Zanim nastąpi odpływ

Spółek nie interesuje, czemu służą Dobre praktyki, jakich wartości strzegą, ani jak należy je stosować – tylko jak sprawozdawać na temat ich stosowania, jak wypełniać formularz.

Prace nad kolejną redakcją Dobrych praktyk trwały 2 lata i 3 dni. 13 października 2015 r. Rada Giełdy ostatecznie zatwierdziła Dobre Praktyki Spółek Notowanych na GPW 2016. Dwa lata wcześniej, 10 października 2013 r. na inauguracyjnym spotkaniu zebrał się powołany przez giełdę Komitet Doradczy do spraw Dobrych Praktyk. Po raz pierwszy miały być one wykute przez szeroką reprezentację rynku kapitałowego. Kilka lat wcześniej, przed uchwaleniem Dobrych praktyk 2008, odbyła się seria konsultacji z rynkiem, ale już nad zaawansowanym projektem wygotowanym przez giełdę. Tym razem było inaczej.

Powołując komitet, giełda określiła jego skład, co – jak się niebawem okazało – nie miało większego znaczenia. Pomysł był taki, by w zespole redakcyjnym znaleźli się reprezentanci punktów widzenia organizacji i środowisk, których interesów Dobre praktyki dotyczą: emitentów, inwestorów instytucjonalnych i indywidualnych, maklerów, firm doradczych, kancelarii prawnych, KNF, oraz Polskiego Instytutu Dyrektorów, który za niczyim interesem nie lobbował, zachowując wobec wszystkich równy dystans.

Jedynym stałym elementem i podporą, przewodniczącą i de facto sekretarzem, była dyr. Agnieszka Gontarek (GPW) wspierana przez specjalistów z Działu Emitentów. Inni to przychodzili, to przysyłali zastępcę, który już przyklejał się do komitetu redakcyjnego, podwajając reprezentację interesariusza. Ktoś pracował, ktoś nie pojawiał się wcale. Kiedy przeszedłem na emeryturę, opuściłem Warszawę, wprawdzie śledziłem zdalnie prace zespołu redakcyjnego, ale nieraz nie zdołałem wykryć, kto był autorem jakiejś dziwnej wrzutki. Gdyby nie pani Agnieszka, projekt spaliłby może na panewce. Na koniec zajęła się nim Rada Giełdy, która Dobre praktyki firmuje. Ciekawe byłoby opisać, co Rada Giełdy zmieniła, co skreśliła, co popsuła – i dlaczego. Lecz to temat na inną okazję.

Nowe Dobre praktyki zazwyczaj wchodzą w życie z nowym rokiem, więc rynek miał niewiele ponad 11 tygodni na oswojenie się z nowymi zasadami. Teoretycznie i ja miałem tyle czasu na napisanie podręcznika nowych Dobrych praktyk, ale w rzeczywistości miałem go przecież mniej. Nie znałem kalendarza prac Rady Giełdy, nie wiedziałem czy i kiedy dokończy ona prace nad Dobrymi praktykami, miałem na biurku wiele pilnych spraw i dopiero po ich załatwieniu zabrałem się za podręcznik. W podręczniku skupiłem się na tym, co znaczą poszczególne zasady Dobrych praktyk, jakie stoją za nimi intencje, jak poszczególne zasady powinny być stosowane. Bezinteresownie wsparło mnie wielu specjalistów tej materii, nadsyłając uwagi do poszczególnych rozdziałów, lub własne opracowania: Agnieszka Gontarek i Janusz Sochański z GPW, Ilona Pieczyńska-Czerny i Łukasz Cichy z KNF, Piotr Rybicki, Grzegorz Surma… Ze spółek napływały głosy, że działów investor relations wcale nie interesuje, czemu służą Dobre praktyki, jakich wartości strzegą, ani jak należy je stosować – tylko jak sprawozdawać na temat ich stosowania: kiedy należy w formularz wpisać „tak”, kiedy „nie”, kiedy zaś „nie dotyczy”.

Formuła comply or explain, stosuj lub wyjaśniaj, dlaczego nie stosujesz, pozwala spółkom oświadczyć, że nie stosują jakiejś zasady dobrych praktyk – oraz wyjaśnić, dlaczego jej nie stosują. Wyjaśnienia wymagają wysiłku. Spółki nie lubią go podejmować, przynajmniej na polu sprawozdawania o dobrych praktykach. Przed kilkunastu laty ukułem w związku z tym termin „poprawność parkietowa”. Chodziło o to, że spółce łatwiej przychodzi złożyć ogólną deklarację kierowania się dobrą praktyką, niż zdobyć się na inne stanowisko, negujące daną zasadę jako wskazówkę postępowania, bądź modyfikujące treść zasady pod kątem specyficznych potrzeb spółki lub jej akcjonariatu. Taka modyfikacja – dowodziłem – nie byłaby postawą naganną. Przeciwnie, spółka mogłaby wzbogacić swoja wartość, zyskać na wiarygodności.

Ostatnio obserwuję niepokojące zjawisko. Niektóre spółki nawet nie naciągają interpretacji poszczególnych zasad dobrych praktyk, by dzięki temu zmieścić się pod pojęciem stosowania. Zachowują się, jakby wcale im nie zależało na opinii rynku, wolą od razu, bez zastanowienia, deklarować niestosowanie zasad, nie wyjaśniając ani dlaczego tak postępują, ani czy może w przyszłości planują postąpić inaczej. Zasada „stosuj lub wyjaśniaj” została zastąpiona antyzasadą „stosuj albo nie, ale nie wdawaj się w wyjaśnienia, a jeżeli wyjaśniasz, nie dbaj o sens wyjaśnień”. Grozi to degeneracją rynku, a ta zazwyczaj skutkuje odpływem kapitału.

Czytaj także: 2003.04.21 Poprawność parkietowa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *