Więcej rynku! [2005]

Państwa nie da się przepędzić z gospodarki, lecz można je nakłonić do rynkowych zachowań.

Rola państwa w gospodarce budzi spory. Ufni w niewidzialną rękę rynku pragną wyprzeć państwo z gospodarki. Z kolei zwolennicy etatyzmu pragną umacniać, lub choćby zachować, wpływ państwa na gospodarkę. Lecz oto podjęto próbę wzniesienia mostu ponad sprzecznymi doktrynami. Skoro w czasie ogarnianym wyobraźnią nie da się przegonić państwa z rynku, niech już ono na nim pozostanie, byle zapracowało na akceptację swojej obecności postępowaniem bliższym zasadom gry rynkowej. Przeto niech państwo zachowa w swojej domenie niektóre branże lub przedsiębiorstwa, lecz niech wprowadza do nich zasady dobrej praktyki zbliżone do zasad przyjętych na rynkach kapitałowych. Fałszywy jest stereotyp krzewiony przez socjalistów, że państwo jest czymś lepszym, uczciwym, z natury czystym, a rynek – to brudy i męty. Otóż najczyściej jest na środku rynku, przy studni dobrej praktyki, zaś państwo nie tylko może, ale zgoła powinno z niej czerpać.

Przed kilku laty OECD podjęła próbę sformułowania ogólnych zasad corporate governance (1999, II redakcja – 2004). Organizacja objęła nimi stosunki wewnątrz spółki i między spółką a rynkiem. Tamtą inicjatywę dopełniają przyjęte przez OECD 28 kwietnia 2005 roku wytyczne dla corporate governance w przedsiębiorstwach państwowych. Często powtarza się, że państwo jest złym właścicielem, lecz państwo jest – i długo pozostanie – właścicielem licznych przedsiębiorstw, lub jedynym (albo najważniejszym) akcjonariuszem spółek. Chodzi więc o to, aby jego władztwo w podmiotach gospodarczych było sprawowane należycie, z uwzględnieniem wymogów przejrzystości, efektywności i konkurencyjności.

Niekiedy państwo nazbyt ingeruje w zarządzanie swoim przedsiębiorstwem, niekiedy bywa zbyt bierne, dopuszcza w nim do swawoli. Pancerz własności państwowej nadmiernie chroni przed ryzykiem gry rynkowej. Państwowej firmie nie grozi przejęcie. Ani, w zasadzie, bankructwo. OECD postuluje, by mimo to konkurowała ona o finansowanie, a nie bez ograniczeń czerpała z państwowej kasy. Czas przeciwstawić się wyobrażeniom, że państwowa firma korzysta z dorozumianych gwarancji państwa. I niechaj państwo zwinie rozpościerany nad nią parasol protekcjonizmu. Niech prowadzi przejrzystą politykę kadrową. A swojej kadrze płaci należycie politykę (nasza osławiona ustawa kominowa przeczy duchowi wytycznych). Niech przedsiębiorstwa państwowe ogłaszają zamówienia publiczne, niech uczestniczą w przetargach. Niech nie utrudniają wierzycielom dochodzenia roszczeń. Niech spowiadają się ze swojej działalności w raportach rocznych. To wszystko nie prowadzi automatycznie ku prywatyzacji, ale ułatwi ją znacznie, gdyby państwo skłoniło się ku niej.

OECD podkreśla znaczenie firmowych zasad etycznych. Powinny one dotyczyć na przykład sposobu przekazywania poufnych informacji o firmie przez skierowanych do niej funkcjonariuszy państwowych. OECD postuluje tworzenie safe havens, gdzie pracownicy, klienci, interesariusze mogą zgłaszać krytyczne uwagi na temat firmy lub jej pracowników. Postuluje także wprowadzenie rynkowych zasad nawet między państwową firmę a państwowy bank. Pozwoli to zapobiegać konfliktom interesów, ograniczy zaciąganie złych kredytów.

Stosowanie wytycznych OECD uniemożliwi praktykę nazwaną przeze mnie alotażem. Państwo powinno dobierać swoich ludzi w organach spółek na podstawie ich kwalifikacji. W firmach powinny działać komisje do spraw nominacji, rekomendujące na najważniejsze stanowiska. Członkowie rady nie powinni działać w interesie poszczególnych grup, ale zachowywać niezależność, zwłaszcza od polityki. Rady powinny corocznie dokonywać samooceny (w Polsce nie czyni tego ogromna większość rad spółek publicznych!). Należy ujawniać porozumienia między państwem a jego firmami, a także między przedsiębiorstwami państwowymi. Należy też ograniczać stosowanie instrumentów antyrynkowych, jak złota akcja. I jasno umiejscowić w strukturach państwa odpowiedzialność za politykę właścicielską, skupiając funkcje właścicielskie w jednym podmiocie.

Wprowadzenie do Polski i przyjęcie przez warszawską giełdę zasad dobrej praktyki spółek publicznych to owoc inicjatywy na wskroś prywatnej. Natomiast upowszechnianiem sformułowanych przez OECD zasad corporate governance i świeżych wytycznych dla przedsiębiorstw państwowych zajmuje się z własnej woli resort skarbu państwa. To napawa optymizmem. Wciąż mam w pamięci swoiste partnerstwo publiczno-prywatne, kiedy państwo wespół z Wielkim Szu wdało się w awantury związane z odbijaniem niektórych NFI, kiedy z włodarza majątku przeistaczało się w politycznego kłótnika. Pamiętam żenujące praktyki alotażu. Pamiętam plany odwojowywania tego, co już sprzedane. Pamiętam też wielu etycznych, odpowiedzialnych urzędników ministerstwa. Jest na czym budować.

Tekst ogłoszony 5 X 2005 r. w tygodniku Gazeta Bankowa

Czytaj także:
2015.02.17 Widzialna ręka rynku

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *