Za, a nawet przeciw

Bywa, że sprawy najprostsze w praktyce przysparzają najwięcej kłopotów. W spółce akcyjnej do takich spraw należy głos. Głos bywa więc oddany, albo oddany na piśmie za cudzym pośrednictwem, bywa rozstrzygający, bywa doradczy. Za „głosy” Ksh uważa głosy „za”, „przeciw” lub „wstrzymujące się” oddane podczas głosowania w sposób zgodny z ustawą lub statutem spółki. Nie liczą się więc głosy puste, nieważne, nieoddane, ale oddane niezgodnie z przyjętą procedurą, na przykład w sposób jawny w głosowaniu tajnym, albo w sposób tajny w jawnym głosowaniu imiennym. Prawo nie przewiduje głosów „za, a nawet przeciw”, ponieważ z głosem wiąże się odpowiedzialność. W przypadku głosu „przeciw” można próbować uchylić się od odpowiedzialności za uchwałę składając zdanie odrębne. Oddanie głosu „wstrzymującego się” jest w gruncie rzeczy czynnością bezsensowną: dla obliczenia większości ma on takie samo znaczenie jak głos „przeciw”, ale wobec głosu „przeciw” jest kulawy, ponieważ nie może zostać wzmocniony zdaniem odrębnym.

Zgodnie z Ksh statut spółki może przewidywać, że członkowie rady nadzorczej (nie zarządu!) biorą udział w podejmowaniu uchwał oddając głos na piśmie za pośrednictwem innego członka rady. Nie jest on pełnomocnikiem decydującym o treści głosu, w istocie jest listonoszem. Oddanie głosu na piśmie nie może dotyczyć spraw wprowadzonych do porządku obrad rady już na posiedzeniu. Głos na piśmie jest ważny, jeżeli jest „oddany”, czyli wyraża stanowisko „za” lub „przeciw”, albo „wstrzymuje się”. Gdyby członek rady napisał: „głosuję jak przewodniczący rady”, nie oddałby głosu ważnego. Ciekawostka: głos oddany w takim trybie liczy się do większości, ale głosujący w tym trybie nie liczy się do kworum.

Ksh przewiduje, że w spółce akcyjnej zarząd i rada nadzorcza podejmują uchwały bezwzględną większością głosów (to „więcej niż połowa głosów oddanych”, nie połowa plus jeden, jak błędnie liczą niektórzy!). Statut może stanowić inaczej: wymagać większości kwalifikowanej, lub uchylić wymóg większości bezwzględnej. Może też wyposażyć prezesa zarządu i /lub przewodniczącego rady w głos rozstrzygający (ang. casting vote) w przypadku równości głosów. Uwaga: prezes i przewodniczący nie dysponują głosami podwójnymi, lecz pojedynczymi ze wskazaniem. W przypadku równości głosów decydują oni o wyniku głosowania tylko jeżeli statut dopuszcza zwykłą większość, ponieważ większości bezwzględnej głos rozstrzygający nie jest w stanie wykreować. Cóż z tego, skoro liczne statuty zawierają wewnętrznie sprzeczny przepis: „Uchwały zarządu (odpowiednio: rady nadzorczej) zapadają bezwzględną większością głosów. W razie równości głosów decyduje głos prezesa zarządu (odpowiednio: przewodniczącego rady)”. Wymyślił to nieszczęśnik, który odpadł z pierwszego roku prawa, bo oblał egzamin z logiki. A teraz jeszcze otwierają zawody prawnicze.

Czyli: głos rozstrzygający może zostać przyznany prezesowi zarządu i /lub przewodniczącemu rady nadzorczej tylko przez statut, nie przez regulamin. Tylko pod warunkiem uchylenia w statucie wymogu większości bezwzględnej. I tylko prezesowi i /lub przewodniczącemu, nie ich zastępcom bądź osobom prowadzącym głosowanie pod ich nieobecność. Lecz w praktyce znaczy to niewiele. Po pierwsze, zarządy i rady nadzorcze podejmują większość uchwał jednomyślnie. Po drugie, prawnicy klecą tak pokrętne i mętne statuty, że sami nie są ich w stanie zrozumieć. Po trzecie, komentarze najczęściej kwitują problem kilkoma zdawkowymi uwagami. I, po czwarte, nikt nie kontroluje, czy uchwały zarządów i rad nadzorczych zapadają zgodnie z prawem i statutem spółki.

W ksh straszy jeszcze „głos doradczy”. Dysponuje nim członek rady nadzorczej wybrany w głosowaniu oddzielnymi grupami i delegowany przez grupę do stałego indywidualnego wykonywania czynności nadzorczych. Ma on prawo uczestniczyć w posiedzeniach zarządu „z głosem doradczym”, co nie oznacza nic. Ciekawe, jak ustawodawca wyobraża sobie uczestnictwo takiego członka rady w posiedzeniu zarządu jednoosobowego.

Czytaj także:
2002.09.02 Głos doradczy
2001.04.09 Wyjście z pata

1 myśl w temacie “Za, a nawet przeciw

  1. Piotr

    Doskonały artykuł – nic dodać, nic ująć. W kwestii zapadania uchwał większością bezwzględną głosów, a następnie próbą udowadniania, że (w przypadku równej ilości głosów) to Przewodniczący Rady Nadzorczej ma głos decydujący spotykam się wyjątkowo często. To, że sami członkowie RN nie mają pojęcia, to jeszcze pół biedy. O zgrozo – bardzo często prawnicy korporacyjni, tzw. in-house – Ci są mistrzami świata. Gremialnie upierają się przy tych uprawnieniach i nie są w stanie zrozumieć – tego, co Pan w kilku żołnierskich słowach tak ładnie wyłuszczył.
    Pozdrawiam

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *