Wehikuł czasu [2002]

Nieżyciowy przepis utrudnia zarządom pracę. Instytucje finansowe tracą na tym więcej niż inne spółki.

W kodeksie spółek handlowych zróżnicowano mechanizm podejmowania uchwał przez zarząd i radę nadzorczą spółki akcyjnej. W świetle przepisów, zarząd tkwi głęboko w XIX wieku podczas gdy rada nadzorcza już przebiła się do współczesności. Rada bowiem ma do dyspozycji kilka nowoczesnych instrumentów, których odmówiono zarządowi. Statut spółki może więc dopuścić, że członkowie rady nadzorczej mogą brać udział w podejmowaniu uchwał rady oddając swój głos na piśmie za pośrednictwem innego członka rady nadzorczej. W ten sposób członek rady może uczestniczyć w podejmowaniu uchwał zapadających na jej posiedzeniu, chociaż jest nieobecny; wystarczy, że sprawa została uwzględniona w porządku obrad, a on zna projekt uchwały, na którą oddaje głos. Statut spółki może też dopuścić, że rada podejmuje uchwały w trybie pisemnym lub przy wykorzystaniu środków bezpośredniego porozumiewania się na odległość. Możliwe jest więc podjęcie przez radę nadzorczą uchwały bez odbywania posiedzenia. Uchwały w którymkolwiek z tych uproszczonych trybów nie można podjąć tylko w niektórych sprawach kadrowych, nielicznych zresztą i wyliczonych w ustawie.

Natomiast zarząd spółki akcyjnej nie może podejmować uchwał poza posiedzeniami. Nie krępuje to zarządu jednoosobowego, lecz taki zarząd jest w Polsce rzadkością, a wiele instytucji finansowych skazanych jest przez prawo na zarządy wieloosobowe. Należy zatem zwołać i odbyć posiedzenie. Prawda, że kodeks jest wspaniałomyślny i nie wymaga kworum na posiedzeniu zarządu, ale wymóg kworum często płynie z regulaminu zarządu. W dodatku zarząd może sam uchwalić swój regulamin jedynie w przypadku, gdy statut nie przyznaje tego prawa radzie nadzorczej lub walnemu zgromadzeniu.

Odmienność zasad procedowania zarządu i rady nadzorczej wynika z dwóch hipotez. Pierwsza zakłada, że członkowie rady nie są ściśle związani ze spółką, nie przebywają w niej stale, są zajęci innymi sprawami, poświęcają zatem mało czasu nadzorowanej spółce, wreszcie mieszkają w innych miejscowościach, a nawet w innych państwach. Druga zakłada, że zarząd, prowadząc sprawy spółki, z natury rzeczy przebywa w niej stale, a zatem nie ma przeszkód, by zwoływać jego posiedzenia, ilekroć zajdzie potrzeba. Pierwsza hipoteza jest prawdziwa. Druga jest z gruntu fałszywe. To nie wczesny wiek XIX, kiedy zarząd mógł zawiadywać sprawami spółki wyłącznie na miejscu! Od tamtych czasów przybyło środków łączności i komunikacji. Technika umożliwia podejmowania uchwał poza posiedzeniami. Służąca temu procedura powinna zostać dopuszczona przez prawo nie dlatego, że jest wykonalna, ale dlatego, że jest wręcz niezbędna.

Liczne polskie instytucje finansowe bywają obecnie rozpięte między wieloma miejscowościami. Jedną bywa statutowa siedziba, gdzie działa przynajmniej część agend. Drugą bywa miejscowość, do której wyprowadzono niektóre wydziały lub służby. Trzecią jest stolica; ciągną do niej banki, bowiem inne instytucje finansowe już dawno w niej osiadły. Czwarta to centrum finansowe, w którym działa centrala zagranicznej spółki matki. Piątą, a często i szóstą, bywają miejscowości, w których znajdują się, globalne lub regionalne ośrodki zarządzania poszczególnymi liniami biznesu. Bank może mieć, powiedzmy, statutową siedzibę w Krakowie, liczne agendy w Warszawie, regionalne centrum biznesu w Wiedniu, centralę w Monachium, interesy we Frankfurcie, a złych dłużników w Szczecinie i Wyszkowie (by wszystko zamknąć w ramach regionu Europy Środkowej, acz nie brak banków rozpiętych między kontynentami!). Gdyby taki bank istniał, zapewne członkowie jego zarządu krążyliby pomiędzy kilkoma miastami. Gdzie i kiedy mieliby w nagłej potrzebie zebrać się na posiedzenie?

W ubiegłym tygodniu pisałem tu o zjawisku, które nazwałem „formacją podwójnej głowy”. Polega ono na tym, że kto inny formalnie kieruje spółką, a kto inny faktycznie podejmuje decyzje. Przepis, który uniemożliwia zarządowi podejmowanie uchwał poza posiedzeniem, faworyzuje to wynaturzenie. Warto zatem skorzystać z okazji, jaką da zapowiadana nowelizacja kodeksu spółek handlowych, by wzbogacić art. 371 ksh, traktujący m.in. o trybie podejmowania uchwał przez zarząd spółki akcyjnej, odpowiednikiem art. 388 § 3 i 4 ksh, dopuszczającym ułatwienia w podejmowaniu uchwał przez radę nadzorczą.

Instytucje finansowe skorzystają na tym bardziej niż inne spółki. Wiem, że zarządy niektórych instytucji obchodzą kodeks z daleka, lecz korzystniejszym dla nich rozwiązaniem byłoby wprowadzenie doń postulowanego przepisu. Jak wehikuł czasu przeniósłby on zarządy we współczesność. Lepsze bowiem jest prawo, którego przestrzeganie jest łatwe i przyjemne, niż prawo mnożące zakazy pochodzące z zamierzchłej przeszłości, o których nikt nie pamięta, czemu miały służyć.

Tekst ogłoszony 3 września 2002 r. w tygodniku Gazeta Bankowa

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *