Wyjście z pata [2001]

Każdy z członków rady ma jeden głos, ale nie wszystkie głosy ważą tyle samo. O wyniku głosowania w radzie nadzorczej spółki akcyjnej może rozstrzygać – w przypadku równości głosów – głos przewodniczącego rady. Warunkiem jest dopuszczenie takiego rozwiązania przez statut spółki. Jeżeli statut milczy na ten temat, przewodniczący rady nie może korzystać z głosu rozstrzygającego (ang. casting vote).

Statut nie może przyznać głosu rozstrzygającego osobie innej niż przewodniczący rady nadzorczej, na przykład jego zastępcy, nawet jeżeli wiceprzewodniczący prowadzi posiedzenie pod nieobecność przewodniczącego. Podobnie, na mocy przepisu statutu, z głosu rozstrzygającego na posiedzeniach zarządu może korzystać prezes, ale nie wiceprezes lub inny członek zarządu. Pod rządami starego kodeksu handlowego sprawa była wybitnie niejasna. Żaden jego przepis w żadnym stopniu nie wyróżniał głosu przewodniczącego rady nadzorczej, zwanego „prezesem”, ani głosu jego zastępcy (żaden przepis nie wyróżniał także głosu prezesa zarządu, ponieważ takiej funkcji kodeks handlowy nawet nie dostrzegał). Tym niemniej statuty spółek nierzadko przyznawały przewodniczącemu rady głos rozstrzygający. Przyznawały go nierzadko także, pod nieobecność przewodniczącego – wiceprzewodniczącemu, bądź członkowi rady prowadzącego jej posiedzenie.

Nawet jeżeli statut nie przyznawał przewodniczącemu prawa głosu rozstrzygającego, niekiedy taki przywilej bywał mu nadawany w regulaminie rady. Zapewne prawem kaduka, aczkolwiek autorytet, prof. Janusz Szwaja – współautor komentarza do kodeksu handlowego, dopuszczał przecież takie rozwiązanie. Na szczęście nowy kodeks jest w tej materii całkiem jednoznaczny: tylko przewodniczący dysponuje głosem rozstrzygającym w razie równości głosów – i tylko jeżeli statut tak przewiduje. Dotyczy to rozstrzygnięć na posiedzeniach rady i uchwał podejmowanych poza posiedzeniami. W przypadku zarządu warunek „tylko” występuje aż trzykrotnie: tylko prezes, tylko jeżeli statut tak przewiduje, oraz tylko na posiedzeniach zarządu, skoro zarząd nie może podjąć uchwały poza posiedzeniem. Natomiast nigdy głos rozstrzygający w przypadku równości głosów nie przysługuje przewodniczącemu walnego zgromadzenia!

Przyznanie przewodniczącemu rady (i prezesowi zarządu) głosu rozstrzygającego w przypadku równości głosów jest jednym z wyjątków od kodeksowej zasady, że uchwały rady (i zarządu) zapadają bezwzględną większością głosów. Rozwiązanie to służy usprawnieniu prac organów spółki. Ich zadaniem jest podejmowanie uchwał. Przewodniczący, jeżeli zostaje wyposażony w przywilej głosu rozstrzygającego, ma wyjście z sytuacji patowej: może przełamać ją. Przyznanie przewodniczącemu głosu rozstrzygającego jest szczególnie celowe w przypadku rady skleconej na zasadzie parytetu. Przykładem są rady nadzorcze większych niemieckich spółek (akcyjnych i z ograniczoną odpowiedzialnością). Połowa miejsc w radzie przypada przedstawicielom pracowników, połowa przedstawicielom akcjonariuszy. Nietrudno wyobrazić sobie sytuację, że w takiej radzie głosy rozłożą się po połowie. Otóż jest na to sposób: wówczas zarządza się powtórne głosowanie, w którym przewodniczący rady (często jest nim przedstawiciel kapitału, lecz to już inna historia) ma głos rozstrzygający. Nie ma przeszkód, by także statut polskiej spółek pozwalał przewodniczącemu przechylić szalę dopiero w powtórnym głosowaniu.

Czasem parytet w radzie przybiera inną postać: dwie strony o odmiennych interesach obsadzają po tyle samo miejsc, a radę uzupełnia osoba neutralna. Skład rady jest wtedy nieparzysty. Neutrał bywa uzgadniany przez obie strony, jak arbitrzy wybierają superarbitra, lub wyznaczany przez trzecią stronę. Taki system, już obumierający, przyjęto kiedyś w RFN dla rad nadzorczych spółek węglowych i hutniczych: 10 miejsc obsadza kapitał, 10 miejsc praca, a rolę języczka u wagi pełni wybrany wspólnie „dwudziesty pierwszy”. W Polsce na podobnej zasadzie 4 + 4 + 1 została skonstruowana (i zrekonstruowana po ekscesach poprzedniego ministra Skarbu Państwa) rada nadzorcza PZU.

Zatem skuteczność nadzoru może zależeć od statutu spółki. Niestety, statuty spółek często wcale nie odzwierciedlają interesów ich akcjonariatów. Są to gotowe szablony, bezmyślnie przejmowane przez jedne spółki od drugich. Dzięki kserokopiarkom, błędne przepisy statutów bywają powielane w nieskończoność. Ostatnio weszły na giełdę dwie spółki. Ich statuty powtarzają to samo rozwiązanie: pod nieobecność przewodniczącego rady nadzorczej – w razie równości głosów decyduje głos wiceprzewodniczącego. Statuty obu spółek (i niemal wszystkich pozostałych) trzeba będzie więc dostroić do przepisów kodeksu spółek handlowych, a przy okazji oczyścić z wielu rozwiązań cudacznych i wołających o pomstę do nieba.

2001.04.09 tekst został ogłoszony w Magazynie Finansowym dziennika Prawo i Gospodarka.

Czytaj także:
2013.07.28 Za, a nawet przeciw
2002.09.02 Głos doradczy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *