Archiwa tagu: uchwały poza posiedzeniem

Kodeks do poprawek [2003]

Przepisy dotyczące działania spółki akcyjnej powinny odzwierciedlać potrzeby naszych czasów.

Corporate governance to bezustanne dążenie ku większej przejrzystości. Chodzi nie tylko o przejrzystość finansów spółki. Liczy się także przejrzystość procesów podejmowania decyzji w spółce. Oraz przejrzystość rynku, na którym spółka działa. Oraz przejrzystość prawa, które reguluje jej działalność.

Prawo nie rodzi się w próżni. Najczęściej nowe ustawy powstają na zrębie starych. Stąd w aktach prawnych współistnieją z sobą rozwiązania lub pojęcia z różnych epok. Czas zmienia znaczenie słów. Dlatego dzisiaj papier wartościowy najczęściej nie jest papierem. Dlatego akcji na okaziciela najczęściej nie można okazać. Dlatego spółka jednoosobowa jest wbrew zdrowemu rozsądkowi spółką. Dlatego wbrew logice nie jest ona spółką osobową. Zapewne nie ma potrzeby korygowania tej terminologii. W kodeksie spółek handlowych dostrzegam jednak przepisy siejące wątpliwości. Gdyby doszło do zapowiadanej nowelizacji kodeksu, powinny one zostać wygładzone.

Mój pierwszy postulat dotyczy wyraźnego dopuszczenia przez kodeks możliwości podejmowania uchwał przez zarząd spółki akcyjnej w trybie innym, niż na posiedzeniu. Rada nadzorcza może podejmować uchwały bez odbycia posiedzenia, w trybie korespondencyjnym. Rada może także podejmować uchwały i odbywać posiedzenia przy wykorzystaniu środków bezpośredniego porozumiewania się na odległość. Kodeks dopuszcza udział członka rady nieobecnego na jej posiedzeniu w głosowaniu nad znanym zawczasu projektu uchwały. Zarząd nie korzysta z tych ułatwień; w świetle kodeksu, może on podejmować uchwały wyłącznie na posiedzeniu, rozumianym w sposób tradycyjny. Jest to rozwiązanie archaiczne, wywodzące się z odległych czasów, kiedy członkowie zarządu urzędowali w spółce codziennie od ósmej do trzeciej. Nie przystaje ono do epoki, w której spółki prowadzą działalność na znacznych terytoriach, często wykraczających poza granice państw; w której dysponujemy nowoczesnymi środkami łączności i komunikacji.

Istnieje pogląd, jakoby podejmowanie przez zarząd uchwał drogą korespondencyjną, albo na posiedzeniach odbywanych za pośrednictwem środków bezpośredniego porozumiewania się na odległość, o czym kodeks milczy, mogło zostać dopuszczone regulaminem zarządu. Mam tutaj poważne wątpliwości. Kodeks dopuszcza takie ułatwienia w stosunku do rady nadzorczej jedynie pod warunkiem, gdy tak stanowi statut. Natomiast regulamin zarządu jest aktem wewnętrznym spółki. Często nie znają go jej kontrahenci, a nawet akcjonariusze. Wprawdzie uchwalone przez giełdę zasady dobrej praktyki wymagają, by spółka ogłaszała ten dokument na swojej witrynie internetowej, lecz wiele spółek ignoruje ów wymóg. Skoro zarządy wielu spółek podejmują już uchwały poza formalnie odbywanymi posiedzeniami, lepiej wyraźnie dopuścić w przepisach Ksh możliwość nowoczesnego procedowania przez zarząd.

Drugi postulat dotyczy usunięcia z kodeksu spółek handlowych mętnego pojęcia „głos doradczy”. Przysługuje on na posiedzeniu zarządu spółki akcyjnej członkowi rady nadzorczej wybranemu do niej w drodze głosowania oddzielnymi grupami i delegowanemu przez swoją grupę do stałego indywidualnego wykonywania czynności nadzorczych. Taki członek rady ma prawo uczestniczenia w posiedzeniach zarządu, a zarząd ma obowiązek zawiadomić go uprzednio o swoim posiedzeniu. Wszystko jest jasne – z wyjątkiem znaczenia pojęcia „głos doradczy”, który wcale nie jest głosem w rozumieniu kodeksu. Jest to pojęcie zgoła niepotrzebne. Chodzi wszak o to, aby członek rady uprawniony do uczestniczenia w posiedzeniach zarządu miał wgląd w działalność spółki i prace jej zarządu, a nie o to, by cokolwiek radził. Nie bierze on udziału w głosowaniach, a gdyby wystąpił z jakąś radą, za jej skutki odpowie nie on, a ci którzy rady posłuchają.

Z kodeksu „głos doradczy” rozprzestrzenił się do statutów spółek. Niektóre z nich budują zgoła odwrotną konstrukcję, przyznając członkom zarządu prawo (bądź prawo i obowiązek) uczestniczenia z „głosem doradczym” w posiedzeniach rady nadzorczej. Pomijam, że zarząd powinien uczestniczyć w posiedzeniach rady, ale jedynie w sytuacjach, gdy zostanie na nie zaproszony. Statut, który uprawnia członków zarządu do uczestniczenia w posiedzeniach rady nawet bez zaproszenia, godzi w naturę spółki. Statut, który przyznaje członkom zarządu „głos doradczy” na posiedzeniu rady, krzewi nonsensy. Grozi on podporządkowaniem nadzoru zarządowi. Jak zarząd podejmuje uchwały suwerennie, nie kierując się „głosami doradczymi” członków rady uprawnionych do uczestniczenia w posiedzeniach zarządu, tak rada jest suwerenna względem zarządu spółki. Nie musi ona nie tylko kierować się „głosami doradczymi” członków zarządu, ale nawet wysłuchiwać ich. Ów „głos doradczy” to termin będący zbędną pozostałością innej epoki.

Tekst ogłoszony 15 września 2003 r. w tygodniku Gazeta Bankowa
Czytaj także:
2000.08.21 Grupami do rady
2002.09.03 Wehikuł czasu

Internetowa rada [2000]

Można odbywać w internecie posiedzenia rad nadzorczych, nie można – walnych zgromadzeń. A szkoda! Kodeks spółek handlowych przewiduje różne tryby procedowania rad nadzorczych. Jeden z nich przewiduje możliwość podejmowania uchwał przez radę nadzorczą „przy wykorzystaniu środków bezpośredniego porozumiewania się na odległość”. Warunkiem jest dopuszczenie takiego trybu przez statut.

Dzisiaj obowiązuje jeszcze kikut kodeksu handlowego zredagowanego z początkiem lat trzydziestych. Nie ma znaczenia, którego stulecia. I tak nikomu nie śnił się internet. Lecz chociaż wyobraźnia ówczesnych legislatorów nie śmigała jeszcze w cyberprzestrzeń, była to przecież wyobraźnia twórcza! Już obecnie, na gruncie kodeksu handlowego, możliwe jest odbycie posiedzenia rady nadzorczej on-line. Z zastrzeżeniem, że kodeks handlowy w ogóle nie używa terminu „posiedzenie”. Za to gustuje w nim kodeks spółek handlowych. Ani stary kodeks, ani nowy, nie wymagają, by posiedzenia rady odbywały się w siedzibie spółki (stąd posiedzenia wyjazdowe, na przykład w Portugalii). Stary kodeks nie wymaga nawet, by posiedzenia rady toczyły się w jednym miejscu.

Wykorzystano to w statutach wielu spółek dopuszczających możliwość podejmowania przez rady nadzorcze uchwał drogą korespondencyjną, bez odbycia posiedzenia. Treścią prac rady jest właśnie podejmowanie uchwał. Praktyka dowodzi, że można czynić to na odległość. Materię dobrotliwie ominiętą przez kodeks handlowy uregulował wreszcie nowy kodeks, ale inaczej, więc statuty trzeba będzie zmieniać. Przetrwają natomiast postanowienia statutów przewidujące prowadzenie obrad rady za pośrednictwem środków łączności umożliwiających wzajemne porozumienie wszystkich uczestniczących w obradach członków rady. Kodeks handlowy wprawdzie wspomina o „obecnych” (jego następca o „obecnych na posiedzeniu”), lecz czy za jednym stołem? Internet nie zapewnia obradom jedności miejsca, lecz daje jedność czasu. Jeżeli spółka skonfiguruje do internetu swój statut i regulamin rady, jak technicy konfigurują łącza – rada może procedować on-line.

Zaletą trybu on-line jest ominięcie trudności ze zgromadzeniem quorum (ksh spolszczy to słowo na „kworum”) na posiedzeniu rady. Najczęściej udział w radzie jest dla jej członków jedną z wielu pozycji na liście obowiązków. Łatwiej skupić członków rady w jednym czasie, niż w jednym miejscu, nierzadko odległym o setki kilometrów (oraz niedogodne połączenia) od ich gabinetów albo domów. Podstawowe wady trybu on-line polegają na tym, że z jednej strony ułatwia on mechaniczne przyjmowanie uchwał w brzmieniu proponowanym, a z drugiej – wydatnie utrudnia redagowanie poprawek, dyskutowanie szczegółów, dochodzenie do porozumienia ponad rozbieżnościami. Podejmowanie uchwał, będące treścią prac rady, to nie tylko sam akt głosowania, ale proces twórczy.

Ani kh, ani ksh nie dopuszczają za to możliwości odbycia w internecie walnego zgromadzenia. Szkoda, bo walne zgromadzenie on-line byłoby bardzo korzystne dla drobnych akcjonariuszy. Wszystko sprzysięga się przeciwko im, utrudniając im fizyczny udział w obradach walnych zgromadzeń. Odbywają się one nierzadko poza siedzibą spółki, hen gdzieś na drugim końcu Polski (na przykład statut Apeximu dopuszcza odbywanie walnych zgromadzeń w Warszawie, Szczecinie, Poznaniu, Białymstoku, Katowicach, Krakowie, Łodzi i Gdańsku). Odbywają się o wczesnych porach, co w praktyce wyklucza przyjezdnych. Dochodzi na nich do niecnych matactw proceduralnych. Odracza się obrady w nieskończoność. Lecz termin ważności świadectwa o blokadzie akcji u maklera upływa z dniem zwołania walnego zgromadzenia, więc przewlekanie obrad, jak zresztą wszystko razem, godzi w akcjonariuszy. Jest nadto wiele sposobów, by obrzydzić udział w zgromadzeniu akcjonariuszom zatrudnionym w spółce.

Internet już trafił pod strzechy, przeto walne zgromadzenie on-line, jeżeli dopuści je prawo, ułatwi udział w obradach drobnym akcjonariuszom. Będzie to ważny krok ku porządkowi korporacyjnemu. Wolałbym w internecie uczestniczyć w walnym zgromadzeniu, niż w obradach rady nadzorczej. Albowiem zgromadzenie zazwyczaj nie grzęźnie w słowach, ale żwawo głosuje, za lub przeciw, nad przedłożonymi mu projektami uchwał. Przyjmuje je lub odrzuca. Głosowanie i tak odbywa się najczęściej z udziałem urządzeń elektronicznych. Natomiast rada czasem dochodzi do uchwały przez długie, wnikliwe dyskusje. Kiedy sprawa jest pilna i prosta, mogę zarządzić głosowanie korespondencyjne. Kiedy trzeba osiągnąć konsensus, lub wypracować kompromis, zwołuję posiedzenie. Głosować można z daleka. Dyskusje wolę wieść z bliska.

Lata praktyki przekonały mnie, że z bliska łatwiej o porozumienie. Pod warunkiem, że członkowie rady wyłączą na czas obrad swoje telefony komórkowe.

Tekst ogłoszony 18 września 2000 r. w Magazynie Finansowym dziennika Prawo i Gospodarka.
W 2009 r. prawo dopuściło możliwość zdalnego udziału w WZ. Ale nowinka nie przyjęła się.

Czytaj także:
2016.06.03 Spółka aktywna, akcjonariat bierny (casus e-WZ Netii)
2010.06.10 e-WZ da się lubić