Archiwa tagu: wiceprzewodniczący rady nadzorczej

Wiceprzewodniczący rady nadzorczej: zastępca, dubler czy konkurent?

Statuty i regulaminy rad nadzorczych często zawierają nonsensy na temat wiceprzewodniczącego rady, a ich autorzy nie znają prawa ani techniki prac rady.

W świetle polskiego prawa wiceprzewodniczący rady nadzorczej w spółce akcyjnej jest bladym cieniem przewodniczącego. Kłopot z nim taki, iż po stwierdzeniu, że jest to funkcja pozorna, pojawiają się rozliczne wątpliwości. Zastępca przewodniczącego rady ma do roboty niewiele, albo nawet nic, ale może przecież wiele napsuć. Wspomniano o nim, zgoła mimochodem, zaledwie w dwóch przepisach Ksh: jeden zakazuje radzie wyboru (m.in.) wiceprzewodniczącego rady, oraz odwołania go i zawieszenia, inaczej niż na posiedzeniu; drugi pozwala mu otworzyć walne zgromadzenie w zastępstwie przewodniczącego rady nadzorczej.

Nic w tym dziwnego. Ramy prawne przewodniczącego rady nadzorczej są wprawdzie ciasne, ale elastyczne, pozwalają piastunowi tej funkcji przydać jej znaczenia dzięki jego aktywności, osobowości, kwalifikacjom, co w praktyce może znaczyć, że na aktywność jego zastępcy zabraknie już miejsca. Rada jest ciałem kilku–, z rzadka tylko kilkunastoosobowym, zatem przewodniczący może nią sprawnie kierować bez pomocy zastępcy. Lecz nawet trzyosobowe rady wybierają wiceprzewodniczącego. Z drugiej strony – nie zdziwiłbym się, gdyby jakaś rada nie wybrała wiceprzewodniczącego stwierdziwszy brak takiej potrzeby, albo przez zapomnienie.

Można dorozumiewać, że wiceprzewodniczący rady nadzorczej zastępuje przewodniczącego na jego polecenie, ale nie we wszystkim. Nawet kiedy funkcja przewodniczącego wakuje, wiceprzewodniczący nie wstępuję w nią automatycznie, pozostając przy skromniejszych uprawnieniach. O ornamentacyjnym charakterze tej funkcji niech świadczy, że w niektórych radach wybiera się więcej niż jednego wiceprzewodniczącego. Oraz, że w spółkach, które nie przewidziały obsady takiej funkcji, tytułem wiceprzewodniczącego wyróżnia się grzecznościowo kogoś ze składu rady. Bywając przewodniczącym rad nadzorczych rzadko korzystałem z pomocy zastępcy; jeżeli zlecałem mu (lub jej) zadanie, to nie z racji funkcji, a pokładanego w nim (niej) zaufania. Bywając wiceprzewodniczącym nie miałem więcej pracy, niż inni członkowie rady, jedynie z rzadka przypadało mi otwarcie posiedzenia rady, gdy przewodniczący nie dojechał w porę, lub prowadzenie obrad, gdy przewodniczący musiał je opuścić. Lecz nie brak głosów, że wiceprzewodniczący to funkcja pożyteczna, zwłaszcza gdy statut (względnie regulamin rady nadzorczej) wyposaża go w prawo zwołania rady w sytuacji, gdy przewodniczący nie może tego uczynić z powodów obiektywnych – ponieważ na wypadek gdyby uczynić tego nie chciał, Ksh przewiduje szczegółowy tok postępowania, w którym dla wiceprzewodniczącego nie ma miejsca.

Pora sięgnąć do dokumentów ustrojowych spółek publicznych. Legislacyjne niedomówienia dają pożywkę rozlicznym fantazjom. Statuty i regulaminy rad nadzorczych często zawierają nonsensy na temat wiceprzewodniczącego rady, a ich autorzy nie znają prawa ani techniki prac rady. Ksh dopuszcza przyznanie przewodniczącemu rady prerogatywy głosu rozstrzygającego (casting vote) w razie równości głosów. Statuty i /lub regulaminy rad nadzorczych rozciągają tę prerogatywę na wiceprzewodniczącego, bądź na członka rady prowadzącego obrady. Otóż w świetle prawa przeważyć wynik głosowania w przypadku równości głosów (przy wyłączeniu wymogu bezwzględnej większości głosów) może jedynie przewodniczący rady, nikt inny.

Wiele spółek zrównuje przewodniczącego rady nadzorczej z jego zastępcą. Przykładem częsta regulacja, że „radę nadzorczą zwołuje przewodniczący lub wiceprzewodniczący”. Otwiera to wiceprzewodniczącemu możliwość działania wbrew przewodniczącemu, daje pożywkę dla ich rywalizacji. Dopóki obaj grają w jednej drużynie, kłopotów da się uniknąć, ale w przypadku ich antagonizmu działalność rady nadzorczej może zostać poważnie zakłócona. Innym przykładem jest przepis, iż wiceprzewodniczący wstępuje w prawa przewodniczącego „pod jego nieobecność”. Zdarzają się przypadki, że przewodniczący rady przebywa przez dłuższy czas poza krajem, albo za kratami, co powodowałoby konieczność podjęcia działań przez jego zastępcę. W przypadku konfliktu w spółce za „nieobecność” można poczytać fakt, że przewodniczący nie przebywa w spółce stale, bądź chwilowo nie odbiera telefonu.
Konkludując: póki przewodniczący rady nadzorczej spełnia swoje obowiązki, jego zastępca jest niedostrzegalny, wręcz niepotrzebny. Ile on naprawdę może, pokaże wtedy, gdy obróci się w stronę destrukcji.

Tekst ogłoszony w Gazecie Giełdy i Inwestorów PARKIET 16 listopada 2016 r.
Czytaj także: 2001.08.13 Między prymatem a zastępcą

Między prymatem a zastępcą [2001]

Domena wiceprzewodniczącego rady jest maleńka, ale w razie konfliktu może on wiele napsuć.

W przeciwieństwie do przewodniczącego rady nadzorczej spółki akcyjnej, któremu poświęciłem cykl felietonów, wiceprzewodniczącemu warto poświęcić zaledwie ten jeden. Jest to funkcja tak mało istotna, że do poprzedniego zdania niewiele można dodać. O wiceprzewodniczącym rady nadzorczej kodeks spółek handlowych wspomina mimochodem, za to dwakroć. Raz w kontekście niedopuszczalności wyboru na tę funkcję i odwołania z niej przez samą radę w innym trybie, niż na jej posiedzeniu (dla zapewnienia możliwości odbycia tajnego głosowania). Drugi raz w kontekście dopuszczalności otwarcia przez piastuna tej funkcji walnego zgromadzenia, jeżeli sam kodeks lub statut nie stanowi inaczej. W pierwszym przypadku kodeks wymienia wiceprzewodniczącego rady, ponieważ taka jest właściwa nazwa tej funkcji, w drugim przypadku – zastępcę przewodniczącego rady, ponieważ taki jest charakter tej funkcji.

Domena wiceprzewodniczącego rady nadzorczej nie jest okazała. Najczęściej obejmuje ona tylko zastępowanie przewodniczącego, na jego polecenie lub pod jego nieobecność, lecz wcale nie we wszystkim. Kodeks dopuszcza więc, by statut przewidywał, że w razie równości głosów w radzie nadzorczej rozstrzyga głos przewodniczącego. Pod nieobecność przewodniczącego, jego zastępca nie może korzystać z głosu rozstrzygającego, nawet gdyby statut przez pomyłkę przyznał mu takie prawo. Niestety, taką szkaradną pomyłkę zawiera wiele statutów. Są wśród nich statuty spółek publicznych. Wynika z tego, że często statutów nie czytają nawet sędziowie sądów rejestrowych. Ciekawe, kto odpowiada za wpuszczenie szkaradków na parkiet?

Nierzadko statut uzależnia możliwość odbycia posiedzenia rady od udziału w nim przewodniczącego lub wiceprzewodniczącego. Kiedy natomiast zwolni się stanowisko przewodniczącego, co następuje wskutek jego rezygnacji z rady nadzorczej albo z funkcji w radzie, śmierci albo odwołania z rady, wiceprzewodniczący nie wstępuje automatycznie w szersze uprawnienia przewodniczącego, lecz pozostaje przy swoich. Zadania wiceprzewodniczącego sprowadzają się przeto do tego, by pod nieobecność przewodniczącego, bądź na jego polecenie, zwoływał posiedzenia rady i przewodniczył im. Często polega to na tym, że wiceprzewodniczący przejściowo obejmuje przewodnictwo obradom, kiedy przewodniczący opuszcza na chwilę salę, wywołany do pilnego telefonu. Gdyby akurat ważyły się doniosłe sprawy, taktowny wiceprzewodniczący ogłosi krótką przerwę.

Gdyby jednak w takiej sytuacji rada powzięła uchwałę, będzie ona ważna, chyba że statut zawiera osobliwy przepis, iż do ważności uchwały konieczny jest udział przewodniczącego, a wiceprzewodniczący nie wystarcza. Tym różni się rada nadzorcza od walnego zgromadzenie, które nie może podjąć uchwały pod nieobecność przewodniczącego, wobec czego nie powinno ono w ogóle dokonywać wyboru wiceprzewodniczącego. Podobnie jak przewodniczący rady, jego zastępca bywa wybierany na swoją funkcję przez walne zgromadzenie, albo przez samą radę, bądź wyznaczany przez inwestora albo grupę inwestorów. Niekiedy statut przewiduje ‘wiceprzewodniczących’. Ich liczba nie zawsze bywa określana. Najzupełniej wystarcza jeden. I tak najczęściej nie ma nic do roboty.

O tym, jak ważna jest funkcja przewodniczącego rady, najlepiej świadczy dystans dzielący go od zastępcy. Przewodniczący często sprawuje prymat w radzie, a nawet w spółce. Jest widoczny, animuje pracę rady. Jego zastępca wkracza na scenę jedynie w sytuacjach wyjątkowych. Najczęściej dyskretnie tkwi w tle, nie wyróżniając się niczym spośród pozostałych członków rady. Najwyżej symbolicznie wyższym wynagrodzeniem…

W niektórych spółkach tworzy się ‘prezydium’ rady nadzorczej albo jej ‘komitet wykonawczy’. Są to organy nie mające umocowania w kodeksie, a często i w statucie. Zazwyczaj wiceprzewodniczący rady wchodzi w skład takiego ciała. Czasem sprawuje pieczę nad pracą komisji rady. Organizacja rady i sposób wykonywania przez nią czynności jest sprawą samej spółki, więc prezydium, komitet wykonawczy lub komisja może porządkować lub usprawniać pracę rady, ale nie może wstępować w jej prawa, lub podejmować uchwał w jej imieniu.
Póki przewodniczący należycie spełnia obowiązki, wiceprzewodniczący jest niezauważalny.

Dlatego nie ma potrzeby rozwijania jego uprawnień w statucie spółki i regulaminie rady nadzorczej. Przyznanie mu rozbudowanych kompetencji niczemu nie służy, a może prowadzić do szkodliwej rywalizacji między przewodniczącym a jego zastępcą. Nadużywanie funkcji przez wiceprzewodniczącego wywoła konflikt w radzie, zaszkodzi spółce. Ile może wiceprzewodniczący, najczęściej okazuje się w sytuacjach, kiedy piastun tej funkcji obraca się ku destrukcji.

Czytaj także:
2001.04.09 Wyjście z pata
2001.06.25 Arytmetyka rady