Archiwa tagu: virtual-only AGM

Zalety i wady walnego zgromadzenia w formie virtual-only

Walne zgromadzenia w formie virtual-only są zdecydowanie najtańsze, a przy tym dają możliwość pozyskania znacznie wyższej frekwencji – te argumenty zamykają wybór.

  • Od wirtualnego walnego zgromadzenie dzieli nas bariera prawna – polskie prawo nie dopuszcza takich zgromadzeń i zapewne nieprędko je dopuści;
  • Od wirtualnego walnego zgromadzenia dzieli nas także bariera językowa – często mylimy je z możliwością zdalnego udziału w zgromadzeniu;
  • Czas uporządkować terminologię i uświadomić sobie, czym naprawdę jest wirtualne walne zgromadzenie i co za tą formą przemawia…
  • …oraz co i dlaczego przemawia przeciwko wprowadzeniu takich zgromadzeń do Polski, czego zapewne i tak nie da się uniknąć.

Według polskiego prawa spółka akcyjna zobowiązana jest odbyć zwyczajne walne zgromadzenie w terminie sześciu miesięcy po upływie każdego roku obrotowego. Bywają z tym kłopoty: niektóre spółki odbywają walne po terminie, inne starają się ich nie zwoływać. Przypadłość ta dotyka nawet spółki giełdowe: notowana Euro Bud Invest SA nie ogłaszała raportów, nie zwoływała zgromadzeń tłumacząc, że „nie stać jej na to” (2002). Minęło sporo lat, lecz trwają wątpliwości, jak niektóre spółki znalazły się na GPW…

Prawo reguluje proces zwołania walnego zgromadzenia oraz uprawnienia jego uczestników, przy czym niezbędnym jest osadzenie walnego zgromadzenia w fizycznej rzeczywistości: odbywa się ono nie tylko w oznaczonym czasie, także w oznaczonym miejscu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, przy czym swoboda spółek w wyborze miejsca obrad jest ograniczona. Niemniej prawo dopuszcza pełnoprawny udział w walnym zgromadzeniu przy wykorzystaniu środków komunikacji elektronicznej. Praktyka ta zyskała miano e-WZ. W swoim czasie warszawska giełda wywierała silny nacisk na spółki notowane, by wszystkie umożliwiały uprawnionym do uczestniczenia w walnych zgromadzeniach możliwość udziału elektronicznego. Większość spółek odniosła się do tego z niechęcią, akcjonariusze nie okazali zainteresowania, powoływano się na ryzyka związane z możliwością zerwania połączenia, zerwania transmisji, itd.

TECHNOLOGIA ROZWIJA SIĘ SZYBCIEJ OD ZASTAŁYCH PRZYZWYCZAJEŃ. Niezawodny Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych od 30 września ub.r. udostępnia bezpieczną, opartą na technologii blockchain usługę e-Voting, umożliwiającą nie tylko zdalny udział i oddawania głosów w roku walnego zgromadzenia, także dającą dostęp do informacji o walnych zgromadzeniach zarejestrowanych w systemie KDPW. Nic w tej chwili nie stoi na przeszkodzie wykorzystywaniu tych możliwości na walnych zgromadzeniach, czyli szerokie upowszechnienie e-WZ; nic, prócz niechęci do nowości, ponad którą zdołały się wzbić ledwie nieliczne spółki. Inne bywają niechętne nawet transmisji online obrad walnego zgromadzenia w czasie rzeczywistym lub zamieszczania na swojej stronie internetowej (obowiązkowej od 1 stycznia 2020 r. dla wszystkich spółek akcyjnych i komandytowo-akcyjnych) pliku z transmisją obrad.

Walne zgromadzenie jest najważniejszym spoiwem spółki z jej akcjonariatem. Kształtuje ono zaufanie do spółki wśród jej obecnych i przyszłych inwestorów, zwiększa lub zmniejsza ich gotowość do zasilania spółki kapitałem. Niechęć wielu spółek publicznych do ułatwiania uprawnionym udziału w walnym zgromadzeniu dzięki zastosowaniu współczesnych technologii zapewne bierze się z ich przekonania, że utraciły już one możliwość pozyskania z rynku kolejnej porcji kapitału, a to bądź z powodu braku zainteresowania dawców kapitału inwestowaniem w te spółki, bądź także z powodu utraty przez nie zdolności emisyjnej. Dochodzi do tego wtedy, gdy notowania spółki ustabilizują się na poziomie niższym od wartości nominalnej jej akcji.

KIEDY JĘZYK LEPIEJ PORZĄDKUJE RZECZYWISTOŚĆ NIŻ PRZEPISY. Nasz język nie jest w tym przedmiocie należycie precyzyjny. Posługujemy się pojęciami zwyczajnych i nadzwyczajnych walnych zgromadzeń, przy czym wiele (być może większość, warto byłoby policzyć!) polskich spółek publicznych odbywa walne zgromadzenia więcej niż raz do roku. I nadzwyczajne walne zgromadzenia są na polskim rynku bardziej zwyczajne niż te ważniejsze – zwyczajne. Szeroko rozpowszechniony na światowych rynkach język angielski operuje jednoznacznym pojęciem Annual General Meeting (AGM), czyli doroczne walne zgromadzenie, co sprowadza nadzwyczajne zgromadzenia na pozycję rzeczywiście nadzwyczajnych, zwoływanych jedynie w obliczu okoliczności nagłych, nadzwyczajnych i nieprzewidzianych.

Współczesna terminologia dotycząca charakteru walnych zgromadzeń wywodzi się ze Stanów Zjednoczonych. Wyróżnia się tam In-person AGMs, zgromadzenia tradycyjne z fizycznym uczestnictwem akcjonariuszy lub ich pełnomocników. Ich przeciwieństwem są Virtual-only shareowner meetings, dające uprawnionym możliwość wyłącznie zdalnego udziału; w użyciu znajdują się też terminy Virtual Annual Meeting, VAM, oraz Virtual Shareholder Meeting, VSM. Formą pośrednią, lecz zanikającą, są Hybrid AGMs, dające uprawnionym możliwość wyboru między fizyczną obecnością w miejscu obrad a uczestnictwem zdalnym.

Dyskusje na temat formy walnych zgromadzeń sprowadzają się w Stanach Zjednoczonych do dwóch kwestii: kosztów operacji oraz liczby uczestników. Walne zgromadzenia w formie virtual-only są zdecydowanie najtańsze, a przy tym dają możliwość pozyskania znacznie wyższej frekwencji – te argumenty zamykają wybór. Mogą być one odbywane w trybie audio-only lub video. Spółki chętnie wybierają ten pierwszy: jest tańszy, prostszy, wymaga głównie identyfikacji akcjonariuszy oraz udostępnienia im możliwości bezpiecznego głosowania. Niekiedy transmisja dźwiękowa wzbogacana jest prezentacją z wykorzystaniem slajdów. Organizacją wydarzenia zajmują się tzw. service providers, dysponujący technologią i doświadczeniami.

NIEMNIEJ TRWAJĄ DYSKUSJE ZA I PRZECIW VIRTUAL-ONLY MEETINGS. „ZA” przemawiają koszty. Najdroższe są zgromadzenia hybrydowe, już stopniowo zarzucane. Zgromadzenia wirtualne są najtańsze nie tylko dla spółek, także dla inwestorów rozproszonych po kraju i świecie, wiele spółek ma przecież prawdziwie globalny akcjonariat. „ZA” przemawia także brak obaw, że zawiedzie technologia, do niedawna kapryśna, współcześnie już pewna, spolegliwa. Oraz frekwencja, dramatycznie spadająca na walnych tradycyjnych, odbudowywana na wirtualnych. Czy można chcieć czegoś więcej? Otóż owszem.

„PRZECIW” przemawia tradycja. Uczestnik traci sposobność spojrzenia w oczy dyrektorom spółki, odczytania kodu ich zachowań, wymuszenia możliwości zadania pytania, zgłoszenia wniosku, czytelnego zademonstrowania niezadowolenia. Dla tych wartości niektórzy gotowi są udać się w podróż, ponieść koszty. Dojrzewa przekonanie, że wirtualne zgromadzenia dają menedżerom więcej możliwości unikania kłopotliwych pytań, podejmowania niewygodnych kwestii. Bywało, że na walne zgromadzenie akcjonariusz wybierał się z tubą, by nie dać się zagłuszyć, by głos swój wzbić ponad harmider, by dopaść zarząd pytaniem, uwagą, komentarzem. W dobie zgromadzeń wirtualnych tuby stały się bezużyteczne.

ZACZĘŁO SIĘ W DELAWARE. W 2000 r. stan Delaware dopuścił w swoim General Corporation Law możliwość odbywania „elektronicznych walnych”. Było to śmiałe posunięcie, szerokopasmowy dostęp do internetu nie był jeszcze rozpowszechniony, nie korzystała z niego większość gospodarstw domowych. Chociaż rośnie liczba stanów dopuszczających VAM, jeszcze nie wszędzie w USA są one dozwolone. I chociaż rośnie liczba spółek odbywających VAM, wiele innych jest nadal związanych wewnętrznymi przepisami (by-laws) wymagającymi fizycznego miejsca odbywania walnych.

Gdzie zatem odbywają się virtual-only meetings? Najkrótsza odpowiedź: gdzieś w sieci. Uprawnieni do udziału korzystają z adresu URL, przedstawiają się numerem kontrolnym otrzymanym wraz z dokumentacją zgromadzenia (proxy materials) i zostają przekierowani do internetowej sali obrad (online location of the meeting). Niepowtarzalny numer kontrolny daje akcjonariuszom / pełnomocnikom prawo zadawania pytań i oddawania głosu po otwarciu głosowań. Menedżerowie spółki korzystają z prywatnego URL umożliwiającego kierowanie przebiegiem obrad. Ich dashboard pozwala im monitorować w czasie rzeczywistym, ilu uprawnionych uczestniczy w „zgromadzeniu”, ile akcji jest reprezentowanych, jakie pytania są wnoszone przez zweryfikowanych uczestników – głosem lub tekstem.

NIE MA CEREGIELI, DO JAKICH NAWYKLIŚMY W POLSCE. Nie zdarzą się przepychanki, kto ma otworzyć walne zgromadzenie, jak stwierdzić prawomocność jego zwołania i zdolność podejmowania uchwał, nie wybiera się przewodniczącego, nie ma komisji do sprawdzenia listy obecności, nie zatwierdza się porządku obrad. Nie ma ochroniarzy, nie kręcą się pracownicy spółki i firmy obsługującej głosowania. Nie ma poczęstunku, a przy okazji – wysoko cenionej możliwości zamienienia paru zdań z menedżerami. Nie ma konkurencyjnych zgromadzeń na parkingu.

Akcjonariusz nie ma sposobności, by odczuć swoją podmiotowość w spółce, w jej akcjonariacie. Znajduje się przed niewidoczną ścianą, o którą mogą rozbić się jego pytania, uwagi, wnioski. Od której mogą także odbić się jego pieniądze. Już wie przecież, lub dowie się wkrótce, że na współczesnym rynku zmienia się pozycjonowanie dawców kapitału: ubiegłoroczny manifest Business Roundtable, którego przesłanie rozchodzi się po świecie jak kamień rzucony w wodę, dowartościowuje innych interesariuszy, jak pracownicy spółek, ich klienci, uczestnicy łańcucha dostaw, lokalne społeczności, nawet społeczeństwa i ich zasoby.

DOBRE PRAKTYKI WIRTUALNYCH WALNYCH ZGROMADZEŃ. Gdzie na rynku powstaje pustka, rynek wypełnia ją dobrymi praktykami. Best Practices Committee for Shareowner Participation in Virtual Annual Meetings opracował pięć zasad i dwanaście dobrych praktyk. Zasady głoszą potrzebę (1) zachęcania akcjonariatu do uczestnictwa w VAMs (2) zapewniających równe traktowanie uczestniczących inwestorów, (3) do owocnych kontaktów inwestorów z dyrektorami, (4) do uświadamiania akcjonariatowi zalet VAMs wykorzystywanych (5) jako płaszczyzna dialogu akcjonariuszy ze spółką. Ładne to, lecz zbyt ogólne.

Praktyki przewidują, że spółka ustali formułę zgromadzenia przed jego zwołaniem, uwzględni w agendzie obrad sprawy interesujące akcjonariuszy, będzie usprawniać technologię i procesy VAMs, zapewni wszystkim akcjonariuszom równy dostęp do zgromadzeń, przyjmie formalne procedury przebiegu zgromadzenia, przyzna każdemu z zainteresowanych akcjonariuszy odpowiedni czas na wystąpienie, określi zasady przyjmowania i uchylania pytań, będzie działać na rzecz zwiększenia przejrzystości, ogłosi treść pytań wniesionych podczas obrad, zapewni akcjonariuszom dostęp do dyrektorów, uruchomi pomoc techniczną, zarchiwizuje przebieg zgromadzeń i udostępni je akcjonariuszom.

Dobre praktyki wypełniają lukę między enigmatycznym w tej materii prawem a prawdziwymi potrzebami rynku. Kiedy powstaną nowe regulacje, dobre praktyki zajmą się nowymi potrzebami rynku. W Polsce legislatorzy, emitenci, nawet inwestorzy,  nie wykazują jeszcze zainteresowania reformą walnych zgromadzeń i wprowadzeniem ich w erę wydarzeń wirtualnych. Kiedy jednak, z czasem, także polskie prawo dopuści możliwość odbywania wirtualnych walnych zgromadzeń (a będzie musiało dopuścić, inaczej zamkniemy rynkowi dopływ światowego kapitału), także ten obszar będzie mógł doświadczyć dobrodziejstw dobrych praktyk. GPW ma na tej niwie bogate doświadczenia i dorobek.

Tekst ogłoszony 3 lutego 2020 r. w Gazecie Giełdy i Inwestorów PARKIET