Archiwa tagu: większość głosów

Jak wepchnięto spółki na rozdroże między nowymi i dawnymi czasy

  • Jedną ustawą legislator wprowadza spółki w cyfrową współczesność i cofa je w epokę sprzed wynalezienia telefonu;
  • Krok naprzód to zdalne podejmowanie uchwał przez organy spółek kapitałowych przy wykorzystaniu internetu;
  • Krok wstecz to upowszechnienie osobliwej praktyki oddawania głosu na piśmie za pośrednictwem innego członka zarządu lub rady nadzorczej;
  • Możliwości praktycznego wykorzystania osiągnięć XXI wieku są wprowadzane równocześnie z praktyką godną połowy XIX wieku.

Chodzą po świecie osóbki wygłaszające opinie o potrzebie „napisania całego prawa od nowa”. Nie rozumieją one, że prawo nie jest produktem chwili, że odzwierciedla ono sprzeczne prądy, bowiem współistnieją w nim normy pochodzące z różnych okresów rozwoju, wywodzące się z różnych tradycji, wyrażające ducha różnych kultur. W polskim prawie spółek wkroczyliśmy właśnie w etap upowszechniania możliwości wykorzystania nowoczesnych środków porozumiewania się na odległość w procesie podejmowania uchwał przez zarządy, rady nadzorcze, walne zgromadzenia i zgromadzenia wspólników. Zarazem ustawodawca wyposażył członków zarządów i rad nadzorczych spółek kapitałowych w niepraktyczną, niedzisiejszą instytucję głosu oddanego na piśmie za pośrednictwem innego członka organu podejmującego uchwałę.

Instytucja ta został wprowadzona do Kodeksu spółek handlowych pierwotnie wyłącznie na użytek członków rad nadzorczych spółek akcyjnych. Komentator Ksh widział w mniej rozwiązanie „ważne i ułatwiające funkcjonowanie rad nadzorczych”. Jak przedstawiało się ono w praktyce?

  1. Uprawnienie do oddania głosu na piśmie przysługiwało członkowi rady nadzorczej nieobecnemu na jej posiedzeniu. Zatem wprowadzono służącą nieobecnym instytucję niespójną z obowiązkiem uczestniczenia w posiedzeniach rady, wykreowanym poprzez wprowadzenie wymogu kworum.
  2. Nieobecny mógł wykonywać to uprawnienie, jeżeli przewidziano je w statucie (ostatnio przyjęto formułę, że statut/ umowa spółki może je wykluczyć. Niech wykluczy!)
  3. Niemniej w niektórych sprawach nieobecny nie mógł głosować zaocznie (co zostało teraz uchylone).
  4. Nieobecny składa na piśmie oświadczenie o oddaniu głosu na uchwałę. Ponieważ często nie zna projektu uchwały, oświadcza: „Głosuję jak większość / jak Mietek / jak przewodniczący”. To oczywiście parodia, ale jeżeli jego głos będzie radzie potrzebny, może zostanie uwzględniony.
  5. Głos dotyczy konkretnej uchwały. Nie można jednym głosem objąć wielu uchwał.
  6. Nieobecny nie przekazuje oświadczenia o treści swojego głosu bezpośrednio do spółki (faksem, pocztą elektroniczną, usługą pocztową, kurierem), może przekazać pismo jedynie za pośrednictwem innego członka rady, który weźmie udział w posiedzeniu i dostarczy pismo nieobecnego. Pośrednik nie jest pełnomocnikiem, lecz niemym doręczycielem. Nieobecny może mieć trudności z dotarciem do niego.
  7. Oddanie głosu na piśmie nie może dotyczyć spraw wprowadzonych do porządku obrad na posiedzeniu rady nadzorczej. Nieobecny nie może oddać głosu, jeżeli porządek obrad zostanie ustalony dopiero na posiedzeniu. Rzecz w tym, że tak dzieje się najczęściej. W „zaproszeniu” na posiedzenie podaje się najwyżej projekt porządku obrad (ujmuję „zaproszenie” w cudzysłów, by podkreślić archaiczny charakter tego sformułowania). „Zaproszenie” kierowane jest do członków rady z koniecznym wyprzedzeniem; w tym czasie w spółce mogła zajść sytuacja skłaniająca radę do poszerzenia porządku obrad o tematy, których projekt porządku nie przewidział.
  8. Nawet jeżeli sprawa została zawczasu wprowadzona do porządku obrad, nieobecny nie zna dokładnego brzmienia uchwały w tej sprawie, która zazwyczaj jest redagowana dopiero na posiedzeniu.
  9. Nawet jeżeli „zaproszenie” na posiedzenie zawiera szczegółowy projekt porządku obrad i projekty uchwał – projekt uchwały, na którą nieobecny oddał głos na piśmie, może ulec daleko idącym modyfikacjom. Posiedzenie to nie mechaniczne zaklepywanie projektów, ale dyskusja nad nimi, często wnikliwa, burzliwa i twórcza. Może okazać się, że nieobecny głosował na uchwałę inną od tej, jaką rada przyjęła.
  10. Jeżeli wszystko ułoży się po myśli nieobecnego i głos przezeń oddany zostanie przez radę przyjęty, zaliczy się go do większości, niemniej nieobecnego nie należy zaliczać do kworum, ponieważ uczestniczy on wyłącznie w głosowaniu nad jedną lub kilkoma uchwałami, lecz nie w pełnym posiedzeniu rady, w dyskusji nad porządkiem obrad, nad informacjami przekazanymi bieżąco przez zarząd, nad sytuacją spółki, itd. Dziwi mnie zdanie niektórych komentatorów, że nieobecnego można uznać za obecnego i do kworum zaliczyć. Sprzeciwiam się temu stanowczo.
  11. Wszelako widzę w tej niedorzecznej procedurze pewną zaletę: utrudni ona głosowanie tajne.

Uważam, że instytucja oddawania przez nieobecnego głosu na piśmie za pośrednictwem innego członka organu została źle pomyślana. Przejęta z prawa niemieckiego, nie została uwspółcześniona, jeszcze ją skomplikowano. Nie koresponduje ona z technikami głosowania przy wykorzystaniu nowoczesnych środków bezpośredniego porozumiewania się na odległość wszystkich uczestników posiedzenia online ze wszystkimi.

W następstwie niedawnej, kleconej na chybcika, niedostatecznie chyba przemyślanej, nowelizacji Ksh (zmiany weszły w życie 31 marca 2020 r.), zarządy i rady nadzorcze spółek akcyjnych i spółek z o.o. znalazły się na rozdrożu: technika podejmowania uchwał w trybie zdalnym wiedzie je w XXI wiek, natomiast możliwość oddawania głosu przez piastuna spółki głosu na piśmie za pośrednictwem koleżanki lub kolegi cofa je w epokę sprzed wynalezienia środków porozumiewania się na odległość jak internet z pocztą elektroniczną, faks, nawet historyczny już teleks. Uchylono przy tym wyłączenie możliwości dokonywania w tym trybie „wyborów przewodniczącego i wiceprzewodniczącego rady nadzorczej, powołania członka zarządu oraz odwołania i zawieszania w czynnościach tych osób”. Wprawdzie przyjęto założenie, że statut / umowa spółki może wyłączyć instytucję oddawania głosu na odległość, czyli posprzątać spółkę, lecz czy należało ją zaśmiecać?

POST SCRIPTUM: Szczególnie polecam ten wpis uczestnikom webinaru o głosowaniach w spółce akcyjnej i z o.o., zaplanowanego na 29 kwietnia o godz. 10:00 (szczegóły na stronie www.Personalities.pl ). Dowiaduję się, że – wobec znacznego zainteresowania wydarzeniem – wpisy zostały już zamknięte, lecz deklaruję gotowość poprowadzenia wkrótce drugiej edycji wydarzenia, na którą z góry zaprasz

 

Nieobecny nie ma racji

Udział w pracy rady nadzorczej, w tym w jej posiedzeniach, jest obowiązkiem członka rady. Niemniej prawo udaje, że chroni interesy nieobecnych. Czyni to mało skutecznie.

Źle, kiedy przepis budzi więcej wątpliwości niż przynosi pożytku. Przykładem przyjęty w dobrej intencji przepis art. 388 § 2 Ksh. Intencja sprowadzała się do tego, by umożliwić udział w głosowaniu uchwał członkowi rady nadzorczej nieobecnemu na posiedzeniu. Może on – jeżeli statut tak przewiduje – oddać głos na piśmie za pośrednictwem innego członka rady. Głos taki nie może dotyczyć spraw wprowadzonych do porządku obrad rady już na posiedzeniu. Wszystko niby jasne, ale mało praktyczne.

Po pierwsze, głos na piśmie może być oddany nie inaczej niż za pośrednictwem innego członka rady, który uczestniczy w posiedzeniu. Pośrednictwo jest konieczne. Nie można przesłać głosu wprost do spółki, ma być on doręczony radzie nadzorczej, zapewne na ręce przewodniczącego, przez innego członka rady, który spełnia funkcję listonosza, nie zaś pełnomocnika dysponującego głosem nieobecnego. Oddanie głosu nastąpi przez klarowne określenie przez nieobecnego, jak głosuje: czy za, czy przeciw, czy wstrzymuje się. Nie spełni tego wymogu złożenie na piśmie deklaracji „głosuję tak jak Janek”. Nie wymyśliłem tego – takie przypadki zdarzają się naprawdę..

Po drugie, „oddanie głosu na piśmie nie może dotyczyć spraw wprowadzonych do porządku obrad na posiedzeniu rady nadzorczej”. Rzecz w tym, że w normalnych okolicznościach porządek obrad rady jest przyjmowany dopiero na posiedzeniu, aczkolwiek przewodniczący powinien, zwołując radę, przedstawić szczegółowe propozycje porządku jej obrad (lecz jeżeli tego nie uczyni, co zdarza się nie tak rzadko, zwołanie będzie skuteczne). Odstępstwo od takiej praktyki dotyczy posiedzeń zwoływanych na żądanie zarządu lub członka rady nadzorczej lub – wskutek braku należytej reakcji przewodniczącego na takie żądanie – przez wnioskodawcę, który obowiązkowo określa porządek obrad zwołując posiedzenie. Może się zatem zdarzyć, że zaproszony na posiedzenie a nieobecny na nim członek rady nie zna projektów uchwał, ani porządku obrad, więc głosować na piśmie nie może.

Po trzecie, nawet jeżeli nieobecny zna proponowany projekt uchwały, na którą pragnie oddać głos na piśmie, może się zdarzyć, że rada zmieni kształt omawianej sprawy lub brzmienie głosowanego projektu. Na przykład porządek obrad przewiduje uchwałę rady w sprawie wyrażenia zgody na dokonanie przez zarząd określonej w statucie czynności, lecz rada obwaruje swoją zgodę daleko idącymi warunkami, których nieobecny nie zna z góry. Czy w takich okolicznościach brać jego głos pod uwagę?

Po czwarte, interpretacja omawianego przepisu prowadzi do wniosku, że w świetle Ksh dopuszczalne jest wprowadzanie przez radę nadzorczą, już na posiedzeniu, spraw do porządku obrad. Dawniej uważano, że nie należy tak czynić, gdyż członek rady gotów zrezygnować z udziału w posiedzeniu skoro nie będą na nim głosowane sprawy dotyczące jego interesów. Dzisiaj w radzie nadzorczej obowiązuje kworum, udział członków rady w posiedzeniach jest obowiązkowy, interesy nieobecnych członków rady nie podlegają ochronie. Po prostu: nieobecny nie ma racji. Lecz wiele statutów zastrzega, że rada nadzorcza nie może wprowadzać spraw do porządku obrad, jeżeli nie są obecni wszyscy członkowie rady, chyba że zachodzą okoliczności wyszczególnione w statucie. Taki osobliwy przepis trafił do statutów ze zbioru Dobrych praktyk, lecz dobrych praktyk wcale nie wyraża. Wręcz przeciwnie.

Po piąte, głos oddany na piśmie liczy się przy ustalaniu wymaganej większości głosów, natomiast nie liczy się przy ustalaniu kworum. Jest to oczywiste, niemniej wiele rad nadzorczych ma z tym kłopot…

Czytaj także:
2001.11.19 Między sztuką a sztuczkami
2002.09.16 Usprawiedliwienie

Arytmetyka rady [2001]

W radzie nadzorczej niekiedy dochodzi do kryzysu. Jego manifestacją jest niemożność podjęcia uchwały z powodu braku większości, kiedy różnice stanowisk symetrycznie dzielą członków rady. Ponieważ uchwała bywa jedynym owocem prac rady, niemożność jej podjęcia paraliżuje radę. Paraliż rady nadzorczej może udzielić się spółce. Dlatego ustrój spółki powinien usprawniać dochodzenie przez radę do uchwał.

Kodeks spółek handlowych przewiduje, iż uchwały rady nadzorczej zapadają bezwzględną większością głosów, lecz statut spółki może ustanowić odmienne rozwiązania. Może on przeto zaostrzyć rygory wymagając, by uchwały rady (najczęściej tylko w określonych sprawach) zapadały większością kwalifikowaną. Praktyka dowodzi jednak, że obliczanie większości przychodzi spółkom z trudem. Anegdotyczny jest przykład Agory, której statut posługuje się pojęciem ‘bezwzględnej większości ¾ głosów’. Stąd już tylko krok do dopuszczenia głosów ‘za, a nawet przeciw’…

Według kodeksu spółek handlowych bezwzględna większość głosów to więcej niż połowa głosów oddanych. Uwzględnia się głosy ‘za’, ‘przeciw’ i ‘wstrzymujące się’, oddane podczas głosowania w sposób zgodny z ustawą lub statutem spółki. Uprawniony do udziału w głosowaniu, który wstrzymuje się, niby wcale nie oddaje głosu, ponieważ nie zajmuje stanowiska ani ‘za’, ani ‘przeciw’, niemniej oddaje on głos w tym znaczeniu, że ów głos zostanie policzony i wpłynie na wynik głosowania. Bezwzględną większość głosów uzyskuje się przeto w sytuacji, gdy liczba głosów ‘za’ przewyższa sumę liczby głosów ‘przeciw’ i liczby głosów ‘wstrzymujących się’.

Głos wstrzymujący się zostanie zatem dodany do sumy głosów przeciwko uchwale. W radzie nadzorczej głos wstrzymujący się jest więc w praktyce głosem oddanym przeciw uchwale.
Jeżeli w głosowaniu uczestniczy 9 lub 8 członków rady, bezwzględna większość wyniesie 5 głosów ‘za’. Jeżeli w głosowaniu uczestniczy 7 lub 6 członków rady, bezwzględna większość wyniesie 4 głosy ‘za’. Jeżeli w głosowaniu uczestniczy 5 lub 4 członków rady, bezwzględna większość wyniesie 3 głosy ‘za’. Jeżeli w głosowaniu uczestniczy 3 lub 2 członków rady (a dopuszczalne jest podjęcie przez radę uchwały), bezwzględna większość wyniesie 2 głosy ‘za’.
Odpowiednio: jeżeli statut przewiduje większość ¾ głosów, a w głosowaniu uczestniczy 9 członków rady – wymagana większość wyniesie 7 głosów ‘za’; gdy uczestniczy 8 członków rady – wymaga większość wyniesie 6 głosów ‘za’, gdy 6 – wyniesie 5, gdy 5 – wyniesie 4, gdy 4 – wyniesie 3, natomiast gdy w głosowaniu uczestniczy 3 lub 2 członków rady (a dopuszczalne jest podjęcie przez radę uchwały), wymagana większość głosów ‘za’ równa się liczbie członków rady uczestniczących w głosowaniu.

Statut spółki może uchylić ustawowy wymóg podejmowania uchwał przez radę nadzorczą bezwzględną większością głosów. Mianowicie może on dopuścić, że w przypadku równości głosów rozstrzyga głos przewodniczącego rady nadzorczej. Takie rozwiązanie zapobiega paraliżowi nadzoru, a nawet całej spółki, gdy w podzielonej radzie brak większości. W podzielonej radzie przewodniczący może być arbitrem, więc o to stanowisko niekiedy toczy się walka. Ostatnio rada nadzorcza Ireny ponoć wybrała dwóch różnych przewodniczących. Stanowczo należy unikać rozpowszechnionego w polskich spółkach dualizmu rad nadzorczych, bądź ich przewodniczących. Takie praktyki negatywnie ciążą nie tylko na wycenie samych spółek. Są one fatalnym świadectwem sytuacji polskiego rynku.

Statut może jednak wyposażyć w rozstrzygający głos w radzie tylko jej przewodniczącego! W żadnym wypadku – jego zastępcę, nawet jeżeli wiceprzewodniczący prowadzi posiedzenie pod nieobecność przewodniczącego. Ani szarą eminencję w radzie. Ani panią Basię. Wiele spółek uważa inaczej i wyposaża w głos rozstrzygający ‘osobę prowadzącą posiedzenie rady nadzorczej’, bądź tylko wiceprzewodniczącego rady, w przypadku nieobecności przewodniczącego. Ostatnio taką zmianę do statutu wprowadził Bank Ochrony Środowiska. Moim zdaniem jest to rozwiązanie niezgodne z kodeksem spółek handlowych. Pisałem już o tym niedawno. Niestety, coraz częściej przychodzi mi pisać o tym, że w Polsce prawo jest lekceważone.

Tekst ukazał się 25 czerwca 2001 r. w Magazynie Finansowym dziennika Prawo i Gospodarka.
Czytaj także:
2014.06.17 Głos kulawy i szkodliwy
2013.07.28 Za, a nawet przeciw