Wańka – wstańka [2000]

Powodem zawieszenia członków zarządu bywa najczęściej działalność na szkodę spółki.

Ostatnio weszło w modę zawieszanie przez rady nadzorcze prezesów i członków zarządów. Kodeks handlowy (Kh) wyraźnie dopuszcza taką możliwość. Jest ona fundamentem ustroju spółki akcyjnej. Prawo do zawieszania w czynnościach członków zarządu (poszczególnych lub wszystkich, zatem i prezesa, którego kodeks nigdy i w niczym nie wyróżnia) należy do rady nadzorczej. Jest to prerogatywa, której radzie odebrać nie można. Nie ma znaczenia, czy statut nadaje radzie nadzorczej szerokie kompetencje, czy ogranicza je do wymienionych w kodeksie. Nawet jeżeli statut przemilcza kompetencję rady do zawieszania w czynnościach członków zarządu, w spółce akcyjnej przysługuje ona radzie z mocy prawa. Statut może natomiast wymagać od rady nadzorczej, by uchwały o zawieszeniu w czynnościach członków zarządu podejmowała kwalifikowaną większością głosów.

W świetle kodeksu, rada zawiesza członków zarządu wyłącznie „z ważnych powodów”. Brzmi to poważnie, lecz nie ma znaczenia. O tym, czy powód jest ważny, decyduje przecież sama rada. Wprawdzie kodeks mówi o „powodach”, ale liczba mnoga została użyta na wyrost. W praktyce mamy zresztą do czynienia najczęściej tylko z jednym powodem zawieszenia. Jest nim działalność na szkodę spółki. Zawieszenie ma zapobiec, względnie położyć kres tej działalności, a nadto jest przydatne dla wyjaśnienia wszelkich okoliczności sprawy. Ponieważ zawieszenie z reguły następuje przed wyjaśnieniem sprawy, nie należy utożsamiać go z oceną zawieszonego, na którą przyjdzie pora. Niemniej opinia publiczna żywi się domniemaniem, że powód zawieszenia bywa mroczny, a ocena będzie negatywna. Niekiedy kończy się jednak na rozpędzeniu rady. Wszak walne zgromadzenie może uznać, że zawieszenie było bezzasadne, a nawet – wyrządziło spółce szkodę.

W większości polskich spółek statut przyznaje radzie nadzorczej prawo odwołania zarządu. Rada, jeżeli została wyposażona w takie uprawnienie, może odwołać zarząd, czy w części, czy w całości, w każdej chwili, bez potrzeby podpierania się „ważnymi powodami”. Często łatwiej więc odwołać, niż zawiesić. Daje to wyobrażenie o przewadze rady nad zarządem.

Rada ma prawo zawiesić każdego członka zarządu, bez względu na to, kto w spółce jest władny do powołania zarządu, względnie poszczególnych jego członków: czy jest to sama rada, czy walne zgromadzenie, czy któryś z akcjonariuszy. Rady nadzorcze zawieszają w czynnościach członków zarządu na czas określony lub nieokreślony, przy czym wybór należy do rady.

Zawieszenie na czas określony (24 marca rada Banku Częstochowa zawiesiła prezesa zarządu na czas określony, do 25 kwietnia b.r.) może być przedłużane na kolejne okresy, lub na czas nieokreślony. Może także być wcześniej cofnięte przez radę, lub przez walne zgromadzenie. Cofnięcie zawieszenia oznacza wstąpienie zawieszonego w prawa członka zarządu. Taki sam skutek ma upływ terminu zawieszenia, jeżeli nie zostało ono przedłużone, a zawieszony nie został odwołany. Można także zawieszać na czas nieokreślony. Tak postąpiła rada nadzorcza PZU zawieszając w czynnościach prezesa i jednego z członków zarządu. Ani stan zawieszenia, ani cofnięcie zawieszenia, nie są przeszkodami do odwołania członka zarządu przez uprawniony organ lub osobę. Upływ kadencji w trakcie zawieszenia pozbawia zawieszonego nie tylko miejsca w zarządzie, lecz zapewne także prawa wejścia do zarządu następnej kadencji, bez względu na to, przez kogo i w jakim trybie zarząd zostanie wyłoniony.

Zawieszenie poszczególnych lub wszystkich członków zarządu nie osieroci spółki. Nie pozostaje ona bez zarządu. Rada nadzorcza bezzwłocznie przedsiębierze odpowiednie kroki celem uzupełnienia składu zarządu. Może ona także delegować członków rady do czasowego wykonywania czynności członków zarządu. Stąd nieporozumieniem jest omawiany przez prasę postulat ministra Skarbu Państwa, że należy jednak przejściowo przywrócić zawieszonego w czynnościach prezesa PZU, by mógł on coś podpisać (użyto tu słowa „audyt”).

Nie uchyla się na chwilę zawieszenia, by przejściowo odwieszony mógł dokonać jakiejś czynności. Zawieszenie nie jest zabawą w wańkę – wstańkę. Powinno ono prowadzić do szybkiego i jednoznacznego rozstrzygnięcia, czyli do odwołania (i, ewentualnie, także podciągnięcia do odpowiedzialności), bądź do przywrócenia w czynnościach. Zawieszenie jest stanem przejściowym, natomiast odwołanie i przywrócenie w czynnościach to stany z natury stałe. Jedynie król Belgów Baudoin I przejściowo abdykował, by uniknąć podpisania niemiłej mu ustawy. Wytrwał przy poglądach, za co był szanowany. Minister zmienił już swoje na temat zawieszenia prezesa PZU. Jak wańka – wstańka.

Tekst ogłoszony 17 kwietnia 2000 r. w Magazynie Finansowym dziennika Prawo i Gospodarka

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *