ZŁOŻYĆ REZYGNACJĘ?
Ta kwestia budzi w praktyce rozterki. Rezygnację należy złożyć spółce. W praktyce jedynym organem urzędującym stale jest zarząd, rezygnacja powinna więc zostać doręczona zarządowi. Oczekuje się, że piastun spółki (członek zarządu bądź rady nadzorczej) niezwłocznie zawiadomi o swojej rezygnacji zarówno zarząd, jak– w sposób przyjęty w danej organizacji – radę nadzorczą.
III. KIEDY REZYGNACJA WCHODZI W ŻYCIE?
Rezygnacja staje się skuteczna w terminie określonym przez składającego rezygnację, czyli niezwłocznie, z chwilą należytego doręczenie spółce, bądź w oznaczonej w rezygnacji dacie. W żadnym wypadku rezygnacja nie wchodzi w życie w terminie przyjęcia jej przez spółkę, ponieważ jest ona czynnością jednostronną.
IV. CZY MOŻNA ODRZUCIĆ REZYGNACJĘ?
Rezygnacja jako przyczyna wygaśnięcia mandatu piastuna spółki wymieniona jest w art. 369 § 5 Ksh (zob. także art. 386 § 2) na równi ze śmiercią i odwołaniem z funkcji. Odwołanie można cofnąć, śmierci już nie. Rezygnacji nie można odrzucić, gdyż pełnienie funkcji w organie spółki nie polega na przymusie. Nie ma zatem sensu głosować nad przyjęciem rezygnacji, co się niestety zdarza nawet w poważnych spółkach – w przypadku negatywnego wyniku takiego głosowania należałoby przyspawać rezygnującego do krzesła. Zwoływanie nadzwyczajnego walnego zgromadzenia w sprawie przyjęcia rezygnacji (były takie ekscesy) jest nieporozumieniem.
Czytaj: 2001.12.03 Odwołanie na puszczy
V. CZY MOŻNA WYCOFAĆ REZYGNACJĘ?
Można (chociaż wygląda to niepoważnie) wycofać złożoną spółce zapowiedź rezygnacji z ponownego ubiegania się o wybór do zarządu lub rady nadzorczej, ponieważ jest to deklaracja intencji, nie zaś wiążące oświadczenie woli. Zgodnie z Kc, odwołanie rezygnacji byłoby skuteczne, gdyby dotarło do spółki jednocześnie z oświadczeniem o rezygnacji, lub wcześniej.
Czytaj: 2001.12.17 Samozwaniec
VI. CZY NALEŻY UJAWNIAĆ POWÓD REZYGNACJI?
Nie jest to wymagane. Gdyby ujawnienie powodu rezygnacji naraziło spółkę na szkodę, rezygnujący mógłby ponieść odpowiedzialność, więc powód nie bywa ujawniany, bądź zastępuje się go ogólnikami („względy osobiste”, „stan zdrowia”, „wypełnienie misji”). Spółka mogłaby określić w statucie karę za złożenie rezygnacji bez ważnego powodu, ale nie jest to praktykowane.
Czytaj: 2001.01.22 Mroczny powód rezygnacji
VII. CZY TRZEBA DOWIEŚĆ NALEŻYTEGO ZŁOŻENIA REZYGNACJI?
Dobrze być przygotowanym, że ktoś zakwestionuje skuteczne złożenie rezygnacji, bo spółka zaniedba niezwłocznej aktualizacji składu jej organów w rejestrze. Na wszelki wypadek należy zadbać o potwierdzenie doręczenia spółce rezygnacji. Niby nie musi być ona złożona na piśmie, praktykowane bywa także składanie rezygnacji w formie elektronicznej, lecz w każdym przypadku wskazane jest, ze względów dowodowych, uzyskanie potwierdzenia doręczenia rezygnacji. Rezygnacja ustna zgłoszona do protokołu walnego zgromadzenia jest uwiarygodniona protokołem w formie aktu notarialnego.
VIII. CZY REZYGNACJA MOŻE ZOSTAĆ ODROCZONA?
W większości przypadków rezygnacja wchodzi w życie z chwilą jej złożenia, ale rezygnujący może określić inny termin wejścia swojej rezygnacji w życie (na przykład z końcem miesiąca, bądź po najbliższym posiedzeniu organu, którego jest członkiem). Spółka może zabezpieczyć się przed skutkami nagłej rezygnacji, ustalając w statucie czas między doręczeniem rezygnacji a wygaśnięciem mandatu. Kiedyś wyśmiewałem spółkę, która przyjęła, że rezygnacja wchodzi w życie sześć tygodni po jej doręczeniu, mnie natomiast wyśmiewał prawnik tej spółki. Pozostałem przy swojej opinii.
Czytaj: 2004.12.13 Dziurawy statut, pełna kieszeń
IX. CZY, OBEJMUJĄC MANDAT W ZARZĄDZIE LUB RADZIE NADZORCZEJ, NALEŻY ZŁOŻYĆ SPÓŁCE REZYGNACJĘ BEZ DATY?
Nie! Oczekiwanie, że piastun spółki złoży rezygnację in blanco, bez daty, jest przejawem zdziczenia obyczajów. Składając taki dokument, piastun spółki staje się podatny na szantaż i manipulacje. Uczciwy człowiek tak nie postąpi.
Czytaj: 2015.05.31 Czuj się odwołany!
X. CZY ZŁOŻENIE REZYGNACJI ZWALNIA OD ODPOWIEDZIALNOŚCI?
Nie! Odpowiedzialność ponosi się z tytułu działań lub zaniechań, złożenie rezygnacji nie daje immunitetu przed odpowiedzialnością.
XI. CZY REZYGNACJA MOŻE SPOWODOWAĆ SZKODĘ?
Jak najbardziej. Najczęstszy przypadek to stadne rezygnacje członków rady nadzorczej, mające na celu zdekompletowanie tego organu w celu odroczenia odwołania (przez następny skład rady) zarządu spółki. Praktykowano to w PZU Życie w epoce „Lekarzy bez granic”. Do szkody może dojść także, kiedy rezygnujący ogłosi powody rezygnacji dyskredytujące spółkę; otwiera to jednak drogę do postępowania mającego na celu pociągnięcie go do odpowiedzialności.
Czytaj: 2001.03.19 Panika szalonych pudli
XII. CZY WŁAŚCIWE JEST SKŁADANIE REZYGNACJI PRZEZ CZŁONKA RADY NADZORCZEJ REPREZENTUJĄCEGO INWESTORA, KTÓRY WYSZEDŁ ZE SPÓŁKI?
W teorii członkowie rady nadzorczej nie są reprezentantami inwestorów, którym zawdzięczają wybór do rady. Uważam, że członek rady reprezentuje w niej cały kapitał spółki, nie jego ułamek przypadający na swojego mocodawcę. W praktyce członkowie rady zachowują się jak przedstawiciele poszczególnych inwestorów, więc kiedy inwestorzy wychodzą ze spółki, oni składają rezygnacje. Rynki godzą się z takim obyczajem, niemniej jest naganne, gdy rezygnacje powodują zdekompletowanie rady nadzorczej.
Czytaj: 2002.01.14 Hinduska wdowa

PYTAQ to odpowiedzi na często zadawane pytania.

Hinduska wdowa [2002]

Teoria i praktyka różnią się w kwestii, w czyim interesie powinien działać członek rady nadzorczej. W środowisku prawniczym panuje teoria, że członek rady nadzorczej nie powinien utożsamiać się z interesem inwestora, któremu zawdzięcza wybór. Kiedy dojdzie do konfliktu interesów spółki i inwestora, członkowie rady nadzorczej winni dać prymat interesom spółki. W praktyce bywa inaczej. Członkowie rad nadzorczych zajmują różne postawy, zależne od sposobu umocowania ich w radzie. Jest w radach grono osób niezależnych, zarówno od samej spółki, jak od poszczególnych inwestorów. Tylko od nich można oczekiwać, by wzbili się ponad doraźne (i sprzeczne!) interesy poszczególnych inwestorów.

Rzecz w tym, że w polskich radach jest niewielu niezależnych członków. Otóż, paradoksalnie, inwestorom nie zależy na tym, by nadzór nad spółkami przekazać w ręce osób działających w interesie spółek. Inwestor niekoniecznie kieruje się dobrem spółki. Często patrzy, jak by z niej coś urwać. Niekoniecznie przeto współpracuje z innymi inwestorami. Często patrzy, jak by ich wykiwać. Natomiast niezależni członkowie rad nadzorczych dają baczenie na to, by nikt nie urywał i nie kiwał, więc nie dla wszystkich bywają wygodni.

Coraz więcej miejsc w radach nadzorczych obsadzają inwestorzy finansowi. Niektórzy wchodzą do spółki na dłużej. Inni wpadają na chwilę i zajmują miejsca blisko wyjścia. Jedni i drudzy chętnie kierują swoich ludzi do pracy w radzie nadzorczej. Członkowie rady nadzorczej zatrudnieni w instytucjach finansowych, które nabyły pakiet akcji spółki i mogą z tego tytułu obsadzać miejsca w radzie, kierują się lojalnością względem swojej macierzystej firmy. Gdyby interes tej firmy okazał się rozbieżny z interesem spółki – tym gorzej dla spółki. Pracownicy instytucji finansowych sprawują nadzór nad licznymi spółkami, w które ich firma zainwestowała. Nie przywiązują się oni do poszczególnych spółek, jak nie przywiązuje się ich firma. Nie przywiązują się także do swoich miejsc w radach nadzorczych. Kiedy tylko macierzysta firma wychodzi z inwestycji – składają rezygnację.

Różne bywają tylko bezpośrednie motywy tych rezygnacji. Podzielę je na trzy grupy. Niektórzy rezygnują pod naciskiem macierzystej firmy, która nie chce, żeby jej personel zajmował się czymkolwiek prócz służby dla pracodawcy (a zajmowanie się spółką, która wypadła z portfela, przestało leżeć w jego interesie). Inni rezygnują z braku czasu na zajmowanie się czymkolwiek poza pracą zawodową (a zajmowanie się spółką, która wypadła z portfela, nie należy dłużej do ich zadań). Są też tacy, którzy rezygnują w obawie przed konfliktem interesów, skoro ich mocodawca może zainwestować w konkurencyjną spółkę i właśnie im powierzyć zajęcie się jej sprawami.

Polskie spółki pilnie potrzebują dobrej praktyki nadzoru. Przybliżymy się do tego celu propagując zalety statusu niezależnych członków rad nadzorczych. Oddalamy się od tego celu nie dostrzegając, że w radach nadzorczych pracują także członkowie pod wieloma względami zależni od swoich mocodawców. Nie ma sensu walczyć z tym zjawiskiem, ani potępiać go. Walczę z traktowaniem rad nadzorczych jako drzwi obrotowych, w które co chwilę ktoś wchodzi, by zaraz potem wyjść. Głoszę korzyści płynące za stabilnego nadzoru. Ale nie rzucam gromów na przedstawicieli instytucji finansowych, którzy ustępują z rad nadzorczych, kiedy ich mocodawca wycofał się ze spółki. Problem tkwi jednak w tym, że kiedy inwestorzy stadnie opuszczają spółkę, stadna rezygnacja członków rady pozbawia spółkę nadzoru.

Tak stało się w MCI Management. W ostatnich miesiącach z rady nadzorczej ustąpiło bodaj sześciu członków (‘bodaj’, gdyż nie wszystkie komunikaty spółki są ogłaszane na witrynie Onet). Jeden za powód rezygnacji podał konflikt interesów. Dwóch nie podało powodów. Jeden nieprzekonująco zasłonił się przyczynami osobistymi. Dwóch wskazało na obniżenie przez ich mocodawców zaangażowania w spółkę.

Z tego wniosek, że kiedy inwestor wycofuje się ze spółki, umocowany przez niego członek rady nadzorczej traci tytuł do stanowiska. Hinduska wdowa też idzie na stos wraz ze zwłokami męża. Statut spółki sankcjonuje tę praktykę. Tak długo jak oznaczony w nim akcjonariusz posiada co najmniej 20 procent głosów na walnym zgromadzeniu, powołuje on i odwołuje dwóch członków rady nadzorczej (liczącej od trzech do sześciu członków). Jest to dopuszczalne. Traci on to uprawnienie w przypadku zejścia poniżej progu 20 procent głosów. Wówczas mandaty powołanych przez niego członków rady wygasają. „Stwierdzenie wygaśnięcia mandatów dokonuje w formie uchwały rada nadzorcza na swoim najbliższym posiedzeniu”. Także to rozwiązanie jest dopuszczalne. Osłabia ono szlachetną i nieżyciową teorię, że członek rady ma dawać prymat interesom spółki nad interesami mocodawcy.

Tekst ogłoszony 14 stycznia 2002 r. w Magazynie Finansowym dziennika Prawo i Gospodarka.

Samozwaniec [2001]

Praktyka dowodzi, że łatwiej złożyć rezygnację, niż pojąć znaczenie i skutki prawne tego kroku.

Z rynku publicznego dobiegają niepokojące sygnały dotyczące rezygnacji członków organów spółek. Rezygnacje składane są licznie. Nie są ujawniane ich powody. Rynkowi powszechnie doskwiera brak świadomości skutków złożenia rezygnacji. Prowadzi to do zwyrodnień. Na przykład radzie nadzorczej jednej ze spółek publicznych przewodniczy samozwaniec nie będący już w ogóle członkiem rady. Za sprawą takich praktyk, ryzyko inwestowania w spółki publiczne jest w Polsce wręcz niewyobrażalne!

Rezygnacje są liczne. Z komunikatów ogłoszonych w systemie Emitent w pierwszym tygodniu (od 3 do 9) grudnia wyłowiłem przypadki złożenia rezygnacji przez prezesa jednej i członka zarządu innej spółki giełdowej. Wiceprezes trzeciej i członek zarządu czwartej spółki zostali w tym czasie odwołani przez rady nadzorcze ‘w związku ze złożoną rezygnacją’. Wyłowiłem też osiem przypadków rezygnacji z rad nadzorczych. Ściśle biorąc, rezygnacje z członkostwa w radach pięciu innych spółek złożyło siedem osób. Z jednej z rad w ciągu tygodnia zrezygnowały aż cztery osoby. Jedna osoba złożyła rezygnację z członkostwa w dwóch radach. Dwanaście rezygnacji z pracy w organach spółek w ciągu zaledwie pięciu dni roboczych to zjawisko niepokojące. Źle świadczy ono o rynku.

Często przyrównuję polskie rady nadzorcze do drzwi obrotowych: stale ktoś wychodzi albo wchodzi. Do rad, a nawet zarządów, wybierane są osoby niepoważne, które nie potrafią dosłużyć końca kadencji. Kiedyś zwracałem uwagę na masowe rezygnacje członków rad nadzorczych w trójkącie bermudzkim PZU – PZU Życie – Totalizator Sportowy. ‘Wielkiego Szu’ już nie ma, ale przetrwały stadne rezygnacje z rad nadzorczych.

Nie są ujawniane powody rezygnacji. Konkretny i ważny powód został ujawniony tylko przez jedną osobę, rezygnującą z członkostwa w dwóch radach. Kilka rezygnacji zostało umotywowanych względami osobistymi, kilka innych nie zostało umotywowanych. Nie chodzi o ciekawość, lecz o odpowiedzialność. Kto składa rezygnację z zarządu lub rady nadzorczej bez ‘ważnego powodu’ – jest odpowiedzialny za szkodę. Czy rezygnacja może spowodować szkodę? Otóż tak, jeżeli skutkuje na przykład zdekompletowaniem organu. Czy ‘względy osobiste’ to ‘ważny powód’, zwalniający od odpowiedzialności? Otóż niekoniecznie. Ktoś może kiedyś odpowie za skutki niefrasobliwej rezygnacji.

Rynkowi powszechnie doskwiera brak świadomości skutków złożenia rezygnacji. Spółki nie rozumieją, że rezygnacja jest takim samym powodem wygaśnięcia mandatu, jak upływ kadencji, śmierć lub odwołanie. Nie ma zwyczaju odwoływania kogoś z powodu śmierci. Nie ma też potrzeby odwoływania ‘w związku ze złożoną rezygnacją’. Członkostwo organu spółki ustaje zatem w chwili skutecznego złożenia rezygnacji i nie ma już znaczenia, czy składający rezygnację zostanie w jej następstwie odwołany, czy przeciwnie – jego rezygnacja zostanie odrzucona. Znam taki przypadek!

Skuteczność rezygnacji zależy od tego, czy oświadczenie woli, którego treścią jest rezygnacja, doszło do spółki w taki sposób, że mogła ona zapoznać się z jego treścią. Polskie prawo dopuszcza swobodę formy oświadczenia woli, przeto nie jest konieczne składanie rezygnacji w formie pisemnej. Można ją także złożyć ustnie do protokołu (tak było 3 grudnia na jednym z walnych zgromadzeń). Odwołanie oświadczenia woli w przedmiocie rezygnacji jest skuteczne, jeżeli doszło do adresata jednocześnie z tym oświadczeniem lub wcześniej. W innym przypadku – rezygnacja staje się ostateczna, mandat wygasa, członkostwo ustaje, basta.

Niefrasobliwość członków rad oraz powszechna nieznajomość prawa w spółkach i wokół nich prowadzi do zwyrodnień. W radzie nadzorczej Szeptelu wybuchła epidemia rezygnacji. 3 grudnia rezygnuje przewodniczący rady, powołując ‘względy osobiste’. Spółka informuje o tym tego samego dnia w raporcie bieżącym. Nazajutrz spółka ogłasza, że 3 grudnia rezygnacje złożyli także dwaj członkowie rady, oczywiście ze względów osobistych. 5 grudnia Szeptel informuje, że przewodniczący rady 4 grudnia ‘odwołał ze względów formalnych swoje oświadczenie woli z 3 grudnia’ w przedmiocie rezygnacji z rady, przeto ‘tym samym’ pełni funkcję przewodniczącego rady. O jakie ‘względy formalne’ tu chodzi? 6 grudnia Szeptel informuje, że z rady ustąpił jeszcze jeden członek. Podał on ważny powód rezygnacji, przeto jego sytuacja jest czysta.

Szeptel ma więc burzliwe życie wewnętrzne. Były przewodniczący rady odwołał swoją rezygnację, ale z równym skutkiem mógłby odwołać królową brytyjską. Twierdzi, że nadal pełni funkcję, ale z równym skutkiem mógłby utrzymywać, że zasiada na brytyjskim tronie. Współcześnie samozwańca czeka nie kat, lecz śmieszność.

Tekst ogłoszony 17 grudnia 2001 r. w Magazynie Finansowym dziennika Prawo i Gospodarka
Czytaj także: