Zabronione co dozwolone i vice versa

Dozwolone będzie wszystko, co nie jest zabronione – obiecuje Mateusz Morawiecki. Zapomina przy tym dodać, że zakres tego, co jest zabronione, rozszerza się niepomiernie, że nasze państwo, wyzwalane spod „wszechwładzy Trybunału Konstytucyjne”, zrywające pęta demokracji, zmierza na manowce. O wieloznaczności relacji między tym, co dozwolone, a tym, co zabronione, świadczą wyniki badań, jakie przed 40. mniej więcej laty przeprowadził wybitny amerykański prawnik Newton Minow (nota bene ojciec Nell Minow, wybitnej rzeczniczki corporate governance). Porównawszy systemy prawne czterech państw europejskich, ogłosił on, iż:

„W Niemczech, w świetle prawa, wszystko jest zabronione, z wyjątkiem tego, co jest dozwolone. We Francji, w świetle prawa, wszystko jest dozwolone, z wyjątkiem tego, co jest zabronione. W Związku Radzieckim, w świetle prawa, wszystko jest zabronione, łącznie z tym, co jest dozwolone. Natomiast we Włoszech, w świetle prawa, wszystko jest dozwolone, a w szczególności to, co jest zabronione”.

W Polsce, jak wielokrotnie wskazywałem, działa widoczna, nazbyt widoczna!, ręka rynku. Uzbrojona w maczugę. Jest nią państwo. Dopóki go nie poskromimy, nie będzie miało znaczenia, co jest dozwolone, a co zabronione.

1 myśl w temacie “Zabronione co dozwolone i vice versa

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *