Archiwa tagu: regulamin RN

Wszystko w porządku

W licznych regulaminach rad nadzorczych, a nawet w statutach spółek notowanych na GPW zawarto postanowienie, że rada nadzorcza nie może na posiedzeniu podejmować uchwał w sprawach, które nie zostały objęte porządkiem obrad, chyba że wszyscy członkowie rady są obecni i żaden z nich nie wyrazi sprzeciwu. Ten, który to wymyślił, słyszał dzwony, ale pomylił obrządki, przenosząc do rady nadzorczej zasadę ustrojową walnego zgromadzenia. Nie wiem, jakie przyświecały mu intencje, efekt jest wszakże szkodliwy: nieobecność członka rady nadzorczej na posiedzeniu blokuje możliwość powzięcia przez radę uchwał nawet w sprawach wyjątkowej wagi, których nie przewidziano wcześniejszym porządkiem obrad. Wystarczy, że jedna spółka przyjmie jakieś niefortunne rozwiązanie, a z komputera kancelarii prawnej, która ją obsługuje, wypełznie ono na rynek, zakazi dokumenty innych spółek, a w końcu trafi do bezmyślnie kleconego wzorca statutów i regulaminów.

Porządku obrad rady nadzorczej nie dotykają rygory, jakimi obłożono porządek walnego zgromadzenia. Ten ostatni podlega ochronie prawnej od chwili ogłoszenia o walnym zgromadzeniu. Nie można go dowolnie zmieniać lub uzupełniać. Akcjonariusz nie jest bowiem obowiązany uczestniczyć w walnym, a decyzję o uczestnictwie może podjąć po zapoznaniu się z porządkiem obrad i pod wpływem jego zawartości. Wobec tego walne nie może podjąć uchwał w sprawach nieobjętych porządkiem obrad, chyba że na WZ reprezentowany jest cały kapitał i nikt z obecnych nie zgłasza sprzeciwu dotyczącego podjęcia uchwały. Lecz członek rady nadzorczej znajduje się w innej sytuacji. Po pierwsze, w radzie nie reprezentuje on kapitału, choćby mu się tak zdawało. Po drugie, ciąży na nim obowiązek uczestniczenia w posiedzeniach rady i w głosowaniach prowadzonych poza posiedzeniami, jeżeli statut spółki je dopuszcza. Na gruncie Kodeksu handlowego z 1934 r. nie dopatrywano się takiego obowiązku, można go jednak wysnuć z przepisów Ksh.

Zresztą porządek obrad w istocie powstaje dopiero na posiedzeniu rady. Obowiązek ogłaszania go już w zaproszeniu na radę zachodzi tylko wtedy, gdy radę zwołuje w trybie specjalnym członek rady albo zarząd spółki po uprzednim złożeniu przewodniczącemu rady żądania jej zwołania, jeżeli przewodniczący nie zwołał posiedzenia w terminie dwóch tygodni od otrzymania wniosku. Wówczas rada nie powinna skreślać z porządku obrad spraw przewidzianych przez uprawnionego do zwołania rady, może jednak porządek uzupełniać. Natomiast jeżeli przewodniczący zwołuje radę nadzorczą z własnej inicjatywy, nie musi on przed posiedzeniem ogłaszać porządku obrad, chociaż nie wyobrażam sobie, jak rada tak zwoływana miałaby procedować, sprawując „stały nadzór nad działalnością spółki we wszystkich dziedzinach jej działalności”. Inna sprawa, że widziałem porządki obrad, z których nie wynikało, czym rada ma się zająć. Przewidywały one kolejno: otwarcie posiedzenia – omówienie bieżących wyników spółki na podstawie analizy wskaźników – podjęcie stosownych uchwał – spotkanie z prezesem zarządu – zamknięcie posiedzenia.

Wobec tego, jaki powinien być porządek obrad rady? Uważam, że projekt rozsyłany przed posiedzeniem członkom rady i zarządowi powinien obejmować wszystkie tematy obrad rady ze wskazaniem, czy w danym punkcie przewidziane jest podjęcie uchwały, jakie materiały należy w danym punkcie przestawić radzie, kto odpowiada za ich przygotowanie oraz w jakim terminie powinny one zostać dostarczone lub udostępnione, oraz kto spora rady i zarządu zostaje zaproszony do dyskusji nad poszczególnymi punktami. Porządek obrad powinien także przewidywać możliwość wnoszenia pod uwagę rady już na posiedzeniu, przez członków rady i zarząd, spraw bieżących (i tylko bieżących!). Rada powinna na każdym posiedzeniu zapoznawać się z tematyka wszystkich uchwał podjętych przez zarząd w czasie od jej ostatniego posiedzenia, oraz poczynić – z udziałem zarządu – przynajmniej wstępne ustalenia dotyczące terminu i tematyki następnego posiedzenia.

Nie zalecam natomiast wprowadzania do porządku obrad dyskusji nad protokołem poprzedniego posiedzenia, bo to zajmuje dużo czasu i niczego nie daje. Jeżeli rada przytomnie zrezygnuje z protokołowania przebiegu dyskusji i ograniczy protokół do treści wymaganej przez Ksh, można go podpisać, najlepiej na koniec protokołowanego posiedzenia, unikając zbędnej debaty dzielącej każdą wypowiedź na czworo.

Zatem porządek obrad przedstawiony w „zaproszeniu” na posiedzenie rady (ten termin brzmi archaicznie, bardziej stosowne byłoby „zawiadomienie”, a nawet „wezwanie”) jest tylko propozycją. Zebrawszy się, rada nadzorcza uchwala porządek obrad i może zmieniać projekt z zaproszenia, może go też uzupełniać bez względu na to, czy wszyscy członkowie biorą udział w posiedzeniu. Wystarczy, że jest kworum. Nieobecność na posiedzeniu nie powinna dawać przywileju blokowania możliwości podjęcia przez radę uchwał w sprawach nieobjętych porządkiem obrad, a w istocie – projektem porządku. Sprawy formalne nie mają istotnego znaczenia dopóki wszystko idzie dobrze, a w radzie panuje harmonia. Kiedy dochodzi do konfliktu, forma przybiera na znaczeniu. Lepiej, by wszystko było w porządku. Także w porządku obrad.

Czytaj także:
2001.11.19 Między sztuką a sztuczkami
2001.12.10 Od porządku do obrad

O radzie nadzorczej mądrze i przystępnie [2011]

Grzegorz Domański, Magdalena Jagielska: Rada nadzorcza spółki akcyjnej. Powoływanie, kompetencje, funkcjonowanie – aspekty prawne. Podręcznik praktyczny z wzorami dokumentów. Wolters Kluwer 2011. s. 356.

Trafną charakterystykę tomu daje już jego metryka: nazwiska Autorów, tytuł i podtytuły. Oraz wstęp, określający krąg adresatów ksiązki: nie są nimi prawnicy, w szczególności specjalizujący się w prawie spółek handlowych, są natomiast praktycy, a także studenci problematyki ładu korporacyjnego na wydziałach prawa, ekonomii i zarządzania. Podręcznik praktyczny ma formułę przystępną i zwięzłą; użytkownik pragnący dowiedzieć się więcej ponad niezbędne minimum może skorzystać ze wskazówek płynących z licznych przypisów. Wywód dzieli się na pięć rozdziałów traktujących o [I] nadzorze w spółce akcyjnej, [II] kształtowaniu składu osobowego rady nadzorczej, [III] kompetencjach rady nadzorczej, [IV] podejmowaniu uchwał przez radę nadzorczą, oraz [V] odpowiedzialności członków rady nadzorczej. Ważne jest wyjście poza procedury oraz utarte schematy myślenia i działania. Podręcznik podejmuje więc tematy komitetów rady nadzorczej, korzystania przez radę z pomocy ekspertów zewnętrznych, zdolności do pełnienia funkcji członka rady, pożądanych cech członka rady, liczebności rady, podejmowania przez radę nadzorczą uchwał poza posiedzeniem. Uzupełnieniem wywodu jest zbiór wzorów dokumentów, z których rada nadzorcza korzysta, bądź je uchwala.

Wzór statutu jest przykładem godnej polecenia dyscypliny w kwestii określenia przedmiotu działalności spółki. Otóż wiele kancelarii zaleca założycielom określanie przedmiotu działalności spółki możliwie szeroko, „na wszelki wypadek”; później akcjonariusze dziwią się, że za sprawą podjęcia przez spółkę działalności w dziedzinach egzotycznych, odległych od jej pierwotnego profilu – wyciekły z niej ich pieniądze. Statut wielokrotnie odwołuje się do Dobrych praktyk spółek notowanych na GPW, na przykład w kwestii kryteriów niezależności członków rady nadzorczej, trybu zawierania przez spółkę umów z podmiotem powiązanym, treści przedstawianej przez radę nadzorczą walnemu zgromadzeniu zwięzłej oceny sytuacji spółki. Ciekawostka: zgodnie ze statutem, rada nadzorcza może podejmować uchwały jedynie w sprawach objętych porządkiem obrad (chociaż od tej rygorystycznej zasady statut przewidział odstępstwa). Inna ciekawostka: statut nie wymaga, by w procesie podejmowania uchwały poza posiedzeniem, przy użyciu środków bezpośredniego porozumiewania się na odległość, należało zapewnić uczestniczącym w tej czynności członkom rady możliwość wzajemnego komunikowania się; wystarczy, że mogą oni komunikować się co najmniej z przewodniczącym. Inna sprawa, że statut przewiduje, iż rada nadzorcza zbiera się w miarę potrzeb, nie rzadziej jednak niż raz w miesiącu.

Wzór regulaminu rady nadzorczej zawiera liczne standardy sformułowane w Dobrych praktykach oraz postanowienia ułatwiające płynną działalność rady i unikanie konfliktów. Członek rady nie powinien rezygnować z funkcji w tracie kadencji, jeżeli mogłoby to uniemożliwić działanie rady, w szczególności jeżeli mogłoby uniemożliwić terminowe podjęcie istotnej uchwały. Otrzymawszy od członka rady lub zarządu żądanie zwołania rady, przewodniczący zwołuje ją terminie dwóch tygodni od dnia otrzymania wniosku na dzień przypadający nie później niż trzy tygodnie od dnia otrzymania wniosku. Członek rady dotknięty konfliktem interesów lub stojący w obliczu możliwości powstania takiego konfliktu powinien poinformować o tym radę i powstrzymać się od zabierania głosu i głosowania w sprawie, w której konflikt zaistniał. Ważne: członek rady – każdy, nie tylko wspomniany powyżej – może wnioskować o podjęcie przez radę uchwały co do istnienia takiego konfliktu (nawet jeżeli nie ma jej w porządku obrad).

Posiedzenia rady są utrwalane w postaci dźwiękowej oraz protokołowane. Zawartość protokołu wyliczono w piętnastu punktach; nie ma wśród nich uchwał. Praktyka dowodzi, że uchwały traktowane jako załączniki do protokołu łatwiej zawieruszyć lub podmienić (casus Optimus SA 2006). Przyjęte tu rozwiązanie wynika zapewne z ustaleń dotyczących podpisywania dokumentów: jak domyślam się, uchwały podpisywane są niezwłocznie po ich powzięciu, protokół na następnym posiedzeniu rady. Jeżeli rada odrzuci uwagi zgłoszone do protokołu przez członka rady, ma on prawo wnieść zdanie odrębne (chodzi o zdanie odrębne nie względem uchwał, a względem treści protokołu, w którym uchwał nie ma). Jaki jest cel i los nagrań dźwiękowych, regulamin nie wyjaśnia. Inaczej wygląda protokół uchwały powziętej poza posiedzeniem: tym razem treść uchwał ujęta jest w protokole, nie w załącznikach do niego. Za to załącznikami do protokołu są zdania odrębne. Uchwały podejmowane poza posiedzeniem obowiązują z dniem sporządzenia protokołu przez przewodniczącego rady.

Ważne: członkowie rady nadzorczej, zarówno delegowani przez radę do pełnienia określonych czynności nadzorczych, jak delegowani przez grupę akcjonariuszy do stałego indywidualnego wykonywania nadzoru, składają radzie, z częstotliwością przez nią ustaloną, pisemne sprawozdania z dokonanych ustaleń. Wart polecenia wszystkim spółkom jest wzór oświadczenia w sprawie wyrażenia zgody na pełnienie funkcji członka rady nadzorczej oraz dodatkowych oświadczeń kandydata na członka rady nadzorczej (załącznikiem powinien być życiorys zawodowy kandydata). Wzór zaproszenia na posiedzenie rady nadzorczej precyzuje tematykę obrad, a porządek obrad określa, w jakich punktach spodziewane jest podjęcie uchwały.

Wzór zgłoszenia chęci uczestnictwa w posiedzeniu rady nadzorczej za pośrednictwem środków bezpośredniego porozumiewania się na odległość wychodzi poza ramy ustawy, dopuszczającej przecież wykorzystanie środków bezpośredniego porozumiewania się na odległość w toku – jak rozumuję – podejmowania uchwał poza posiedzeniem. Nie widzę jednak przeciwwskazań, by dopuścić nieobecnego na posiedzeniu nie tylko do oddania głosu na piśmie za pośrednictwem innego członka rady nadzorczej (co jest procedurą niepraktyczną), także do zdalnego uczestniczenia w posiedzeniu w formie telekonferencji.

Wzór protokołu z posiedzenia rady nadzorczej kładzie – zgodnie ze swoją nazwą – nacisk nie na uchwały, których protokół nie obejmuje (wątpliwości w tej kwestii zgłosiłem już powyżej), co na przebieg posiedzenia, w domyśle: przebieg dyskusji. Wśród członków polskich rad nadzorczych panuje wszak przekonanie, że ich wypowiedzi w dyskusji są niebywale ważne i należy je najdokładniej protokołować. Wielokrotnie spotykam się z pytaniami, jak protokołować uchwały podejmowane przez radę poza posiedzeniami. Obecnie mogę w tej kwestii odsyłać do zamieszczonych w książce wzorów protokołu z głosowania poza posiedzeniem rady nadzorczej – tryb pisemny oraz protokołu z głosowania poza posiedzeniem rady nadzorczej przy użyciu środków bezpośredniego porozumiewania się na odległość. Oba wzory przewidują, że uchwała jest integralną zawartością protokołu, natomiast nie przewidują protokołowania wypowiedzi członków rady, gdyby takie były wygłaszane lub przesyłane. Moje wątpliwości dotyczą natomiast kwestii, dlaczego protokoły podjęcia uchwał w jednym lub drugim trybie miałyby być tak różne…

Ważny jest wzór uchwały w sprawie utworzenia komitetu audytu; brakuje mi tu jedynie odniesienia się do niezmiernie ważnej kwestii wynagrodzeń członków komitetu audytu. Polski Instytut Dyrektorów stoi na stanowisku, że członkowie komitetu audytu powinni otrzymywać za swoją pracę wynagrodzenie i zarabiać więcej niż pozostali członkowie rady, natomiast wynagrodzenie przewodniczącego komitetu nie powinno odbiegać in minus od wynagrodzenia przewodniczącego rady. Jest to pogląd tak niepopularny, iż korzystam z każdej okazji, by go propagować.

Kiedy Dobre praktyki 2002 zaleciły radom nadzorczym dokonywanie dorocznych ocen sytuacji spółki, rady nadzorcze niechętnie przyjęły tę nowinkę. Przedkładane rynkowi oceny zrazu nie miały wartości, bowiem spółki często odpisywały je jedna od drugiej. Dzisiaj jest już lepiej, niemniej wszystkim radom warto polecić wzór uchwały w sprawie oceny sytuacji spółki z uwzględnieniem systemu kontroli wewnętrznej i systemu zarządzania ryzykiem istotnym dla spółki (takich ocen wymagają Dobre praktyki 2008 i 2010). Nie chodzi o to, rzecz jasna, by rady przepisywały gotowy formularz, lecz by podejmowały wskazane w nim zadania.

Ciekawy jest wzór uchwały w sprawie oceny pracy rady nadzorczej. Przyjęto tu założenie, że rada sama ocenia jakość pracy swojej i swoich członków, co wszakże na nikłą wartość. Chciałbym kiedyś poznać taką radę, do której rzeczywiście można odnieść sformułowania zalecane przez wzór uchwały, jak „W analizowanym okresie wszyscy członkowie Rady działali w interesie Spółki, przy wykonywaniu swoich obowiązków dokładali staranności wynikającej z zawodowego charakteru swojej działalności oraz poświęcali pracy w Radzie niezbędną ilość czasu”.

Na marginesie wzoru uchwały w sprawie sprawozdania z działalności rady nadzorczej pragnę zwrócić uwagę, że prawo nie wymaga takiego sprawozdania. Wspominają o nim Dobre praktyki, chociaż nie wiem, po co. Samo sprawozdanie byłoby załącznikiem do wspomnianej uchwały, która byłaby załącznikiem do protokołu. Załącznik do załącznika z pewnością łatwiej zagubić, natomiast niebezpieczeństwo podmiany dokumentu jest nikłe, skoro z takiego sprawozdania nic przecież nie wynika. Wzorów dokumentów jest znacznie więcej (ogółem 41). Ich wartość polega m.in. tym, że ukazują radzie rzeczywisty zakres jej uprawnień (vide wzór uchwały w sprawie zaskarżenia uchwały walnego zgromadzenia) i odpowiedzialności (vide wzór uchwały w sprawie wyrażenia zgody na zawarcie istotnej umowy z podmiotem powiązanym).

Ogólna ocena tomu jest bardzo pozytywna. „Przegląd” niezmiernie ceni pozycje pisane z pozycji praktyka dla praktyków, a zwłaszcza – pisane mądrze i przystępnie. Autorzy chyba także cenią „Przegląd”, bowiem wymieniają go w wykazie skrótów, acz nie dopatrzyłem się, by cytowali jakąkolwiek pozycję z pisma. Szkoda.

Recenzja została ogłoszona w numerze 2/26/2011 kwartalnika Przegląd Corporate Governance

Między sztuką a sztuczkami [2001]

Dobra praktyka przemawia za podaniem w zaproszeniu na posiedzenie rady porządku obrad.

W regulaminie rady nadzorczej można i warto uwzględnić wymogi dobrej praktyki. Aczkolwiek regulamin jest aktem wewnętrznym spółki, może on zwiększyć jej wartość, usprawniając działanie nadzoru. Przykładem spraw porządkowych, które ważą na jakości pracy rady, jest porządek obrad.

Teoretycznie posiedzenia rady mogą być zwoływane bez uprzednio zaproponowanego porządku obrad. Kodeks spółek handlowych wymaga podania proponowanego porządku obrad tylko w przypadkach, kiedy zarząd spółki lub członek rady nadzorczej występuje do przewodniczącego rady z żądaniem zwołanie posiedzenia. Jeżeli na taki wniosek przewodniczący zwoła posiedzenie, nie będzie on obowiązany ujawniać w zaproszeniu, jaki porządek obrad został zaproponowany przez inicjatora posiedzenia – zarząd lub członka rady. Dopiero jeżeli przewodniczący zignoruje wniosek i nie zwoła posiedzenia w terminie dwóch tygodni, zarząd lub członek rady żądający zwołania posiedzenia może zwołać je sam, podając m.in. proponowany porządek obrad.

Wiele wody upływie w Rudawie, zanim dotrze do powszechnej świadomości, że kodeks kreśli jedynie wymogi minimalne. Chociaż bez ich spełnienia spółka nie będzie zdolna do działania, to ich spełnienie jeszcze nie oznacza, że spółka będzie działać należycie. Dlatego kodeksowe wymogi minimalne dopełnia się wskazówkami, co warto czynić, by zapewnić spółce możliwość sprawnego działania. Takie wskazówki, najczęściej nazywane zasadami dobrej praktyki, nie mają mocy obowiązującej. Nie wiążą one spółki. Nie wiążą akcjonariuszy. Lecz biada spółce, która je zlekceważy! Kierowanie się dobrą praktyką kreuje reputację, a dobra reputacja to (zdaniem specjalistów) nawet aż jedna trzecia wartości każdej spółki. Komu na tej jednej trzeciej nie zależy, niechaj nie dba o dobrą praktykę. Niechaj na gruzach swojej reputacji rozwija interesy. Powodzenia!

Dlatego chociaż kodeks nie zawsze wymaga uprzedniego podania porządku obrad rady, dobra praktyka upomina się o takie postępowanie. W regulaminie rady warto zatem sformułować wymóg, by zwołujący posiedzenie rady zawsze zawczasu podawał propozycję porządku obrad. Inaczej widzieli tę sprawę przedwojenni komentatorzy dawnego kodeksu handlowego (a także ich współcześni pogrobowcy). Wywodzili oni mianowicie, że jeżeli porządek obrad zostanie podany, rada może podejmować uchwały tylko w sprawach objętych porządkiem, a w innych pod warunkiem, że rada jest w komplecie. Dopuszczano założenie, jakoby „możliwie członek nie zjawił się tylko ze względu na porządek dzienny, uważając przedmiot za pozbawiony doniosłości, a byłby się zjawił, gdyby wiedział, że obradować się będzie także nad innym jeszcze przedmiotem poza wymienionymi w zaproszeniu” (prof. Maurycy Allerhand).

Prościej było przeto w zaproszeniu na posiedzenie rady pominąć porządek obrad. Rada zbierała się na randkę w ciemno, często nie przygotowana należycie do rozważania poszczególnych spraw, za to władna do podejmowania uchwał w każdej z nich. Ta kiepska praktyka była jednak ukierunkowana marnymi przepisami. Obecnie jest inaczej. Bezpowrotnie minęły czasy, kiedy członek rady mógł grymasić, czy „zjawi się” na posiedzeniu. Skoro dzisiaj wymaga się kworum na posiedzeniu rady, jej członek nie może po prostu nie przybyć na posiedzenie ze względu na to, że porządek obrad obejmuje – jego zdaniem – sprawy błahe. W świetle współczesnej praktyki (surowszej, niż wymaga tego kodeks), taka wymówka nie pozwoli usprawiedliwić nieobecności na posiedzeniu rady. Brak usprawiedliwienia uderzy grymaśnika po kieszeni, skoro zostanie on pozbawiony wynagrodzenia.

Zmierzamy więc ku obcemu dawnemu kodeksowi handlowemu obowiązkowemu uczestnictwu członków rady w jej posiedzeniach. Zmienił się także miernik staranności członków rady nadzorczej. Dzisiaj jest nim zawodowy charakter ich działalności. Wiąże się to nie tylko z kryteriami ich odpowiedzialności. Także z warunkami pracy w radzie. Od zawodowców można oczekiwać starannego przygotowania do udziału w posiedzeniach rady. Należy im to jednak umożliwić. Przecież nie można przygotować się do posiedzenia rady, jeżeli porządek obrad nie będzie zawczasu podany. Dobra praktyka nadzoru powinna przeto uwzględniać zasadę, że zwołanie posiedzenia rady wymaga pisemnego podania porządku obrad.

Porządek obrad nie jest prostym spisem spraw, jakie rada powinna kolejno rozważyć. Dobrze przygotowany, znacznie usprawni przebieg posiedzenia. Ułatwi podjęcie uchwał. Lecz warto wiedzieć, że kto przygotowuje porządek, a także prowadzi obrady, może perfidnie sprowadzić je na manowce. Porządek obrad nierzadko pomaga manipulować radą. Bywa dziełem sztuki. Bywa też zbiorem pospolitych sztuczek. Napiszę o tym niebawem.
Tekst ukazał się 19 listopada 2001 r. w Magazynie Finansowym dziennika Prawo i Gospodarka
Czytaj także:
2001.12.10 Od porządku do obrad
2013.08.16 Wszystko w porządku

We dwa kije [2001]

Postanowienie olsztyńskiego sądu to sto mil na drodze ku porządkowi korporacyjnemu!

Są jeszcze sędziowie w Olsztynie! Tamtejszy Sąd Rejonowy Wydział VIII Krajowego Rejestru Sądowego w osobie SSR Barbary Wiśniewskiej wydał postanowienie w sprawie dotyczącej jednego z ważnych aspektów porządku korporacyjnego. Sąd nałożył karę grzywny na prezesa Stomilu Olsztyn SA, który odmówił wyjaśnień członkowi rady nadzorczej delegowanemu do stałego indywidualnego wykonywania czynności nadzorczych. Prezes zapowiedział zażalenie.

O ukaranie prezesa wnioskował tak skutecznie Waldemar Siwak, wybrany do rady nadzorczej olsztyńskiej spółki w drodze głosowania grupami. Ten tryb wyboru wyposażył go w prawo stałego indywidualnego wykonywania czynności nadzorczych (sąd rozpatrzył sprawę pod rządami kodeksu handlowego; nowy kodeks spółek handlowych utrzymał ów przywilej). Prezes Benoit de la Breteche odmówił jednak wnioskodawcy dopuszczenia go do wykonywania czynności nadzorczych, zasłaniając się regulaminem rady nadzorczej i załącznikiem do tegoż. Otóż po tym, jak w sierpniu 2000 r. grupa akcjonariuszy dokonała wyboru wnioskodawcy do rady nadzorczej, rada uchwaliła nowy regulamin, wraz z załącznikiem nazwanym „Regulaminem wykonywania czynności nadzorczych przez członka Rady Nadzorczej delegowanego do stałego, indywidualnego wykonywania nadzoru w spółce Stomil – Olsztyn S.A.”.

Regulamin rady i załącznik do niego zawierają, w moim przekonaniu, sporo dziwacznych rozwiązań, ale przedmiotem rozstrzygnięcia przez sąd były wyłącznie kwestie zgodności z prawem przepisów precyzujących (1) zakres informacji, które członek rady nadzorczej obowiązany jest zachować w tajemnicy, oraz (2) zakaz konkurencji. Obie kwestie dotyczą wielu spółek, więc postanowienie olsztyńskiego sądu może przyczynić się do kształtowania porządku korporacyjnego w Polsce.

W praktyce Stomil uzależnia możliwość uzyskania przez wnioskodawcę (W. Siwaka) żądanych informacji od spełnienia wielu warunków, w tym od “uprzedniej akceptacji rady nadzorczej”, od składania przez wnioskodawcę, na żądanie prezesa zarządu “pisemnego oświadczenia o zachowaniu poufności, jak to jest przyjęte w Spółce” oraz od widzimisię prezesa zarządu. Sąd wywiódł, że postanowienia regulaminu nie mogą być sprzeczne z prawem i statutem, oraz że zbyteczne jest składanie przez członków rady nadzorczej oświadczeń o zachowaniu poufności. Sąd zwrócił uwagę, że w świetle załącznika do regulaminu rady “organ, którego działalność ma być poddana kontroli przez członka rady nadzorczej delegowanego do stałego indywidualnego nadzoru, ma decydować o dopuszczeniu lub odmowie dopuszczenia tegoż członka do wykonywania swoich obowiązków”. Ponadto prezes zarządu żądał od Waldemara Siwaka podpisania przezeń zobowiązania do niepodejmowania działalności konkurencyjnej przez okres sprawowania funkcji w radzie, oraz przez dalszych 12 miesięcy, do czego nie dawał mu podstaw nawet (niezgodny z prawem) regulamin, ani tym bardziej statut.

Sąd wskazał, że członka rady delegowanego do stałego indywidualnego wykonywania czynności nadzorczych obejmuje ustawowy zakaz konkurencji i wywiódł, że rozszerzenie tego zakazu na okres po upływie kadencji, odwołaniu lub wygaśnięciu mandatu takiego członka rady może nastąpić tylko w drodze umowy stron. Dotyczące tej kwestii postanowienia regulaminu, czy innego aktu wewnętrznego spółki, nie są więc skuteczne względem wnioskodawcy – przedstawiciela mniejszości w radzie.

Czyli: w jednej sprawie prezes Stomilu Olsztyn zawinił dwakroć. Po pierwsze, opierając się na sprzecznym z prawem regulaminie rady, żądał od W. Siwaka oświadczenia o zachowaniu poufności. Po drugie, bezpodstawnie żądał od W. Siwaka zobowiązania do niepodejmowania działalności konkurencyjnej. Nie karze się członków rad nadzorczych za uchwalanie niezgodnych z prawem regulaminów, za to karze się członków zarządów za stosowanie tych regulaminów! Przeto i stary, i nowy kodeks przewidują grzywnę do 20.000 zł dla członka zarządu, który wbrew obowiązkowi dopuszcza do tego, że zarząd odmawia wyjaśnień osobie powołanej do rewizji lub nie dopuszcza jej do pełnienia obowiązków. Sąd nałożył na prezesa Stomilu Olsztyn grzywnę w wysokości 10.000 zł i powołał się na przepis pozwalający wymierzać grzywnę wielokrotnie w celu przymuszenia do żądanych czynności, bądź darować grzywnę w razie ich spełnienia.

W gronie akcjonariatu olsztyńskiego Stomilu trwa konflikt. Inwestor strategiczny (reprezentowany przez zarząd i większość w radzie nadzorczej) pozbawił mniejszość (reprezentowaną przez Waldemara Siwaka) prawa do informacji o spółce. Mniejszość weszła na drogę sądową, więc prezesa ukarano grzywną. Podobno mniejszość zamierza pozbawić jeszcze prezesa prawa do pracy w Polsce. Nieszczęśnik byłby wzięty we dwa kije. Łupu cupu!

Tekst ogłoszony 16 marca 2001 r. w Magazynie Finansowym dziennika Prawo i Gospodarka.
Czytaj także:
2001.04.17 Racja stanu
2001.04.02 Piąte koło