Archiwa tagu: REIT

Jak prezes GPW straciła sposobność, żeby siedzieć cicho

GPW ogłosiła na Twitterze (23 grudnia) wypowiedź prezes Małgorzaty Zaleskiej: „Polska giełda jest w rozkwicie. Jesteśmy jednym z najlepiej zarządzanych parkietów na świecie”. Dwa zdania, trzy nieprawdy. Polska giełda nie jest w rozkwicie. Polski parkiet zarządzany jest źle. I w żadnej kategorii polska giełda nie lokuje się w światowej czołówce. Lepiej było pomilczeć.

Kandydaturę prof. Zaleskiej na funkcję szefowej GPW skomentowałem pozytywnie: „Not a bad news” (Twitter 7 stycznia 2016 r). Rynek obawiał się kogoś bez wiedzy i doświadczenia. Założyciel i wieloletni prezes warszawskiej giełdy, dr Wiesław Rozłucki przypominał, że pani profesor była już członkiem Rady Giełdy. Taktownie przemilczał, że w zasiadała w radzie krótko (co nie jest ewenementem: gdzie decyduje Skarb Państwa, do rad wchodzi się przez drzwi obrotowe, nierzadko po to, by niebawem wyjść), oraz iż nigdy nie zabrała głosu na posiedzeniach rady (co było ewenementem).
Odnosiło się jednak wrażenie, że wybór nie jest zły. Pani profesor ma za sobą błyskotliwą karierę naukową i doświadczenie pozyskane na odpowiedzialnych stanowiskach w świecie finansów. Reprezentuje wysoką kulturę osobistą i międzynarodowe obycie. Jest specjalistką bankowości, bezpieczeństwa rynków finansowych, nadzoru nad bankami. Wykłada na SGH, była prezesem Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Nie mogę zatem pojąć, dlaczego stanowczo i konsekwentnie wspierała system Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych (SKOK). Jak ma się on do bezpieczeństwa rynków finansowych?

W 2007 roku Małgorzata Zaleska weszła do zarządu NBP. Czas był niespokojny. Przypuszczam, że pani profesor nie miała bezpośredniego związku z kontrowersyjną sprawą nostryfikacji przez SGH dyplomu Sławomira Skrzypka, który wnioskował o jej powołanie do kierownictwa banku centralnego.

Prof. Zaleskiej przyszło szefować Giełdzie Papierów Wartościowych w epoce tzw. „dobrej zmiany”, czyli niepewności w gospodarce oraz odwrócenia wartości etycznych i znaczenia pojęć. Wicepremier kierujący polityką gospodarczą rządu, chociaż prezesował dużemu bankowi notowanemu na GPW, giełdy zdaje się nie rozumieć, nawet zapomniał o niej w niedawnej prezentacji Strategii Odpowiedzialnego Rozwoju, dopiero później dopisano mu slajd o giełdzie. Od początku nadmiernie ostrożna w kontaktach z pracownikami giełdy, środowiskami skupionymi wokół niej i rynkiem kapitałowym w ogólności, w tym spółkami, inwestorami, krajowymi i zagranicznymi funduszami, bankami inwestycyjnymi – prof. Zaleska dopiero ostatnio podjęła wzmożoną aktywność, niestety w stylu cytowanego na wstępie oświadczenia.

Trudno jest wskazać osobiste osiągnięcia prof. Zaleskiej na rynku kapitałowym i na samej giełdzie. Nie doprowadziła do stworzenia kompetentnego zarządu GPW, nie uporządkowała grupy kapitałowej. Nie zaprezentowała spójnej strategii działania. Wspomina o promowaniu idei wprowadzenia na giełdę funduszy REIT, ale inicjatywy w tej sprawie wychodzą z rynku, nie z giełdy. Dostrzega konieczność długoterminowego inwestowania Polaków, ale gdyby przez wiele lat przetrzymywali oni akcje licząc na zwolnienie z podatku od dochodów kapitałowych, giełdzie groziłby uwiąd z powodu spadku obrotów. Dostrzega możliwość wprowadzania na warszawski parkiet spółek z rynków ościennych, ale czy bierze od uwagę, że białoruskie spółki nie znają jeszcze godnych zaufania standardów rachunkowości? A zresztą: ile jest tam spółek godnych uwagi?

Kolejny projekt, o którym ostatnio głośno, ma długą brodę. Chodzi o krajową agencję ratingowa dozującą zaufanie dla lokalnych podmiotów, których nie stać na ratingi Wielkiej Trójki, ani po prawdzie ich nie potrzebują. Taki podmiot już kiedyś powołano, skonał zanim rozpoczął działalność, nikt go nie chce. Giełda znowu angażuje się w jego reanimację, co stawia ją w konflikcie interesów. I w konflikcie z rządem, który gotów sobie zażyczyć, by spółki z udziałem Skarbu Państwa zainwestowały w obligacje gasnących organizmów gospodarczych (jak kopalnie), a tu agencja ratingowa albo powie NIE – i będzie po inwestycji, albo powie TAK – i będzie po agencji. Albowiem rynek to emitenci i ich prawa oraz inwestorzy i ich prawa. Giełda, która ich lekceważy, unosząc się nad sobą, nie odegra pożądanej roli.