Zwołanie na puszczy [2011]

Na nic uprawnienia, jeżeli brakuje skutecznych narzędzi ich egzekucji! Prawo reguluje proces zwołania walnego zgromadzenia. Zwyczajne walne zgromadzenie zwoływane jest przez zarząd spółki. Jeżeli zarząd nie zwoła go w terminie określonym w Kodeksie spółek handlowych, może zwołać je rada nadzorcza. Rada może też zwołać nadzwyczajne walne zgromadzenie, jeżeli zwołanie go uzna za wskazane. Ponadto akcjonariusze reprezentujący co najmniej połowę kapitału zakładowego lub co najmniej połowę głosów w spółce mogą zwołać nadzwyczajne walne zgromadzenie. Wyznaczają oni przewodniczącego tego zgromadzenia.

Są to regulacje niedoskonałe. Pomijam, że w spółce może wystąpić sytuacja, iż jeden akcjonariusz lub grupa akcjonariuszy reprezentuje co najmniej połowę kapitału zakładowego, a inny akcjonariusz lub grupa akcjonariuszy reprezentuje co najmniej połowę głosów w spółce. Puszczając wodze fantazji, można założyć, że jedni i drudzy zwołają nadzwyczajne walne zgromadzenia; trzecie zwoła rada nadzorcza, jeżeli uzna to za wskazane, czwarte zarząd – a wszystkie zostaną zwołane na ten sam dzień i godzinę.

Szkopuł tkwi w określonej prawem technice zwoływania walnego zgromadzenia spółki publicznej. Otóż jest ono zwoływane przez ogłoszenie na stronie internetowej spółki oraz w sposób określony przepisami ustawy o ofercie, czyli za pomocą komunikatu w systemie ESPI. Kluczami do strony internetowej i do systemu ESPI dysponuje zarząd. Co wówczas, kiedy rada nadzorcza, lub któryś z uprawnionych akcjonariuszy, „zwoła” (cudzysłów jest tu niestety konieczny!) nadzwyczajne walne zgromadzenie, a zarząd zignoruje ten krok, nie przyjmie zwołania do wiadomości i nie ogłosi stosownych komunikatów? Odpowiedź jest jasna: nadzwyczajne walne zgromadzenie nie dojdzie do skutku, natomiast akcjonariusze uprawnieni do jego zwołania nie mają do dyspozycji żadnych środków wykonawczych.

Wspomniane regulacje ograniczają pozycję zarządu jako gospodarza spółki. Z różnych powodów może on nie być zainteresowany dopuszczeniem do przejęcia przez znaczących akcjonariuszy inicjatywy w spółce i odbyciem nadzwyczajnego walnego zgromadzenia. Próby jego zwołania przez uprawnionych ponad zarządem spółki lub wbrew niemu można wówczas skwitować powiedzeniem o daremnym (z)wołaniu na puszczy. Cóż z tego, że poszerzono krąg uprawnionych do zwoływania nadzwyczajnego walnego zgromadzenia, skoro ich uprawnienia mogą napotkać – i w praktyce napotykają! – na obstrukcję zarządu? Na nic uprawnienia, jeżeli brakuje skutecznych narzędzi ich egzekucji. Bezzębne prawo nie budzi szacunku. Dziury w prawie, zwłaszcza tak dotkliwej, nie uda się załatać zaleceniami płynącymi z zasad dobrych praktyk.

Mam krytyczny stosunek do nadzwyczajnych walnych zgromadzeń. Zwoływane nazbyt często, nawet bez rzeczywistej potrzeby, bywają one formą dręczenia akcjonariuszy zainteresowanych uczestnictwem w zgromadzeniu, a pomniejszych inwestorów skutecznie zniechęcają do korzystania z ważnych praw korporacyjnych. Chodzi mi natomiast o powagę regulacji. Wymagają one pilnych zmian. Szanse na to, by parlament ich dokonał, są obecnie nikłe. Przecież zbliżają się wybory.

Członkowie zarządu, który uniemożliwił uprawnionym zwołania nadzwyczajnego walnego zgromadzenia, mogą zostać ukarani grzywną do 20.000 złotych. Nie jest to w spółce publicznej kara dotkliwa, szczególnie w sytuacji, gdy zamierzone walne zgromadzenie miałoby ich odwołać. Brak przekonania o sprawności sądów skłania niektóre zarządy do łamania prawa.

Tekst został ogłoszony 21 lipca 2011 r. w Gazecie Giełdy PARKIET
Czytaj także: 2011.08.25 Dokąd na walne zgromadzenie?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *