Archiwa tagu: tantiemy

Wynagrodzenie rady [2002]

Często zamiast nadzorować spółkę członkowie rady nadzorczej wyciągają z niej pieniądze.

W kodeksie spółek handlowych uregulowano kwestię wynagrodzenia członków rady nadzorczej spółki akcyjnej. Pominięto tę kwestię w przypadku organów nadzoru (rady nadzorczej i komisji rewizyjnej) spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, korzystającej tu z większej swobody. Zasady ustrojowe spółki akcyjnej przewidują zatem, że członkom rady nadzorczej wynagrodzenie przysługuje tylko z woli walnego zgromadzenia i tylko w wysokości i na zasadach ustalonych przez walne zgromadzenie, a wobec tego jest ono jawne dla akcjonariuszy.

Nie istnieje przeto domniemanie, że członkom rady nadzorczej należy się cokolwiek prócz zwrotu kosztów związanych z udziałem w pracach rady. O tym, czy przysługuje im wynagrodzenie od spółki, bądź którym członkom rady przysługuje wynagrodzenie, w jakiej formie oraz w jakiej kwocie, decydować może tylko spółka, a w jej imieniu – walne zgromadzenie. Nie może rada nadzorcza sama ustalać wysokości kwot wypłacanych swoim członkom, jak – ku obrazie prawa – praktykowano w Compensie

Bywa, że to nie walne zgromadzenie wybiera członka rady, a jest on powoływany przez indywidualnie oznaczonego (z nazwiska lub firmy) w statucie akcjonariusza. Lecz nawet indywidualnie oznaczony akcjonariusz, któremu statut spółki przyznaje prawo powoływania lub odwoływania członków rady nadzorczej, nie ma wpływu na ich wynagrodzenie: ani czy im ono przysługuje, ani na jego formę, ani kwotę. Nie ma on prawa dysponowania środkami spółki! Warto pamiętać, że walne zgromadzenie może przyznać wynagrodzenie jednemu tylko, lub kilku imiennie wskazanym członkom rady, pomijając pozostałych członków rady. Może też ono różnicować wysokość wynagrodzenia bądź ze względu na funkcje pełnione w radzie, bądź osobę oznaczonego w uchwale członka rady.

Kodeks pomija kwestię wynagradzania członków rad nadzorczych ze źródeł innych, niż spółka. Mogą więc oni pobierać wynagrodzenie od akcjonariuszy, dla których sprawują nadzór. Mogą pobierać je bez względu na to, czy otrzymują także wynagrodzenie od spółki. Jeżeli członkom rady zostało przyznane wynagrodzenie od spółki, bywa ono czasem cedowane na inny podmiot, na przykład na inwestora, który sam opłaca członka rady. Taką zasadę stosują niektóre Narodowe Fundusze Inwestycyjne. Wynagrodzenie z tytułu udziału pracownika firmy zarządzającej funduszem w radzie nadzorczej spółki parterowej bywa wtedy przekazywane owej firmie.

Wynagrodzenie członków rady nadzorczej spółki akcyjnej określone jest w statucie lub uchwale walnego zgromadzenia. Wynagrodzenie członków rady w formie prawa udziału w zysku spółki (tantiemę) może uchwalić tylko walne zgromadzenie. Tantiema nie może płynąć wprost ze statutu spółki, gdyż nie wiadomo z góry, czy sprawozdanie finansowe przyniesie zysk, oraz czy zostanie on przeznaczony do wypłaty akcjonariuszom. Tantiema przysługuje członkom rady dopiero po spełnieniu przez spółkę kilku warunków. Jednym z nich jest wykazanie zysku w sprawozdaniu finansowym; innym – przeznaczenie go przez walne zgromadzenie do wypłaty akcjonariuszom. Kiedy zysku nie ma, lub kiedy spółka nie wypłaca dywidendy, tantiema nie przysługuje. Spółki bądź łamią ten przepis (Kable, Muza), bądź usiłują go obejść, wypłacając członkom rady nadzorczej nagrody (BOŚ) lub premie (Mostostal Gdańsk).

Czasem wyczynia się łamańce prawne, by zataić przed akcjonariatem, ile zarabia nadzór. Zarządy zatrudniają członków rady na podstawie umowy o pracę, lub zawierają z nimi umowy cywilnoprawne, do których stosuje się przepisy dotyczące zlecenia. W ten sposób członek organu nadzoru zostaje finansowo i organizacyjnie uzależniony od tego, kogo ma nadzorować. W pierwszych latach transformacji z takiej metody oswajania nadzorców – przedstawicieli Skarbu Państwa, w tym nawet urzędników resortu – korzystali prezesi niektórych jednoosobowych spółek Skarbu Państwa.

Zarządy pozwalają na dorabianie członków rady w spółce, bądź w spółkach od niej zależnych. Zamawia się u członków rad opinie, płaci się im ekstra za ‘doradztwo’, powołuje się ich odpłatnie w skład komisji przetargowej itp. Nie licuje to z naturą spółki akcyjnej, a już szczególnie ze statusem spółki publicznej. Z wydanego przez Parkiet w czerwcu 2002 r. ‘Przewodnika Inwestora’ wynika na przykład, że w roku 2000 (?) członkowie rady nadzorczej Simple zarobili 61 tys. zł z tytułu pracy w radzie, a 855 tys. zł z tytułu usług świadczonych dla spółki.

W założeniu nadzór służy akcjonariatowi, ale kiedy łamie się przepisy, lub postępuje się niezgodnie z ich celem i duchem, okazuje się, że to spółka służy nadzorowi (ściślej: portfelom nadzorców) kosztem akcjonariatu, jak było w głośnej sprawie wałbrzyskiej Porcelany.

Tekst został ogłoszony 15 lipca 2002 r. w Magazynie Finansowym dziennika Prawo i Gospodarka.
Czytaj także:
2014.09.18 Miedzy przepisem a praktyką
2002.07.22 Z własnej szkatuły

Eurokonfitury [2000]

Wynagrodzenie rady ma się nijak do wyników spółki, skali jej działalności, a także jakości nadzoru.

Spółki mają daleko idącą swobodę kształtowania wynagrodzeń rad nadzorczych. Korzystają z niej chętnie. Na oślep. Co spółka, to inne zasady wynagradzania rady. Nie ma w nich żadnej logiki. Apanaże rad nadzorczych nie zależą od rentowności przedsiębiorstwa spółki, jego rozmiaru, stopnia złożoności. Nie zależą od kwalifikacji członków organów nadzoru, liczebności tych organów lub wkładu pracy poszczególnych osób. Czasem mała spółka z duża stratą hojniej traktuje radę, nawet leniwą i niekompetentną, niż duża, zyskowna spółka radę pracowitą i rzetelną.

Prawo przesądza jedynie, że wynagrodzenie przysługuje członkowi rady delegowanemu do stałego indywidualnego wykonywania nadzoru. O tym, czy w innym przypadku członkowie rady nadzorczej otrzymują wynagrodzenie od spółki, rozstrzyga statut, a gdy statut milczy – uchwała walnego zgromadzenia. Nawet jeżeli statut przewiduje, że niektórzy (lub wszyscy) członkowie rady nadzorczej powoływani są do niej inaczej niż w trybie wyboru przez walne zgromadzenie, wynagrodzenie od spółki może przyznać im, oprócz statutu, tylko uchwała walnego zgromadzenia, choćby nie miało ono wpływu na wybór tych członków rady.

Wyjątek od tej zasady dotyczy członków rady delegowanych przez nią do czasowego wykonywania czynności członka zarządu. W innych przypadkach wpływ rady na wynagrodzenie jej członków ogranicza się do ewentualnego usprawiedliwiania nieobecności na posiedzeniu (brak usprawiedliwienia często pozbawia członka rady prawa do wynagrodzenia). Nieprawidłowe jest więc rozwiązanie przyjęte przez Compensę: „wysokość wynagrodzenia poszczególnych członków rady ustala Rada Nadzorcza” – nawet jeżeli walne zgromadzenie kreśli ramy dla takich ustaleń.

Akcjonariat decyduje nie tylko o tym, czy członkowie rady otrzymują wynagrodzenie od spółki, lecz i o wysokości tego wynagrodzenia. Nadmierne wynagrodzenie, odbiegające od zadań, spoczywających na radzie, i od sytuacji finansowej spółki, może być zaskarżane w trybie art. 414 kh. Skorzystał z tej drogi Skarb Państwa w wałbrzyskiej Porcelanie (wyznaczono tam radzie nadzorczej wynagrodzenia jaskrawo odbiegające od możliwości spółki). W spółce publicznej skargę może wnieść jedynie akcjonariusz (lub grupa akcjonariuszy) posiadający bezpośrednio akcje uprawniające do wykonywania nie mniej niż 1% ogólnej liczby głosów. To ograniczenie prawa skargi drobnego akcjonariatu jest rozwiązaniem fatalnym.

Liczne spółki, w tym publiczne, utrzymały zasady nadane im przez Skarb Państwa, gdy był ich jedynym akcjonariuszem. Podstawą jest miesięczne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw wraz z wypłatami z zysku w kwartale (lub za ostatni w nim miesiąc) poprzedzającym kwartał, w którym dokonywane są wypłaty. Przewodniczący rady otrzymuje 1,4 tej podstawy, sekretarz 1,2, a pozostali członkowie rady 1,1. W niektórych spółkach podstawą jest średnie miesięczne wynagrodzenie brutto w spółce, natomiast iloczyny bywają znacznie wyższe. Inne spółki kierują się własnymi zasadami wynagradzania rady. Jest ono najczęściej wypłacane co miesiąc, rzadziej – od posiedzenia. Przewodniczący bywa wyżej wynagradzany. Członkowie rady nie wszędzie otrzymują równe wynagrodzenie.

W Banku Komunalnym wynagrodzenie przysługuje tylko obywatelom Rzeczypospolitej Polskiej. Walne zgromadzenie przyjęło taką uchwałę nie wyjaśniając, dlaczego dyskryminuje obcokrajowców. Co na to konstytucja? Animex też nie płaci obcokrajowcom, ale przyjął od nich oświadczenia „o zrzeczeniu się prawa do wynagrodzenia”. Nie zrzekli się pieniędzy, ale prawa do ich otrzymania. a to wybranych do rady Polaków walne zgromadzenie potraktowało nierówno, jednemu przyznając wynagrodzenie „w wysokości stanowiącej równowartość w złotych kwoty 8.333 dolarów USA miesięcznie”, drugiemu w równowartości 500 dolarów miesięcznie. Wprawdzie na biednego nie trafiło, lecz skala zróżnicowania budzi kontrowersje.

Zabawne, że spółki notowane na polskim rynku naliczają wynagrodzenie członków rad nadzorczych jako równowartość kwot w walutach obcych. Zabawne, że przy tym chętnie pozbawiają obcokrajowców dostępu do konfitur. Słyszałem tłumaczenia, że Animex lub Exbud, gdzie płace rady liczy się w dolarach, to przecież spółki przejęte przez zagranicznych inwestorów. Z kolei rodzima Krakchemia wyznaczyła wynagrodzenie członków rady nadzorczej jako równowartość (sporych) kwot w euro. Czy eurokonfitury są smaczniejsze?

Można sobie natomiast darować porównywanie wysokości świadczeń płaconych przez spółki radom z pozycją tych spółek na rynku i wysokością ich zysków. Tu nie ma żadnego związku. Kiepskie wyniki nie są też przeszkodą dla wyróżniania rad. Gdy spółka przynosi straty, tantiem wypłacić nie można. Wypłaca się nagrody.

Tantiema [2000]

Najpierw zaspokaja się fiskusa, spółkę, akcjonariuszy. Potem można pomyśleć o radzie.

Bliższa koszula ciału, więc wspomnę o Wólczance, spółce sympatycznej i solidnej. Odbyło się w niej niedawno walne zgromadzenie akcjonariuszy. Podzielono zysk. Brawo! Nie jest łatwo wypracować zysk w spółce odzieżowej. Część zysku przeznaczono na tantiemę dla rady nadzorczej. Kodeks handlowy dopuszcza udział członków organów kontrolnych w zysku spółki akcyjnej. Decyzja należy do walnego zgromadzenia, gdyż tylko ono dysponuje zyskiem. Zgromadzenie uchwala tantiemę już po dokonaniu ustawowych i statutowych odpisów, oraz wyznaczeniu dywidendy. Niech więc spółka wypracuje czysty zysk i przeleje z niego, ile trzeba, na wymagane przez prawo lub statut kapitały i fundusze, po czym z nadwyżki najpierw wyznaczy dywidendę, a dopiero resztą zysku może, w całości albo w części, obdzielić swoje władze.

Spółka istnieje, by dawała zysk. Prawo wyznacza kolejność uczestniczenia w tym zysku. Pierwszego zaspokaja się fiskusa, który pobiera podatek. Po nim samą spółkę, jeżeli potrzebuje ona kapitału. Po niej akcjonariuszy, którzy dostarczyli kapitał. Nie przysługuje im roszczenie o dywidendę, lecz jeżeli jej nie otrzymają – zastanowią się, zanim powtórnie zasilą spółkę swoimi pieniędzmi. Dopiero resztą zysku mogą akcjonariusze swobodnie dysponować, na przykład na tantiemy, lub cele związane z interesami spółki. Wólczanka dopełniła te wymogi. Podatki zapłaciła, a czysty zysk przeznaczyła dla spółki (48,3% na kapitał zapasowy), akcjonariuszy (33,8% na dywidendę), załogi (15,1% na nagrody dla pracowników), rady nadzorczej (1,5% na tantiemę) i społeczeństwa (1,3% na cele społecznie pożyteczne). Dało to radzie do podziału 80 tysięcy złotych. Nie jest to kwota szczególnie pokaźna, lecz piszę nie o pieniądzach, a o naturze tantiemy.

Niekiedy tantiema dla rady bywa przedmiotem sporu. Tak było podczas ubiegłorocznego walnego zgromadzenia akcjonariuszy Vistuli. Wniosek o tantiemę dla rady skrytykowano i odrzucono. Na żądanie notariusza, głosowanie powtórzono z powodu uchybień formalnych. Za drugim razem – tantiemę przyznano. Akcjonariusze na chwilę wyjęli ręce z kieszeni.

W radach nadzorczych spółek odzieżowych pracuję od wielu lat. Wpływ na wysokość zysku ma tu przede wszystkim koniunktura. Wiele zależy także od kompetencji zarządu. Rada przewodzi w spółce, współtworzy jej przyszłe wyniki, lecz bieżące nie są jej zasługą. Kiedy Gazeta Bankowa w pierwszym rozdaniu przyznała Złoty Wawrzyn poznańskiej Modenie – widziałem w tym nagrodę dla zarządu, a nie dla rady nadzorczej, której przewodniczyłem.

Od zysku spółki zależy wynagrodzenie zarządu. Niekoniecznie w postaci tantiemy. Coraz częściej w formie premii, obliczanej i wypłacanej co kwartał jako określony procent „równowartości” zysku. W takiej sytuacji zarząd jest bezpośrednio zainteresowany pokazaniem dobrego wyniku. Pompowaniem zysku. Rozwiązaniem rezerw. Lepiej, by rada nadzorcza nie była materialnie zależna od wyniku. Im mniej pokus na nią czyha, tym łatwiej jej zachować obiektywizm w sprawowaniu nadzoru.

Prawo reguluje kwestię tantiem, a całkowicie pomija kwestię płac rady. Nie wymaga ono wcale, by członkowie organów kontrolnych otrzymywali stałe wynagrodzenie od spółki. Nie daje nawet podstaw domniemaniu, że tak być powinno. Wynagrodzenie od spółki przewidziano w sposób jednoznaczny tylko dla członków rady delegowanych do stałego indywidualnego wykonywania nadzoru. Inni członkowie rady mogą być opłacani przez tego, kogo w radzie reprezentują. Byłoby to korzystne dla spółki, acz niekorzystne dla przedstawicieli drobnych akcjonariuszy. I bez tego jest ich w radach nazbyt mało. O ile w ogóle są… Jeżeli członkowie rady pobierają od spółki stałe wynagrodzenie, po co obdarzać ich jeszcze tantiemą?

Instrumentem ochrony akcjonariatu jest wymóg, by przed przyznaniem tantiemy wyznaczono najpierw dywidendę. Lecz znany jest przypadek spółki z Czechowic-Dziedzic, która nie wypłaciła dywidendy, natomiast radzie nadzorczej zafundowała wysoką tantiemę. Instrumentem ochrony akcjonariatu jest też możliwość zaskarżania uchwał w sprawie tantiem. W praktyce jest to narzędzie bezużyteczne. Ustawodawca i sądy wcale nie ułatwiają drobnym akcjonariuszom skutecznej obrony ich praw. Dlatego bywają oni wyprzedzani przez rady nadzorcze w wyścigu do udziału w zyskach spółki. Wólczanka postąpiła przyzwoicie, zachowała należne proporcje. Za to w niektórych spółkach skrzywdzono akcjonariat. Tantiema dla rady budzi więc wątpliwości. Istnieją lepsze metody wynagradzania rad. Wolałbym program motywacyjny dla członków rady nadzorczej, zarządu i kierownictwa przedsiębiorstwa spółki, oparty o obligacje zamienne na akcje spółki. Tantiema nie prowadzi do wzrostu kursu akcji. Obligacje, z biegiem czasu, owszem.

Tekst ogłoszony 22 maja 2000 r. w Magazynie Finansowym dziennika Prawo i Gospodarka.